Była analityczka Mosadu: Czas, żeby Europa się obudziła. Uspokajanie reżimu rozmowami nic nie da
AGNIESZKA ZAGNER: – Czy ta wojna musiała wybuchnąć? Dlaczego właśnie teraz?
SIMA SHINE: – Ze stanowiska Izraela wynika, że rozważano uderzenie w program rakietowy, ale raczej w maju lub czerwcu. Wydarzenia w Iranie, masowe protesty i brutalne ich dławienie przez władze, sprawiły jednak, że Donald Trump zdecydował, że chce wesprzeć Irańczyków. Izrael się do tego dostosował.
A dlaczego? To kombinacja kilku czynników. Z punktu widzenia Izraela kluczowa jest odbudowa pocisków balistycznych i wyrzutni przez Iran. A także to, że – nawet jeśli nie wznowił jeszcze wzbogacania uranu – posiada do tego odpowiednie zdolności. Wzbogacony uran wciąż znajduje się w Isfahanie, w Natanz i innych miejscach. A fakt, że nie dopuszcza się tam inspektorów MAEA, oznacza, że w przyszłości Irańczycy mogą spróbować wydobyć ten materiał. Gdy go już będą mieli, wiedzą, jak zrobić całą resztę. Trzecia rzecz – sojusznicy Iranu. Hezbollah odbudowuje i ulepsza swoje zdolności i arsenał, i to szybciej niż Izrael jest w stanie je niszczyć. Mieliśmy plan dotyczący Hezbollahu, niezrealizowany ze względu na Amerykanów, ale kiedy Hezbollah dość nierozsądnie zaczął ostrzeliwać Izrael, dał nam pretekst do rozpoczęcia wojny.