Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

592. dzień wojny. Rosyjsko-białoruski ślad w Izraelu. Co to zmieni w Ukrainie?

Izrael wzmacnia posterunki w Sderot na południu kraju. Izrael wzmacnia posterunki w Sderot na południu kraju. AA/ABACA / Abaca Press / Forum
Atak na Izrael zaskoczył wszystkich swoją skalą, rozmachem, siłą i doskonałą organizacją. Dla Ukrainy to zła wiadomość, bo może się wiązać z ograniczeniem amerykańskiej pomocy na rzecz bliskowschodniego sojusznika.

Ukraińskie wojska, kontynuując swoją ofensywę w obwodzie zaporoskim, zdobyły kolejny skrawek terenu na południe oraz na północny zachód od Robotyne. Niewielkie sukcesy osiągnęły też w rejonie Awdijiwki na południe od Bachmutu. Z kolei Rosjanie ponownie zaatakowali Ukrainę pociskami rakietowymi – co ciekawe, tym razem używając pocisków przeciwokrętowych Onyx odpalanych w trybie atakowania celów naziemnych. Głównym celem była Odessa i jej elewatory zbożowe, ale zaatakowano też Mirhorod w obwodzie połtawskim. Pociski odpalano z okupowanego Krymu.

25 czołgów w cztery dni

Ukraińcy opublikowali nagrania z obrony między Kreminną a Łymaniem. Film przedstawia działania kompanii przeciwpancernej uzbrojonej w wyrzutnie kierowanych pocisków rakietowych do niszczenia pojazdów pancernych z ukraińskiej 66. Brygady Zmechanizowanej im. Kniazia Mstislawa Chrobrogo. To mobilizowana brygada, która została całkowicie rozwinięta już po rosyjskiej napaści na Ukrainę, latem 2022 r.

W ciągu czterech dni wspomniany pododdział zdołał w zasadzkach zniszczyć 25 rosyjskich czołgów, w tym najnowszy T-90 (25 czołgów to ponadmiesięczna produkcja Rosji) i jest to na filmie pokazane. Rosjanie powielili tu błędy popełniane na początku wojny, bo czołgi atakowały bez odpowiedniego rozpoznania i wsparcia piechoty, która miałaby szanse odpowiednio wcześniej dostrzec pozycje strzelców z kierowanym uzbrojeniem przeciwpancernym.

Rosjanie zrotowali swoje jednostki niedaleko Kupiańska na granicy obwodów charkowskiego i ługańskiego, co wskazuje na to, że w przeciwieństwie do Ukraińców wciąż dysponują zapasem sił. Mogą sobie pozwolić na okresowe wprowadzenie do walki uzupełnionych ludźmi i sprzętem jednostek. Pojawił się tu teraz 11. Korpus Armijny, zwykle stacjonujący w obwodzie królewieckim. Bliżej frontu pod Kupiańskiem został ostatnio wysunięty 79. Pułk Zmechanizowany Gwardii należący do 18. Insterburskiej Dywizji Zmechanizowanej Gwardii z tegoż korpusu. Najwyraźniej Rosjanie nie zrezygnowali z kontynuowania działań ofensywnych na tym kierunku.

Coś niedawno wybuchło na lotnisku Dżankoj na Krymie. Stacjonują tam rosyjskie śmigłowce, ale nie wiemy jeszcze, co tam się stało. Mamy nadzieję, że to kolejny udany atak ukraiński.

.Karolina Żelazińska/Polityka.

Rosyjski ślad w ataku Hamasu na Izrael?

Niedawno oglądaliśmy ciekawe ćwiczenia na Białorusi, na których pokazywano wyjątkową sprawność tamtejszych sił specjalnych. Poza zwyczajowym rozwalaniem desek łbem, które miało pokazać niesamowitą twardość białoruskich specjalsów, pokazano też inne fragmenty ćwiczeń. Naszą szczególną uwagę zwróciła nowość: białoruskie grupy specjalne ćwiczyły sprawny przerzut sił specjalnych przy pomocy motoparalotni.

Co to takiego? W 1966 r. kanadyjski lotnik i spadochroniarz Domina Jalbert (1904–91) stworzył swoiste skrzyżowanie latawca ze spadochronem. Wymyślił, że spadochron można uszyć z dwóch warstw połączonych pionowymi pasami materiału tworzącymi komory, przez które w czasie opadania przepływa powietrze. Zamienia to spadochron w dwupłatowe skrzydło pozwalające w pewnym zakresie na szybowanie. Otwarcie takiego spadochronu wymaga pewnych umiejętności, ale kiedy pomyślnie się on rozwinie, można przy jego pomocy przelecieć większą odległość w poziomie niż się opada w pionie. W latach 70. takie spadochrony bardzo się rozpowszechniły, wywracając spadochronowe mistrzostwa na celność lądowania do góry nogami.

Wynalazkiem, z myślą o siłach specjalnych, natychmiast zainteresowało się wojsko. Zwykłe wojska powietrzno-desantowe raczej potrzebowały prostych, tradycyjnych spadochronów okrągłych, ale siły specjalne chciały latających skrzydeł. Na takim spadochronie ćwiczono skoki z wysokości rzędu 8–10 tys. m w maskach tlenowych, by skoczek mógł przelecieć nawet 30 km od miejsca zrzutu. W ten sposób można zrzucać grupę specjalną dość daleko od miejsca lądowania, dzięki czemu może ona przelecieć np. przez granicę kraju docelowego. Jest to o tyle ułatwione, że skoczka spadochronowego bardzo słabo widać na radarze.

Mając takie narzędzie, skonstruowano powiększoną wersję, tzw. paralotnie, czyli urządzenia do samodzielnego szybowania po krótkim rozbiegu na własnych nogach ze zbocza góry. To oczywiście nie było dla wojska ciekawe. Jednak ktoś zaczął do tego zakładać coś w rodzaju plecaka z silnikiem spalinowym i śmigłem, co pozwoliło wystartować z płaskiego terenu. Następnie dodano do tego niewielki wózeczek z zamontowanym silnikiem, taki sam, jaki spotykamy na „sztywnej” motolotni.

Wojsko przyglądało się temu z zaciekawieniem, ale to właśnie Białoruś zaczęła stosować motoparalotnie w swoich siłach specjalnych. Zapewne nie tylko Białoruś, ale inne państwa tego nie upubliczniły, a przynajmniej nie zostało to szeroko nagłośnione. A tu nagle bach: dość masowe wykorzystanie motoparalotni przez Hamas. W taki sam sposób jak na Białorusi – dwuosobowy wózek zaczepiony do dużego skrzydła-spadochronu (paralotni) z silnikiem z tyłu i śmigłem pchającym. Pilot z tyłu, a z przodu strzelec z karabinkiem automatycznym.

Nie tylko motoparalotnie

Zresztą tych elementów łączących atak na Izrael z Białorusią i Rosją jest dużo więcej. Kolejny to wykorzystanie tzw. swarming drones (stad dronowych) złożonych z tanich celów pozornych, sterowanych z jednego miejsca. Jeden bezpilotowiec leci po zaprogramowanej trasie albo sterowany z ziemi, a kilkanaście pozostałych powtarza jego ruchy, utrzymując się w stałej odległości. Takie technologie rozwija się w wielu państwach, ale Rosjanie wykorzystywali je w Ukrainie, choć na razie na małą skalę.

Warto też wspomnieć o dość szerokim wykorzystaniu dronów komercyjnych do zrzucania granatów czy pocisków moździerzowych, a także o amunicji krążącej powstałej z dronów komercyjnych typu FPV (First Person View – kiedy operator widzi obraz w specjalnych okularach, jakby siedział w dronie). Te środki walki zadebiutowały w Ukrainie. Terroryści z Hamasu też ich użyli na dość dużą skalę. Jakby ktoś ich w tym wyszkolił, ktoś, kto się na takich działaniach zna. A najciekawszy był filmik pokazujący odpalenie palestyńskiej, już typowo wojskowej amunicji krążącej. I co widzimy? Rosyjską Zalę. Kupili w sklepie militarnym?

Ponadto do tej pory Palestyńczycy na dużą skalę nie wykorzystywali drogi morskiej do infiltracji Izraela. A teraz spora ich część przedostała się tam na gumowych łodziach szturmowych. Najsłynniejszymi specjalsami używającymi takiej taktyki są amerykańscy Navy Seals, brytyjskie Special Boat Service (SBS) i rosyjski specnaz. Jak myślicie, które z tych trzech sił specjalnych szkoliły bojowników Hamasu?

Obozy szkoleniowe i rakietowe ataki na Tel Awiw

Jeszcze jedna rzecz jest ciekawa. Na Białorusi przebywało ostatnio wielu przybyszy z Bliskiego Wschodu. Samoloty regularnie tu przylatują w wiadomym celu – zasilają później gorące polsko-białoruskie pogranicze. Jest jednak wielce prawdopodobne, że nie wszyscy goście trafiali na granicę, a niektórzy – do obozów szkoleniowych. Może dlatego izraelski Mosad nie obserwował wzmożonej aktywności szkoleniowej zbrojnego ramienia Hamasu, czyli brygad al-Qassam? Od czerwca do końca września wagnerowcy kogoś szkolili na Białorusi, teoretycznie tamtejsze siły specjalne.

Kolejna sprawa to kwestia doskonałej koordynacji między poszczególnymi grupami atakującymi Izrael a dowodzącymi nimi. Do ataku na północy od strony Libanu włączył się Hezbollah. Kto koordynował działania Hamasu i Hezbollahu? Raczej ktoś z zewnątrz, choć mógł to zrobić np. Iran. Pomoc Iranu była zresztą niezbędna – choćby dostawy amunicji, w tym rakiet, którymi w sposób zmasowany ostrzelano Izrael.

I jeszcze ciekawostka. Ze Strefy Gazy do Tel-Awiwu są 62 km. Hamas do tej pory używał pocisków własnej produkcji Quassam o niewielkim zasięgu, rzędu kilku kilometrów. Czasem używał też rakiet stosowanych w rosyjskich wyrzutniach BM-21 Grad, dość popularnych na świecie, produkowanych w różnych krajach (także w Polsce). Te mają zasięg najwyżej 22–25 km. Żeby ze Strefy Gazy zaatakować Tel-Awiw, potrzebne są co najmniej wyrzutnie i pociski Smiercz, których Iran po prostu nie ma. Najbliżej w rejonie wyrzutni używa ich Syria.

Iran mógłby dostarczyć swoje wyrzutnie rakiet balistycznych Fateh-110 o zasięgu do 300 km. Ale jak miałby to zrobić? Przez Egipt? Za to z Zachodniego Brzegu Jordanu do Tel-Awiwu nie ma nawet 20 km, może więc stamtąd ostrzelano izraelską stolicę? Problem tylko w tym, że tam panuje Fatah, który jest z Hamasem skłócony. Kto zatem synchronizował ataki tych skonfliktowanych frakcji palestyńskich? Same się raczej nie dogadały.

.Polityka.

Na korzyść Rosji

Rosja zaciera ręce. Już wykorzystuje atak na Izrael informacyjnie, widać dużą aktywność w internecie i tzw. rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Rosjanie cieszą się, że świat odwrócił uwagę od Ukrainy, a Amerykanie będą mieli dodatkowy kłopot. Wszyscy dobrze wiedzą, że w razie czego to Izrael będzie miał pierwszeństwo w dostawach uzbrojenia przed Ukrainą. Jednoczesnego wsparcia dla Ukrainy i Izraela nie udźwigną nawet USA.

Ukraina bez wsparcia z Zachodu jest skazana na porażkę, a sama Europa nie wystarczy. Amerykanie przekazali Kijowowi tyle samo wyposażenia, sprzętu i amunicji, biorąc pod uwagę samą pomoc militarną, co cała Europa razem wzięta (w której notabene prym wiodą Niemcy). Jeśli dostawy broni i amunicji dla Ukrainy zmniejszą się o połowę, Rosja będzie miała bardzo ułatwione zadanie.

Dlatego atak na Izrael jest dla Rosjan wyjątkowo na rękę. Pozostaje pytanie, czy spadł im on z nieba, czy trochę jednak losowi pomogli – razem ze swoimi sojusznikami Białorusią i Iranem.

Książka „Wojna w Ukrainie” Michała i Jacka Fiszerów do kupienia na Sklep.polityka.pl. Autorzy omawiają w niej wydarzenia, jakie doprowadziły do tego konfliktu, opisują jego tło oraz przebieg, na ile jest obecnie znany. Jest bowiem sprawą oczywistą, że co do wielu zdarzeń, bitew i epizodów wiedza jest na razie fragmentaryczna, niedokładna, nie do końca zweryfikowana, wszak wojna trwa. Na ile jednak było to możliwe, zebrano wszelkie dostępne informacje z wiarygodnych źródeł, tworząc pewne kompendium wojny do końca września 2022 r.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną