Recenzja książki: Magda Jethon, „Państwu pierwszym opowiem o Trójce”
Autorka w serii krótkich rozdziałów oprowadza po radiu, ale też tłumaczy własne decyzje, swoją dyrektorską politykę, wyznając co rusz miłość tej antenie i ludziom.
Autorka w serii krótkich rozdziałów oprowadza po radiu, ale też tłumaczy własne decyzje, swoją dyrektorską politykę, wyznając co rusz miłość tej antenie i ludziom.
Autorów jest dwóch, więc na koniec dostajemy dwa zakończenia. Jedno i drugie zaskakujące.
Czytanie tej długiej powieści przypomina dreptanie wkoło, bo nic się nie zmienia oprócz scenerii.
Autorka nie daje czytelnikowi wytchnienia dosłownie do ostatniej kartki powieści.
Swoim magnetycznym pisarstwem na pograniczu wizjonerstwa i precyzyjnego intelektualnego wywodu Maria Kornatowska sprzeciwiała się banalizacji.
Nowy tom poetycki Urszuli Kozioł jest zaskakujący w tonacji.
Powieść o miłości do kina i o przyjaźni.
Autorska wizja człowieka należy do tych najmroczniejszych, a przedstawia ją z wielkim, by nie powiedzieć piekielnym, talentem.
Trudno powiedzieć, czy to najlepsza książka Mariusza Szczygła, z pewnością najbardziej osobista i intymna.
Sprytny zabieg w świetnej książce.
Autorka zbioru świat widzi po reportersku, a więc boleśnie ostro.
Opowieść o więzach rodzinnych, które odkrywa się dopiero, kiedy się rozpadają.
Pomysł brzmi świetnie, jednak sama książka rozczarowuje.
Krótko mówiąc, można czytać deWitta całkiem serio. Niemniej poczucie ogólnego zagubienia jest niezbędnym składnikiem tej przygody.
Autor ma momentami skłonność do barokowego gadulstwa, ale w „Cieniu eunucha” to nie przeszkadza, bo współgra z cechami osobowościowymi narratorów-mitomanów.
Lily King posiada umiejętność konstruowania wciągającej fabuły, ta jednak po dobrym początku stopniowo staje się coraz bardziej melodramatyczna.
Maciejewski z właściwą sobie gracją nastąpi na odciski niejednej znaczącej lubelskiej personie.
Humor pojawia się głównie w przypisach, wyraźnie w ten sposób oddzielony od raczej poważnej opowieści o Tiffany i jej problemach.
Autor stworzył swoją własną postać, by w zgrabnej i zjadliwej opowieści zadać kilka pytań o to, co się dzieje ze sztuką dzisiaj.
Autor ma niezwykłą umiejętność umieszczania czytelnika w takich sytuacjach, kiedy fizycznie czujemy przykrość.