Recenzja spektaklu: „Zaklinanie węży w gorące wieczory”, reż. Jan Jeliński
Brakuje wsparcia w postaci reżyserii wykraczającej poza najprostsze, bezpieczne i infantylne chwyty.
Brakuje wsparcia w postaci reżyserii wykraczającej poza najprostsze, bezpieczne i infantylne chwyty.
Ten spektakl ma swoje lepsze strony, jak orkiestra czy scenografia autorstwa Fabiena Lédé.
Większość scen jest obliczona na cringe – niewygodna, wybijająca widza z komfortu. „Lubiewo” wraca po latach do Wrocławia nie jako ciotowski „Dekameron”, lecz ciotowskie „Dziady”.
Domalewski jest storytellerem – umie opowiadać wciągająco, z odpowiednio rozłożonymi proporcjami wzruszenia i humoru.
Konwencja kryminału z nutą metafizyki. Malownicza, górska sceneria. I główna bohaterka: Janina Duszejko, dojrzała i pewna siebie.
To drugie wystawienie tomu opowiadań Doroty Masłowskiej „Magiczna rana”.
Autor najgłośniejszego teatralnego debiutu ostatnich lat, czyli brawurowego spektaklu-koncertu „Nowy Pan Tadeusz, tylko że rapowy” (Teatr Polski w Poznaniu, Teatr TV), Kamil Białaszek, porwał się na adaptację tysiącstronicowej postmodernistycznej prozy.
Aktorzy dają z siebie wszystko, ale tekst Mouawada, powierzchowny, jednocześnie brutalny i asekurancki, działa przeciw nim i całemu spektaklowi.
Autorskie podsumowanie 2025 r. w teatrze.
Spektakl „Kocham balet” nie jest jednoznaczny.
Po raz pierwszy wrocławski zespół operowy poprowadził Yaroslav Shemet, dzięki któremu muzyka płynęła pięknie, tak jak na to zasługuje.
Co wolno artyście? Jak dziś robić sztukę krytyczną, w czasach wszechogarniającego kapitalizmu, ale też wrażliwości i empatii oraz politycznej poprawności.
Prapremiera nowego dzieła polskiej kompozytorki mieszkającej w Paryżu i brytyjskiego reżysera z polskim obywatelstwem to wydarzenie na polskiej scenie operowej.
Jerzy Grzegorzewski działalność Teatru Narodowego w odbudowanej siedzibie rozpoczął premierą „Nocy listopadowej” Wyspiańskiego dokładnie 232 lata od pierwszego spektaklu założonego przez króla Stanisława Augusta Teatru Narodowego.
Od czasu do czasu Polski Balet Narodowy przypomina historyczne choreografie i jest w tym znakomity, tak jak i w bardziej współczesnych.
Trudno w tym znaleźć spójność. Ale na koniec jest mazur, więc publiczność zostaje uszczęśliwiona.
Długiemu tytułowi odpowiada równie długi spektakl pełen wątków, scen, piosenek, postaci i zwrotów akcji.
Kleczewska nie mówi do Izraelczyków, tylko do nas, przypominając nam naszą własną historię i przestrzegając przed powtórką.
Ożywianie postaci nieżyjących, a znanych publicznie jest zadaniem z zasady trudnym.
Oczy cieszą psychodeliczne wizualizacje, a grana na żywo muzyka bywa intrygująca.