Recenzja książki: Waldemar Bawołek, „Echo słońca”
Obrazy codzienności zawarte w powieści zostają w pamięci.
Obrazy codzienności zawarte w powieści zostają w pamięci.
Książka Bärfussa to znakomita powiastka filozoficzna.
Schudrich odsłania pewne tajemnice o dużej wadze dla historyka.
Największą siłą tych opowiadań jest nie złożoność czy świeżość fantastycznych wizji, ale po prostu świetne pióro.
Czy o mleczarzach powinni pisać tylko mleczarze? Niekoniecznie.
Ta krwawa opowieść jest kontynuacją poprzedniej książki Andrzeja Dziurawca „Bastard”.
Autorka stworzyła balladę zbójnicką o życiu i śmierci, połączonych ze sobą w zapasach, w których jednak to życie jest silniejsze.
Autor pokazuje hiszpański fenomen lat 90., czyli miasta widma, bez dojazdu i infrastruktury, i w rezultacie bez ludzi.
Wymowa tej powieści jest niezwykle gorzka.
Opowieść o utracie złudzeń, ale nie o utracie ideałów.
Pierwsze książkowe wydanie przekładów wierszy Pinsky’ego na język polski.
Autor cały czas operuje ironią, ale w tych wierszach staje się ona czymś więcej – ostatecznym obnażeniem okrucieństwa życia.
Ta książka przypomina zielnik – w środku znajdziemy nawet XIX-wieczne ryciny roślin, bo w wierszach Urszuli Zajączkowskiej botanika spotyka się z poezją.
Ta bogata w obrazki i zdjęcia książka to przywołanie trudu trzech mężczyzn w skrajnie nieprzyjaznych warunkach.
Kampuczę stworzyli, zepchnęli w mroki, a teraz rekonstruują pisarze.
W tym świecie już dawno zwyciężyła wersja zamachu smoleńskiego, a widmo wojny sprawiło, że ludzie wrócili do wiary.
Można się tylko cieszyć, że sztuka opowiadania powraca u nas do łask.
Świetna powieść, pisana mocnym, pełnym pasji językiem, z pełnokrwistymi bohaterami i przewrotnym nawiązaniem do „Mistrza i Małgorzaty” w genderowej odsłonie.
Czytana zdanie po zdaniu książka ta jest rodzajem medytacji o piekle świata, karkołomną próbą ujęcia całości w niewielkiej ilości słów.