Recenzja książki: Christoffer Carlsson, „Niewidzialny człowiek z Salem”
Niewidzialny człowiek z Salem”, który jest długim monologiem wewnętrznym Junkera, to lektura nie tylko wakacyjna i nie tylko dla amatorów kryminałów.
Niewidzialny człowiek z Salem”, który jest długim monologiem wewnętrznym Junkera, to lektura nie tylko wakacyjna i nie tylko dla amatorów kryminałów.
Żeby napisać biografię Dahla, nie można było dać się zwieść wyczerpującej wizji świata kreowanej przez mistrza fikcji. Donald Sturrock robi to z niezwykłym wyczuciem.
Wymagającej momentami lekturze towarzyszą wnioski praktyczne: autora dręczy obsesja powtórki nazizmu w innych szatach dziś lub jutro.
Hedström postanowiła napisać kryminał, który będzie jednocześnie moralitetem pokazującym, iż przez minione wieki natura człowieka zmieniła się w niewielkim stopniu.
Fascynująca biografia 60-letniego reżysera, uznawanego za najbardziej kontrowersyjną postać europejskiego kina.
Przedstawiając świat przepełniony formą, autorka pokazuje jego pustkę, wydmuszkę. Ale żeby pustka wypłynęła ponad codzienność, potrzebna jest wrażliwość dziecka, dziewczynki, która rozumie świat po swojemu.
Jak każdy porządny szwedzki kryminał „Przypływ” jest jednocześnie powieścią realistyczną.
Książka jest połączeniem reportażu o życiu Japonii po trzykrotnej katastrofie: tsunami, trzęsieniu ziemi i wybuchu elektrowni atomowej, i próbą opisu kultury związanej ze śmiercią.
Miłość i braterskie oddanie prowadzą w paradoksalny sposób do tragedii całej rodziny, autor pozostawia otwarte pytanie o determinację naszego losu – czy sami ściągamy na siebie fatum, czy też los musi się spełnić mimo walki, którą z nim podejmujemy?
Bardzo obiecujący debiut, pisała prasa, witając nowe nazwisko w imponującej stawce szwedzkich autorów kryminałów.
W tych opowiadaniach nie czuć zupełnie ideologicznego założenia, przeciwnie, uderza raczej formalna maestria i prostota.
To opowieść z dna piekła, bo w obozach homoseksualni więźniowie byli traktowani z wyjątkową pogardą i brutalnością.
Gdyby powstał pomysł ekranizacji, na co książka z pewnością zasługuje, wielości wątków nie pomieściłby film fabularny.
Powieść wspomnieniowo-rozliczeniowa, tyleż bolesna co nieodparcie śmieszna.
Świat się przed tobą odsłoni, nie może być inaczej, będzie się wił przed tobą w ekstazie”. To się zdarza, kiedy czytamy Kafkę.
Twórca wzorem innych autorów szwedzkich kryminałów, stawia pytania o naturę zła.
Autorka wybrała ciekawy moment dziejowy: nie tylko narodziny polskiej państwowości, ale też falę chrześcijańskich konwersji pogańskich władców tej części Europy.
Kolejny świetny skandynawski kryminał, którego zakończenie nie da nam spokoju.
Reporter może napisać diagnozę, wyjaśnić mechanizm, poruszyć serca. Nad naprawą niech się pogłowią aktywiści, politycy, ale i zwyczajni obywatele.
Dobrze być zwodzonym i wyprowadzanym przez Dyckiego na manowce.