Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Bo dziecko było nieślubne. Szokujący raport z Irlandii

Upamiętnienie ofiar z Tuam, październik 2018 r. Upamiętnienie ofiar z Tuam, październik 2018 r. Clodagh Kilcoyne / Reuters / Forum
Z raportu niezależnej komisji śledczej wynika, że w latach 1922–98 w 18 kościelnych ośrodkach zmarło 9 tys. małych dzieci. Dla Irlandii nadszedł czas rachunku sumienia.

Republika Irlandzka szykuje się na horror. Ujawnianie ponurych tajemnic rozłożono na etapy. Specjalny raport o tym, co działo się przez długie dekady w kościelnych zakładach dla niezamężnych matek i ich nowo narodzonych dzieci, najpierw przedstawiono na posiedzeniu rządu, we wtorek mają się z nim zapoznać żyjące ofiary, w środę premier Michael Martin ma je przeprosić w parlamencie. Przyznał, że lektura była dla niego szokiem.

Dramat w Tuam i nie tylko

Liczący 3 tys. stron dokument przygotowała niezależna komisja śledcza. Powstała w reakcji na ustalenia irlandzkiej historyczki dotyczące zakładu dla samotnych matek w miejscowości Tuam. Badaczka odnalazła sześć lat temu 800 świadectw zgonu dotyczących dzieci przebywających w murach ośrodka. Dotarła do dokumentów pogrzebowych jedynie dwojga z nich. Co stało się z resztą zmarłych dzieci? Zostały anonimowo pochowane w nieoznaczonych 20 kwaterach. Tak działo się nie tylko w Tuam. Z raportu wynika, że w latach 1922–98 w 18 kościelnych ośrodkach tego typu zmarło 9 tys. małych dzieci.

Dziś wiemy, że przyczyną śmierci były niedożywienie, choroby i fatalne warunki życia zarówno ich, jak i ich matek. Kobiety mające urodzić nieślubne dzieci trafiały do kościelnych przytułków na wniosek ich rodzin, które chciały w ten sposób ukryć „grzech” przed światem. Jeśli nie opłaciły pobytu ciężarnej samotnej matki w zakładzie, relegowane przez nie kobiety czekał los nie do pozazdroszczenia: brutalne traktowanie, praca sprzątaczek i kucharek. Ich dzieci oddawano do adopcji obcym małżeństwom.

Czytaj też: Irlandzkie kłamstwo. Kaczyński źle broni Kościoła

Irlandzki rachunek sumienia

Do lat 70. praktyka ta była powszechna i tolerowana zarówno przez władze kościelne, jak i państwowe. Istniało na nią przyzwolenie społeczne wynikające z nauk moralnych głoszonych w irlandzkim Kościele rzymskokatolickim. Siostry zakonne, księża, biskupi uważali to za naturalny porządek rzeczy oparty na Bożych przykazaniach.

Teraz nadszedł czas rachunku sumienia. Państwo zapowiada wypłatę odszkodowań żyjącym ofiarom systemu stworzonego dla kobiet, których „winą” było pragnienie urodzenia dziecka z „nieprawego łoża”. A także pomoc osobom poddanym niechcianej adopcji, które chciałyby wiedzieć, kim była (lub jest, jeśli jeszcze żyje) ich biologiczna matka i jaka jest historia jej osobistego dramatu. Ze strony Kościoła takich informacji nie mogły zdobyć. Nie mają do nich dostępu także żyjące matki pragnące nawiązać kontakt z urodzonymi przez siebie dziećmi.

Czytaj też: Masowy grób wychowanków sierocińca szarytek

Patologie Kościoła trzeba ujawniać

Na razie Kościół w Irlandii nie odnosi się do raportu. Być może zabierze głos po jego oficjalnym opublikowaniu. Media piszą o nim już dziś, bo „wyciekł” do niedzielnej prasy, krzyżując plany rządu, by najpierw jego treść poznały ofiary. To przykre i nie powinno się było zdarzyć, ale w niczym nie umniejsza znaczenia dokumentu.

Ofiarom i społeczeństwu demokratycznemu należy się pełna prawda o patologiach systemu kościelnego wszędzie, gdzie do nich dochodzi. Pod tym względem katolicka kulturowo Irlandia znacznie wyprzedza Polskę.

Czytaj też: Zakonnica, niemiecki oficer i ich syn

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Obcy bliźniacy. Jak się dziś żyje sobowtórom Putina i Zełenskiego

Podobieństwo do znanych osób bywa lukratywne. Ale w zależności od tego, do kogo jest się podobnym, także niebezpieczne.

Edyta Gietka
28.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną