Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Była analityczka Mosadu: Czas, żeby Europa się obudziła. Uspokajanie reżimu rozmowami nic nie da

Dym nad Teheranem po izraelsko-amerykańskim ataku, 1 marca 2026 r. Dym nad Teheranem po izraelsko-amerykańskim ataku, 1 marca 2026 r. Majid Asgaripour / Reuters / Forum
Wygląda na to, że Europa niczego nie rozumie. Mimo tego, co Iran robi na tym kontynencie, mimo działalności terrorystycznej, jego wsparcia dla Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie, wciąż twierdzi, że to my destabilizujemy Bliski Wschód – mówi w rozmowie z Agnieszką Zagner Sima Shine, była dyrektorka jednego z wydziałów Mosadu.
Sima ShineINSS/mat. pr. Sima Shine

AGNIESZKA ZAGNER: – Czy ta wojna musiała wybuchnąć? Dlaczego właśnie teraz?
SIMA SHINE: – Ze stanowiska Izraela wynika, że rozważano uderzenie w program rakietowy, ale raczej w maju lub czerwcu. Wydarzenia w Iranie, masowe protesty i brutalne ich dławienie przez władze, sprawiły jednak, że Donald Trump zdecydował, że chce wesprzeć Irańczyków. Izrael się do tego dostosował.

A dlaczego? To kombinacja kilku czynników. Z punktu widzenia Izraela kluczowa jest odbudowa pocisków balistycznych i wyrzutni przez Iran. A także to, że – nawet jeśli nie wznowił jeszcze wzbogacania uranu – posiada do tego odpowiednie zdolności. Wzbogacony uran wciąż znajduje się w Isfahanie, w Natanz i innych miejscach. A fakt, że nie dopuszcza się tam inspektorów MAEA, oznacza, że w przyszłości Irańczycy mogą spróbować wydobyć ten materiał. Gdy go już będą mieli, wiedzą, jak zrobić całą resztę. Trzecia rzecz – sojusznicy Iranu. Hezbollah odbudowuje i ulepsza swoje zdolności i arsenał, i to szybciej niż Izrael jest w stanie je niszczyć. Mieliśmy plan dotyczący Hezbollahu, niezrealizowany ze względu na Amerykanów, ale kiedy Hezbollah dość nierozsądnie zaczął ostrzeliwać Izrael, dał nam pretekst do rozpoczęcia wojny.

Reklama