Świat

Tracimy prawa i swobody. Nobel dla dziennikarzy to lekcja z ostrzeżeniem

Maria Ressa i Dmitrij Muratow zostali laureatami Pokojowego Nobla 2021. Maria Ressa i Dmitrij Muratow zostali laureatami Pokojowego Nobla 2021. Niklas Elmehed / Nobel Prize / mat. pr.
Wciąż na całym świecie, w tym w Europie, giną dziennikarze. Poziom wolności prasy spada od kilkunastu lat, trzy czwarte ludzkości mieszka w krajach, w których sytuacja się pogorszyła. A to oznacza zagrożenie dla praw i wolności wszystkich nas.

Tegoroczną Pokojową Nagrodę Nobla otrzymali dziennikarze Maria Ressa z Filipin i Dmitrij Muratow z Rosji za – jak podkreślił Komitet Noblowski – „wysiłki, by bronić wolności wypowiedzi, która jest warunkiem demokracji i trwałego pokoju”. Decyzja zebrała pozytywne komentarze ekspertów i właściwie można by się tu zatrzymać, gdyby nie to, że ma drugie dno. Nie tylko pokazuje bowiem, jak ważna jest praca pojedynczych osób dla budowania lepszego świata, ale powinna być też odczytana jako ostrzeżenie dla społeczeństw.

W XXI w. dziennikarze wciąż tracą życie

Kiedy 25 lutego 2018 r. pojawiła się informacja o śmierci słowackiego dziennikarza Jána Kuciaka oraz jego narzeczonej, Europa wstrzymała oddech. W demokracjach takie rzeczy się przecież nie zdarzają. A jednak – słowacki dziennikarz śledczy został zamordowany z powodu pracy, którą wykonywał, i śledztw na temat korupcji, które prowadził. Tego samego roku – jak informuje organizacja Dziennikarze Bez Granic – na świecie zginęło jeszcze 67 innych dziennikarzy. Zleceniodawcami nierzadko byli ci, którzy przynajmniej w teorii powinni chronić reprezentantów prasy, czyli przedstawiciele władz lub osoby z nimi powiązane.

Tak było też prawdopodobnie 15 lat temu, gdy zginęła Anna Politkowska, rosyjska dziennikarka, która miała odwagę głośno mówić i pisać, za jakie zbrodnie odpowiadał prezydent Władimir Putin i czego władze dopuściły się na Kaukazie Północnym, w tym w Czeczenii. Tegoroczne ogłoszenie Pokojowej Nagrody Nobla przypadło niemal w rocznicę jej śmierci – zginęła 7 października 2006 r., a nagrodę ogłoszono 8 października.

Wyróżnienie dla Muratowa ma więc podwójne znaczenie. Politkowska była jego redakcyjną koleżanką. Pisała o Czeczenii, gdy był redaktorem naczelnym „Nowej Gazety”. Muratow miał zapewne świadomość, że może być następny; tym bardziej że zabójstwo Politkowskiej nie było jedynym w jego redakcji. Oprócz niej od 2000 r. zginęło sześciu dziennikarzy tego rosyjskiego dziennika. A mimo to Muratow, wiele jego koleżanek i wielu kolegów ryzykowało. I ryzykują nadal każdego dnia.

Wolności prasy i słowa jest coraz mniej

Według raportu Freedom House w zeszłym roku poziom wolności prasy na świecie spadł 15. (!) raz z rzędu, a prawie 75 proc. ludzi na świecie żyło w państwach, w których sytuacja się pogorszyła. Tragicznym przykładem z naszego regionu była Białoruś (określana w raporcie jako kraj niewolny, ang. not free), gdzie po sfałszowanych wyborach wybuchły protesty, które reżim tłumił przy użyciu represji. Torturom poddani byli zarówno biorący udział w oporze bez przemocy obywatele, jak i dziennikarze, opozycjoniści i aktywiści. Wielu z nich musiało uciekać, a ci, którzy zostali i nie chcieli podporządkować się władzy, doświadczyli przemocy na niespotykaną skalę.

Według Indeksu Wolności Prasy (Press Freedom Index 2021) w 73 proc. państw dziennikarstwo jest już zupełnie lub częściowo zablokowane. W zeszłym roku dyktaturom dodatkowo sprzyjała pandemia. Kryzys wykorzystały jednak także rządy demokratyczne – jedne z obawy przed utratą władzy, inne z nadzieją na jej umocnienie. Wprowadzane zakazy zgromadzeń, które miały pomóc w walce z covid-19, utrudniały obywatelom wyrażanie sprzeciwu wobec działań rządzących. Pod pretekstem walki z pandemią i fake newsami na temat koronawirusa państwa wprowadzały cenzurę i ograniczały możliwości działania dziennikarzy, w tym nawet prawo do zadawania pytań. Na własnej skórze doświadczyła tego tegoroczna noblistka Maria Ressa, aresztowana na podstawie wprowadzonego przez prezydenta Filipin Rodrigo Duterte prawa antyterrorystycznego. Miesiąc wcześniej Duterte, którego ogłoszona w 2016 r. wojna z narkotykami doprowadziła do tysięcy bezprawnych egzekucji, zamknął największy i najstarszy kanał informacyjny w kraju ABS-CBN.

Nie ma wojny, ale nie ma też pokoju

Zarówno tegoroczna, jak i zeszłoroczna Pokojowa Nagroda Nobla (w 2020 r. dostał ją Światowy Program Żywnościowy, czyli jedna z organizacji Narodów Zjednoczonych) mówią nam o pokoju więcej, niż mogłoby się wydawać. Pokój bardzo często jest bowiem rozumiany wyłącznie jako brak wojny (tzw. pokój negatywny). Gdy otwarta walka się kończy, znika natomiast z radarów, a także z ust rządzących. Trudno znaleźć dziś, nawet w Polsce, polityka, który używa słowa pokój, próżno szukać „pokoju” w dokumentach strategicznych czy nazwach rządowych stanowisk. Komitet Noblowski przypomina, że pokój to coś więcej niż tylko brak konfliktu zbrojnego. Przypomina nam o pokoju pozytywnym.

Koncepcję pokoju negatywnego i pozytywnego wprowadził i spopularyzował Johan Galtung, norweski matematyk i socjolog, który od lat 50. XX w. zajmował się badaniami nad pokojem i konfliktami. Według niego pokój negatywny nie jest zły – to po prostu stan bez wojny czy bezpośredniej przemocy. To jest to, czym cieszymy się w większości państw europejskich. Pokój pozytywny to natomiast stan, gdy oprócz braku konfliktu zbrojnego mamy coś więcej. Tym czymś są sprawnie działające instytucje, dostęp do żywności, edukacji i systemu ochrony zdrowia, dobre społeczne relacje, przestrzeganie praw człowieka, a także wolności, w tym mediów i słowa. Tu, jak pokazują powyższe przykłady, wciąż mamy wiele do nadrobienia.

Pokojowy Nobel a Turski, czyli wnioski

Marian Turski, były więzień Auschwitz, w wystąpieniu z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu w 2020 r. przypomniał słowa austriackiego prezydenta Alexandra Van der Bellena, że „Auschwitz nie spadło z nieba”. Do tragedii często prowadzą małe zmiany czy ograniczenia wolności, które – jeśli się na nie godzimy – zagarniają coraz większą część naszej rzeczywistości, aż jest za późno. Według Turskiego kluczowy jest więc brak obojętności.

W kontekście tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla chodzi o dziennikarzy, którzy mówią „nie” opresyjnej władzy. Chodzi o obywateli, którzy mówią „nie”, gdy ograniczana jest ich wolność lub prawa innych. Kluczowa jest więc walka o pokój pozytywny, zanim się okaże, że nie mamy nawet tego negatywnego.

Wojciech Szacki: Media na pasku PiS. Lojalne nagradza, inne chce zniszczyć

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną