Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Słynna porodówka na wrocławskim Brochowie. Oaza fanatyków?

Poród w szpitalu Poród w szpitalu Daniel Dmitriew / Forum
Pacjentki szpitala im. A. Falkiewicza na Brochowie w komentarzach w sieci stają murem za personelem porodówki. To skutki serii artykułów, które dyrektorce szpitala zarzucają fanatyzm religijny. Kto ma rację w tym sporze?

Paulina: „Korzystałam z tego szpitala, urodziłam tam moje dzieci, opieka lekarzy na najwyższym poziomie, anioły, nie ludzie, jedzenie pyszne i nawet zdjęcia wstawiałam z obiadków na grupy kulinarne i byli w szoku, że tak karmią w polskim szpitalu. Opieka neonatologów dla dzieci – najwyższy poziom w mieście”.

Ewa: „Jeśli chodzi o cięcia – codziennie jakieś pacjentki z patologii ciąży je miały, w tym ja. Ja miałam wskazania do tego cięcia i namawiali mnie do tego lekarze, jednak zrozumieli moje zdanie i to, że chcę czekać do samego końca 42. tygodnia. Jestem wdzięczna za wyrozumiałość i szacunek. Pierwszy poród miałam w 22 roku w tym samym szpitalu. Jestem zaskoczona zmianą na oddziale poporodowym. Tam położne same szukają sobie pracy”.

Agnieszka: „Jak bym miała dziś rodzić dziecko, to bez wahania pojechałabym właśnie do tego szpitala... tam pracują ludzie z powołaniem...”.

To tylko kilka z blisko 150 komentarzy, które pojawiły się pod oświadczeniem zamieszczonym na profilu Szpitala im. A. Falkiewicza we Wrocławiu w odpowiedzi na cykl artykułów „Gazety Wyborczej” opisujących dyrektorkę placówki dr Agnieszkę Chrobak, która oprócz kierowania publicznym szpitalem jest prezeską Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny według metody prof. dr. med. Josepha Rötzera (zgodnie z nią kobiety chcące zajść w ciążę powinny rozpoznawać okresy płodne m.in. na podstawie pomiarów temperatury i cech śluzu szyjkowego).

Promotor Antoni Macierewicz?

Chrobak, biotechnolożka z wykształcenia, szpital na Brochowie objęła w październiku 2022 r. Jest związana m.in. z Instytutem Immunologii i Terapii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk, pracowała też w 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu, stąd przekonanie, że promotorem jej kariery jest Antoni Macierewicz, były już minister obrony narodowej.

Zostając dyrektorem największego na Dolnym Śląsku szpitala położniczo-ginekologicznego, przedstawiła program przekształcenia go w Modelowe Centrum Zdrowia Prokreacyjnego (plan działań opracowany z dyrektorem ds. lecznictwa dr. Jarosławem Pająkiem został rozpisany na pięć lat). W prezentacji projektu zamieszczonej na stronie pełnomocnika rządu ds. polityki demograficznej (stanowisko utworzono w 2019 r.; objęła je Barbara Socha, związana z PiS, która w 2023 r. startowała bez powodzenia do Senatu z okręgu pruszkowskiego) można przeczytać, że „Centrum, poza promowaniem położniczej i okołoporodowej wzorowanej na systemach anglosaskich uwzględniających poród naturalny w optymalnych, zbliżonych do domowych warunkach, będzie badało wpływ takiej kompleksowej opieki na efekty społeczne wpływające na poprawę dzietności”.

Dzisiaj dyrektor Chrobak wylicza, jakie są efekty przekształcania szpitala: uruchomienie pierwszej w regionie w szpitalu publicznym usługi POZ położnej środowiskowej, otwarcie drugiej w mieście Poradni Zaburzeń Prokreacji i Leczenia Endometriozy, wprowadzenie Standardów Organizacyjnych Opieki Okołoporodowej (SOOP), obniżenie odsetka nacięć krocza z 75 proc. do poniżej 20 proc., odsetka cięć cesarskich z 52 proc. do 39 proc., a od stycznia 2023 r. – do ok. 30 proc.

Krzyż w szpitalnym logo

Z drugiej strony kierownictwo szpitala krytykowane jest za otwarte zaangażowanie religijne. Jak informuje „GW”, węża Eskulapa w logo zastąpiło krzyżem, do kaplicy sprowadzono relikwie rodziny Ulmów, a podczas mszy, w której uczestniczyli byli marszałkowie Sejmu Elżbieta Witek i Antoni Macierewicz, dyrektorka miała powiedzieć: „Jesteśmy grupą osób, które Bóg postawił na tym miejscu, by przekształcić największy oddział ginekologiczno-położniczy na Dolnym Śląsku w Modelowe Centrum Zdrowia Prokreacyjnego”.

Wśród zarzutów stawianych dyrekcji są też: zakaz wykonywania terminacji ciąży, zakładania spirali, zwolnienia lekarzy i położnych, którzy nie zgadzają się z nowymi zasadami, a nawet wykorzystywanie relacji prywatnych. Agnieszka Chrobak miała tu zatrudnić szwagra (nie ma siostry), Jacek Pająk, jej prawa ręka, miał być współpracownikiem Kornela Morawieckiego, a wymieniony jako jeden z autorów strategii Modelowego Centrum Zdrowia Prokreacyjnego Dominik Krzyżanowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala im. Gromkowskiego, ma być rodziną urzędującego do niedawna wicemarszałka województwa Marcina Krzyżanowskiego z PiS (nie jest to przypadkowa zbieżność nazwisk). Te zarzuty szpital zdementował w swoim oświadczeniu.

Rzeczywiście, nowa dyrekcja postawiła ten szpital na nogi. Wyremontowali sale, korytarze, jest nowy sprzęt i nowa jakość, choć strumień pieniędzy popłynął tu dzięki patronom politycznym. Nie da się ukryć, że jest tam też pomieszanie prywatnego z publicznym. Bo religijne zaangażowanie dyrektorki szpitala czy części personelu to ich prywatna sprawa, tym bardziej że szpital jest samorządowy, publiczny, a nie prywatny, prowadzony przez zakonnice – mówi jeden z wrocławskich ginekologów, zastrzegając nazwisko, bo środowisko jest małe, wszyscy się znają i bywa, że zmieniają pracę, wędrując z jednej placówki do drugiej.

Naukowiec znający dr Chrobak z działalności badawczej i publikacyjnej: – Raz próbowała interweniować w sprawie współautora pracy naukowej: że jego postawa jest nie dość moralna. No to usłyszała, że człowiek nie ma zakazu wykonywania zawodu, badania są rzetelne, a jego poglądy prywatne czy postawa etyczna nie mają nic do rzeczy.

Jeśli rodzić, to tylko „drogami natury”

W oświadczeniu na Facebooku można przeczytać: „w szpitalu nie ma miejsca na dyskryminację lub wykluczenia na żadnej płaszczyźnie, w tym również religijnej. Przewodnim zadaniem dla każdego pracownika jest dbałość o Pacjenta i zaspokojenie Jego podstawowej potrzeby, z którą do nas przychodzi. Nikt w szpitalu nie ma obowiązku korzystania z kaplicy szpitalnej. Jest ona – tak jak w innych szpitalach – dostępna, otwarta dla każdego, kto chce tam przebywać. Nigdy nikt z przełożonych lub dyrekcji w żadnym kontekście nie zobowiązywał nikogo do odwiedzania kaplicy czy modlitwy”.

Jak powiedziała „Gazecie Wyborczej” lekarka zmuszona do odejścia z pracy na brochowskiej porodówce: „Prawie nie ma tygodnia, żeby jakieś dziecko w ciężkim stanie nie jechało na mrożenie głowy do innego szpitala. Tak się dzieje z dziećmi, gdy są na siłę rodzone naturalnie. Mają ciężką zamartwicę, umieszcza się je więc w inkubatorze, gdzie jest niska temperatura. Mrozi się głowę dziecku, żeby nie doszło do nieodwracalnych zmian w mózgu, żeby jakoś ono się rozwijało. Niektórym to pomaga, niektórym nie. To efekt ciężkiego porodu, przedłużonego, nieprawidłowo prowadzonego”.

Ta sama lekarka zakwalifikowała pacjentkę do cesarskiego cięcia. Rodząca od 14 godzin miała zielone, gęste wody płodowe, ale położna miała stwierdzić, że nie ma wskazań do zabiegu, a pacjentka będzie rodziła siłami natury. Przywołana w tekście lekarka kazała jednak przygotować kobietę do cięcia. Dziecko było trzy razy okręcone pępowiną. Po tygodniu lekarka miała usłyszeć od wicedyrektora Pająka, że ma zejść z oddziału patologii ciąży na izbę przyjęć. Na stałe. Kiedy spytała o powód, usłyszała: „No wie pani, nie może być dwóch świętych ludzi – ja i pani – w tym szpitalu. A od tygodnia mówi się tylko, jak to pani heroicznie uratowała następną kobietę”.

Poglądy religijne zostawić w domu

Kilka dni temu „Gazeta Wrocławska” należąca do koncernu Polska Press, kupionego kilka lat temu przez Orlen, zamieściła wywiad z dr Agnieszką Chrobak. Czytamy: „Zrobiono ze mnie z tego powodu ortodoksyjną katoliczkę. Zostałam obraźliwie nazwana: nawiedzoną. Do tego podważono moje kompetencje. Warto przypomnieć, że wcześniej w tej kaplicy już znajdowały się relikwie – bł. ks. Jerzego Popiełuszki i ktoś też je wprowadził. A teraz nagle robi się z tego problem. Chciałabym wyraźnie oświadczyć, że relikwie bł. rodziny Ulmów w kaplicy szpitalnej to była inicjatywa oddolna – media o tym nie napisały. Zaproponowała to grupa pracowników szpitala, a ja to zapytanie skierowałam do kapelana, który opiekuje się naszą kaplicą. Wystąpiłam z prośbą i kapłan to zorganizował”. Dodaje też, że przyjęte w placówce standardy leczenia „są oparte o badania naukowe i najnowszą wiedzę”, niedawno „nagrodzone przez Rynek Zdrowia i Portal Samorządowy jako najlepszy program zdrowotny w Polsce”.

Wśród komentarzy pod oświadczeniem szpitala na Facebooku jest też taki: „Mam nadzieję, że nowy marszałek zrobi z tym porządek i pani dyrektor straci stanowisko. Poglądy religijne proszę zostawić w domu i leczyć ludzi zgodnie ze standardami XXI wieku (WHO)”.

Sesja sejmiku województwa dolnośląskiego, podczas której powinien nastąpić wybór nowego marszałka, odbędzie się 7 maja.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną