Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Rosja przyjęła postawę wyczekującą. Za Iran ginąć nie będzie. Zwietrzyła szansę dla siebie

Władimir Putin i ajatollah Ali Chamenei, Teheran, lipiec 2022 r. Władimir Putin i ajatollah Ali Chamenei, Teheran, lipiec 2022 r. Khamenei.ir / AFP / East News
Rosja widzi, że po Syrii i Wenezueli celem USA jest kolejny jej „sojusznik”. Ale nie będzie ginąć za Iran, a sytuację na Bliskim Wschodzie spróbuje wykorzystać do lewarowania swoich interesów.

Atak na Iran nie był zaskoczeniem dla żadnej ze stron. Rosyjskie MSZ zareagowało dość szybko: uznało działania USA i Izraela za sprzeczny z prawem międzynarodowym, niesprowokowany akt zbrojnej agresji na suwerenne i niepodległe państwo należące do ONZ. W jej ocenie negocjacje zostały wykorzystane jako pretekst do uderzenia, które grozi katastrofą humanitarną, gospodarczą, a nawet radiologiczną.

„Intencje agresorów są jasne i zostały otwarcie zakomunikowane – czytamy. – Zniszczyć porządek konstytucyjny i wyeliminować przywódców niepożądanego państwa, które odmówiło podporządkowania się dyktatowi siły i hegemonii”.

„Niesprowokowany akt agresji”

Tak sformułowane stanowisko to gotowiec dla rosyjskiej propagandy. Teraz będzie można rzucać w twarz zachodnim liderom te same oskarżenia, które od 2022 r. artykułują wobec Rosji („niesprowokowany akt agresji na suwerenne państwo”). Moskwa znów kreuje się na obrońcę porządku i prawa międzynarodowego.

Potwierdzenie znajdujemy w rozmowie szefa dyplomacji Siergieja Ławrowa z jego irańskim odpowiednikiem Abbasem Aragczim. Ławrow potępił atak Ameryki i Izraela, podkreślił, że oba kraje naruszyły prawo międzynarodowe, lekceważąc poważne konsekwencje dla regionalnej i globalnej stabilności. Rosja tymczasem wspiera „poszukiwania pokojowych rozwiązań opartych na prawie międzynarodowym, wzajemnym szacunku i równowadze interesów”.

Linię narracyjną podjął Wasilij Niebienzia, przedstawiciel Rosji przy ONZ. Podczas zwołanego ad hoc posiedzenia Rady Bezpieczeństwa przemawiał głównie do państw globalnego Południa. Mówił o niesprowokowanej agresji Waszyngtonu i „zachodniej Jerozolimy”, przypominając zarazem, że Rosja uznaje tylko część izraelskiej stolicy.

Liderzy globalnego Południa usłyszeli, że w odróżnieniu od USA Rosja jest wiarygodna. „Operacja USA i Izraela to prawdziwa zdrada dyplomacji. Znów używają siły militarnej w samym środku negocjacji – tak jak w czerwcu 2025 r.” – mówił rosyjski dyplomata. I dalej: „To nieodpowiedzialne posunięcie (...), przed którym ostrzegaliśmy, doprowadziło już do gwałtownego zaostrzenia sytuacji w całym regionie, uderzyło w Bahrajn, Jordanię, Katar, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Syrię i Arabię Saudyjską. Te kraje wielokrotnie powtarzały swoim amerykańskim partnerom, że nie chcą eskalacji konfliktu”.

Rosja za Iran ginąć nie będzie

Reakcja Rosji pozostaje dyplomatyczna i deklaratywna. Putin zwołał w trybie pilnym zamknięte posiedzenie Rady Bezpieczeństwa. W niedzielę jego służby prasowe opublikowały telegram kondolencyjny w związku ze śmiercią Alego Chameneiego. Czytamy, że to „cyniczne morderstwo naruszające wszelkie normy ludzkiej moralności i prawa międzynarodowego”; „w naszym kraju ajatollah Chamenei będzie pamiętany jako wybitny mąż stanu, który wniósł ogromny wkład w rozwój przyjaznych stosunków rosyjsko-irańskich, podnosząc je do rangi wszechstronnego partnerstwa strategicznego”.

Ale Kreml nie będzie ginął za sojusznika, a sytuację wokół Iranu spróbuje wykorzystać do lewarowania swoich interesów. Z jednej strony chodzi o podważanie autorytetu Zachodu w oczach globalnego Południa i uwiarygadnianie wojny w Ukrainie jako „niesprowokowanej” agresji wywołanej przez imperialne zapędy NATO. Po to Rosjanie nagłaśniają atak na szkołę dla dziewcząt w Minab, w południowej prowincji Hormozgan, gdzie zginęło ponad sto osób.

Z drugiej strony Rosja chce podtrzymać rokowania z USA. Stawką jest reset we wzajemnych relacjach, zamrożenie konfliktu w Ukrainie na warunkach Moskwy i zniesienie sankcji. Dlatego Kreml przyjął postawę wyczekującą.

Rosyjscy komentatorzy widzą na Bliskim Wschodzie szereg analogii do własnej sytuacji. Siergiej Karnauchow, dziennikarz i prezenter „Sołowjow Live”, zauważył, że Iran znalazł się w całkowitej izolacji i nie widać oznak solidarności z nim. Stąd wniosek, że Ukraina też spróbuje zniszczyć przywództwo Rosji”. „Oczywiście Ukraińcy są tylko marionetkami”, dodał.

Podobnie myśli sam Władymir Sołowjow, największy z kremlowskich propagandystów: „Zasady już nie obowiązują. Dyplomacja została zniszczona. Negocjacje są wykorzystywane do tego, żeby zyskać na czasie i wybrać dogodny moment do ataku”.

Rosja albo zwycięży, albo przestanie istnieć, twierdzi Sołowjow. „Nie łudźmy się: nie walczymy z Ukrainą, ale z NATO na terytorium Ukrainy. (...) Trzeba przygotować się na długą wojnę – przebudować gospodarkę, wzmocnić suwerenność, nie ulegać zwodniczym sygnałom Zachodu. Zniszczyć wojskowo-polityczne kierownictwo Ukrainy, zadać cios centrom decyzyjnym, ostrzec i zniszczyć tzw. ukraińskie fabryki w europejskich krajach”.

Droga ropa Rosję cieszy

Rosja widzi, że po Syrii i Wenezueli celem USA jest kolejny jej „sojusznik”. Teoretycznie to cios dla Moskwy, tyle że „sojusz” z Iranem zawsze opierał się na logice klientelizmu. Interesy były doraźne, zaufanie zerowe, Teheran i Moskwę łączyła potrzeba obchodzenia sankcji i uzupełniania potencjału militarnego. Do obrony sojusznika w żaden sposób nie zobowiązuje nawet podpisana w styczniu 2025 r. umowa o partnerstwie strategicznym.

Rosja niewątpliwie pozostanie „wiernym sojusznikiem” ajatollahów. Ale jeśli reżim zostanie obalony, z pewnością chętnie zacieśni relacje z nowymi władzami w Teheranie. Putin najpewniej powtórzy to, co deklarował po obaleniu Asada grudniu 2024 r. – „bliskie jego sercu jest dobro narodu syryjskiego”.

Rosjan w gruncie rzeczy cieszy, że Biały Dom koncentruje się teraz na Bliskim Wschodzie. Amerykanie znów będą budzić strach na Półwyspie Arabskim, więc globalne Południe może być nieco bardziej skłonne współpracować, by wspólnie z Rosją położyć kres imperializmowi USA – przewiduje Siergiej Markow, komentator, dawniej politechnolog kremlowski. Jak dodaje, Chiny, które straciły Wenezuelę i Iran jako dostawców ropy, też będą bardziej zainteresowane Rosją. Aspekt surowcowy jest zresztą kluczowy. Dziennik „Moskowskij Komsomolec” widzi w ataku na Iran „wielką grę USA o kontrolę nad globalnymi zasobami energetycznymi”. „W krótkiej perspektywie konsekwencje dla nas będą pozytywne. To jasne, że cena ropy wzrośnie” – przekonuje na łamach gazety deputowany Anatolij Wasserman.

Przed weekendem cena przekroczyła 73 dol. za baryłkę. Jeśli Cieśnina Ormuz zostanie zamknięta, może przebić barierę 100 dol., mówił w radiu RBK Igor Juszkow, czołowy analityk Narodowego Funduszu Bezpieczeństwa Energetycznego. Jak dodał Kiriłł Dmitrijew, przedstawiciel prezydenta ds. współpracy inwestycyjnej i gospodarczej z zagranicą, szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RDIF), sytuacja „nie oszczędzi USA” i doprowadzi do „globalnego szoku naftowego”.

Ale Irańczycy okazali się elastyczni. 1 marca otworzyli cieśninę „do odwołania”, jak przekazał gen. Mohsen Rezaei.

Rosyjscy turyści utknęli

Wczoraj ruch był wstrzymany, a na Bliskim Wschodzie utknęły tysiące turystów. Według dziennika „Kommiersant” przebywało tam co najmniej 52 tys. Rosjan. Rosawiacja (Federalna Agencja Transportu Lotniczego) zawiesiła do odwołania loty do Izraela i Iranu, a placówki dyplomatyczne apelują, by korzystać z lądowych przejść granicznych.

Stowarzyszenie Organizatorów Turystyki w Rosji (ATOR) podaje, że do Rosji nie może wrócić nawet 8 tys. turystów z biletami na loty z przesiadką w krajach Zatoki Perskiej. Większość poszkodowanych to pasażerowie linii Air Arabia, Qatar Airways, Emirates, Flydubai, Gulf Air i Oman Air. Tylko 1 marca w regionie odwołano ponad 700 lotów.

Rosyjskie placówki w regionie działają, tylko Rosatom ewakuował dzieci swoich pracowników, „nadmiarowy personel” i wszystkich chętnych – w sumie 94 osoby, jak donosi portal RBK.

Zdaniem rosyjskich ekspertów konflikt może potrwać dłużej, choć najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przeplatanie ataków okresami spokoju – podaje „Izwiestia”. Na łamach dziennika ekspert wojskowy Boris Dżerelijewskij przypomina, że ataki przeprowadzono, kiedy Iran zasadniczo zaakceptował warunki USA.

Znaków zapytania dla strony rosyjskiej jest więcej: jak skonsolidowany i zdeterminowany jest irański reżim? Czy wyznaczył czerwone linie? Do czego jest w stanie się posunąć w walce o przetrwanie? Jaki ma realny potencjał odwetu? I wreszcie: czy irańskie społeczeństwo skonsoliduje się wokół flagi, czy opowie przeciw reżimowi?

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną