Świat

Po dwóch miesiącach od wyborów Włochy wciąż nie mają rządu

Włoska prasa pisze o irytacji prezydenta, który po trzeciej rundzie konsultacji uznał, że szans na utworzenie rządu chyba jednak już nie ma. Włoska prasa pisze o irytacji prezydenta, który po trzeciej rundzie konsultacji uznał, że szans na utworzenie rządu chyba jednak już nie ma. Marco Verch / Flickr CC by 2.0
Sytuacja, w której długo po wyborach nie ma rządu, miała już miejsce w Belgii, Hiszpanii, a ostatnio w Niemczech, więc to żadna nowość. Ale we Włoszech jakoś wszystko się rozłazi.

Koalicji nie udało się zbudować, a o mniejszościowym rządzie politycznym prezydent Sergio Mattarella nie chce słyszeć. I zapowiada zdenerwowany, że albo powstanie neutralny rząd, który do końca roku będzie się zajmował bieżącymi sprawami, będzie miał pełnię uprawnień i będzie reprezentował Włochy w czasie podejmowania decyzji na forum europejskim, albo nowe wybory trzeba będzie zorganizować w najbliższych miesiącach.

Techniczny rząd albo przyspieszone wybory

Włoska prasa pisze o irytacji prezydenta, który po trzeciej rundzie konsultacji uznał, że szans na utworzenie rządu chyba jednak już nie ma. Mattarella zapowiedział wręcz koniec zabawy, koniec wożenia się i mydlenia oczu. Czas na technokratyczny i neutralny politycznie gabinet, który będzie pracował do końca roku – w nadziei, że w tym czasie może uda się jeszcze zbudować koalicję – albo na przyspieszone wybory, które być może tym razem od razu wyłonią jednoznacznego zwycięzcę.

Ostatnie wybory odbyły się dwa miesiące temu. Najwięcej głosów zebrała Liga Północna i Forza Italia Silvio Berlusconiego, które wystartowały razem jako centroprawicowa koalicja, ale biorąc pod uwagę głosy oddane dla jednej partii, to zwycięzcą był Ruch Pięciu Gwiazd. Potrzebna jednak była koalicja. Żadna z partii nie uzyskała takiej większości, żeby rządzić samodzielnie.

Czytaj także: Silvio Berlusconi wraca do gry

Kłopoty z koalicją we Włoszech

Oddająca rząd lewicowa Partia Demokratyczna nie wypadła najlepiej, ale przez dłuższy czas odgrywała kluczową rolę, ponieważ to z nią zwycięskie partie chciały się układać. A rząd Paolo Gentiloniego po złożeniu dymisji pozostał na stanowisku i nadal zajmuje się bieżącymi sprawami, chociaż Gentilioni ma dosyć i już chciałby oddać dzwoneczek, którym we Włoszech przekazuje się władzę.

Na początku rozmów koalicyjnych Ruch Pięciu gwiazd twierdził, że w żadne koalicje wchodzić nie będzie. Potem retoryka przedwyborcza poszła w niepamięć i Ruch zaczął deklarować chęć dogadania się niemal z każdym: otwierał się zarówno na antyeuropejską, antyimigrancką Ligę Północną, jak i na lewicową Partią Demokratyczną, którą wcześniej krytykował nie tylko podczas kampanii wyborczej, ale i przez całą kadencję rządzenia.

Czytaj także: Między cykutą a cyjankiem. Kryzys powyborczy we Włoszech

Wybory w wakacje to nie najlepszy pomysł

Teraz, kiedy do wszystkich dotarło, że żadnej koalicji nie będzie, zaczęła się rozmowa o kolejnych wyborach. Tylko kiedy? Od rozwiązania parlamentu do kolejnych wyborów powinno minąć od 45 do 70 dni, więc teoretycznie pod koniec czerwca byłoby to możliwe. Jednak już teraz widać, że jest za mało czasu, by wszystko dobrze przygotować. W czasie wakacji też raczej się nie uda, bo ludzie są na urlopach i frekwencja mogłaby okazać się marna.

O ile partie są mocno podzielone i trudno im zbudować koalicję, o tyle w sprawie wyborów w wakacje wszyscy są zgodni, że to nie najlepszy pomysł. Zatem po wakacjach? Tak, ale we wrześniu budżet państwa na 2019 rok musi być już przegłosowany, więc przy takim rozwiązaniu może zabraknąć czasu na jego przygotowanie. Poza tym zawisa pytanie o to, kto właściwie miałby ten budżet przygotowywać, jeśli nie będzie jeszcze rządu?

Czytaj także: Włochy. Historia zakazana

Pierwsza kobieta na czele rządu?

Sytuacja, w której długo po wyborach nie ma rządu, miała już miejsce w Belgii, Hiszpanii, a ostatnio w Niemczech, więc to żadna nowość. Jednak we Włoszech jakoś wszystko się rozłazi. Prezydent Mattarella próbuje działać konstruktywnie, ale na przemian albo podnosi wszystkich na duchu i zakłada, że rząd można jeszcze zbudować, albo sam zaczyna w to wątpić i proponuje datę nowych wyborów na 22 lipca.

Na razie jednak podniósł temperaturę debaty, bo do prasy przedostała się lista osób, z których wyłoni się przyszły premier Włoch. A na liście są nazwiska aż pięciu kobiet, więc oprócz spekulacji o nowym rządzie teraz najczęściej rozmawia się o przełamaniu tradycji i pierwszej kobiecie, która stałaby na czele rządu, nawet jeśli byłby on tylko przejściowy. Czy prezydent w swoich propozycjach będzie tak odważny, okaże się w najbliższych dniach.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama