Świat

Szczyt UE jak maraton. Czy będzie porozumienie?

Budżetowy szczyt Unii Europejskiej w Brukseli. 17 lipca 2020 r. Budżetowy szczyt Unii Europejskiej w Brukseli. 17 lipca 2020 r. Francois Lenoir / Forum
Trwa budżetowy szczyt UE w Brukseli. Na początku piątego dnia spotkania unijnych liderów wciąż nie ma ostatecznego porozumienia w najważniejszych kwestiach.

Zaczął się piąty dzień szczytu w sprawie budżetu na kolejną siedmiolatkę i już wiadomo, że będzie to najdłuższe takie spotkanie w ostatnich latach. W 2000 r. pełne cztery dni trwał szczyt związany z tzw. traktatem nicejskim.

Szef Rady Europejskiej Charles Michel (następca Donalda Tuska) ogłasza przerwy, tym razem kolejne spotkanie zaplanowano na wczesny poranek we wtorek (po godz. 5:30). Ale nie znaczy to, że nie toczą się znacznie ważniejsze spotkania w mniejszych grupach. Na przykład jeszcze nocą z soboty na niedzielę Michel z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem usiłowali dowiedzieć się od holenderskiego premiera Marca Ruttego, czy pójdzie na jakikolwiek kompromis w sprawie tzw. Funduszu Odbudowy. Francuski prezydent w pewnym momencie nawet teatralnie opuścił salę (szykowano już podobno samolot do Paryża), ale ani Francuz nie opuścił Brukseli, ani Holender (najbardziej jastrzębi z tzw. klubu oszczędnych) nie ustąpił.

Czytaj też: Budżetowy szczyt UE. Ile dla Polski? Kto grozi wetem?

Twardy klub oszczędnych

Największą kością niezgody od początku jest wielkość Funduszu Odbudowy po koronakryzysie i sposób zarządzania nim. Michel zaproponował najpierw ścięcie najważniejszej, czyli dotacyjnej części funduszu z 500 (wedle propozycji Komisji Europejskiej) do 450 mld euro, ale holenderski premier z resztą „oszczędnych” (Austria, Szwecja, Dania, a na tym szczycie też Finlandia) nie chciał o tym słyszeć. Proponowali redukcję prawie o połowę. Merkel i Macron mieli Ruttemu powiedzieć, że nie zejdą poniżej 400 mld euro.

Jednak w poniedziałek Michel położył na stole nową propozycję – ścięcie części dotacyjnej do 390 mld. Mimo ciągłych konsultacji nad projektem nie ma wciąż wymaganego jednomyślnego poparcia. Wedle pierwszych wyliczeń mogłoby to oznaczać ok. 3 proc. cięcia w dotacjach dla Polski z całego pakietu finansowego negocjowanego w Brukseli.

W sporze między „oszczędnymi” a Macronem, który najostrzej zwalcza żądania Holendra, chodzi także o wizję Unii po brexicie i zakreślenie wpływów poszczególnych stolic. Do tej pory zwykle największymi „skąpcami” byli Brytyjczycy, a ich rozwód z UE nie usunął problemu. „Stajesz się nowym Davidem Cameronem!” – rzucił Macron do Ruttego za zamkniętym drzwiami.

Przypomnijmy, że lutowy szczyt budżetowy (przed wybuchem pandemii w Europie, a więc jeszcze bez funduszu) załamał się wskutek walki „klubu oszczędnych” o zaledwie 20–30 mld euro dodatkowych cięć, przy których obecne różnice wydają się gigantyczne. Specyfiką holenderskiego stanowiska negocjacyjnego jest parlament, który wiąże ręce Ruttemu. On może i byłby bardziej skłonny do ustępstw, ale posłowie z koalicji rządowej są w tej kwestii bardzo rygorystyczni.

O ile spory o ogólną pulę funduszu zdominowały sobotę i niedzielę na szczycie, o tyle w piątek walka szła przede wszystkim o system zarządzania tymi pieniędzmi, co też nie zostało rozwiązane. To również spór między Holandią a krajami Południa, które nie godzą się – w uproszczeniu – na prawo weta jednego kraju UE wobec wypłat dla innych państw, jeśli nie realizowałyby reform z „programu odbudowy i odporności”.

Czytaj też: Kolejna porażka Warszawy na unijnej ziemi

Co z praworządnością?

Ale to nie jedyne przeszkody na drodze do porozumienia. Już w sobotę wieczorem doszło do ostrej dyskusji o regule „fundusze za praworządność”. Michel i tak od początku promował jej bardzo osłabioną wersję, ale dyplomaci, zwłaszcza premier Węgier Viktor Orbán i jego doradcy, grozili wetem, jeśli nie uda się jej kompletnie rozmyć (z tekstu miałoby zniknąć słowo „praworządność”, a wszelkie decyzje, np. o zawieszeniu wypłat, miałyby być podejmowane jednomyślnie przez RE).

Z drugiej strony jest prezydent Francji. „Kwestia praworządności leży w centrum warunków. Wczoraj zgodziliśmy się, że nie można się poddawać, bo to sedno naszych pryncypiów i wartości europejskich” – mówił jeszcze w niedzielę, zapowiadając, że nie ustąpi.

Najostrzej przeciw regule „pieniądze za praworządność” wypowiada się Orbán, wtóruje mu Mateusz Morawiecki. Przeciw „arbitralności” w zawieszeniu wypowiadali się Słoweniec, Czech, Łotysz. – Ale każdy z tych przywódców miał inny cel – zastrzega wysoki unijny dyplomata. Czechy i Słowenia tuż przed obradami popierały rozwodnioną wersję Michela. Szczegółowe zapisy reguły „fundusze za praworządność” i tak planowano wypracować już po szczycie. Część dyplomatów nadal liczy, że Orbána da się kupić za nieco hojniejsze potraktowanie Węgier w polityce spójności.

W nocy z poniedziałku na wtorek pojawiły się informacje, że polsko-węgierskie postulaty zostały przyjęte, a nawet z propozycji Michela w tej sprawie niewiele zostało. Ale powiązanie funduszy UE z praworządnością się ostało, choć – zgodnie z oczekiwaniami – rozwodnione i mocno akcentujące, że chodzi o wpływ na właściwe zarządzanie funduszami. Ochrona budżetu UE była już od 2018 r. podstawą prawną tego pomysłu.

A jest jeszcze kwestia klimatu. Michel przed szczytem zaproponował, by pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (Polska liczy na 8 mld euro) były dostępne tylko dla państw, które realizują plany redukcji emisji CO2 wpisujące się w cel neutralności klimatycznej w 2050 r. To problem dla Warszawy. Morawiecki prawdopodobnie podniesie ten temat pod koniec szczytu, gdy będą już wynegocjowane kwoty. Pierwotna propozycja pakietu finansowego przekładała się na ok. 94 mld euro z polityki spójności i rolnej dla Polski, a także 37,7 mld euro dotacji z Funduszu Odbudowy. Polska z tego samego funduszu miałaby dostać 26,1 mld euro w tanich pożyczkach.

Czytaj też: Czy Bruksela przytnie miliardy euro dla Polski?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Dlaczego Donald Trump nie zatańczy na TikToku?

Gdy jedni prezydenci pokazują się na TikToku, inni próbują go zbanować. Popularna wśród młodzieży – i nie tylko – aplikacja już została usunięta z Indii. Następne będą USA?

Michał R. Wiśniewski
12.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną