Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Nawrocki zebrał brawa na CPAC, ale z Trumpem się nie spotkał. To wizyta państwowa czy partyjna?

Karol Nawrocki na CPAC w w Grapevine, niedaleko Dallas w Teksasie, 28 marca 2026 r. Karol Nawrocki na CPAC w w Grapevine, niedaleko Dallas w Teksasie, 28 marca 2026 r. Daniel Cole / Reuters / Forum
Uczestnicy konferencji nagrodzili wystąpienie Nawrockiego gromkimi oklaskami na stojąco. To, co powiedział, najwyraźniej im się podobało. MAGA uwielbia komplementy i pochwały dla Trumpa.

Na dorocznej konferencji CPAC (Conservative Political Action Conference), zjeździe amerykańskich konserwatystów, Karol Nawrocki wygłosił półgodzinne przemówienie. Prezydent RP był najwyższym rangą zagranicznym gościem konferencji, która w tym roku odbyła się w Grapevine, koło Dallas w Teksasie. Poza nim uczestniczyli w niej m.in. była premier Wielkiej Brytanii Liz Truss oraz kreowany na przyszłego przywódcę Iranu Reza Pahlavi, syn obalonego w rewolucji szacha tego kraju.

Nawrocki w USA

Osią wystąpienia Nawrockiego była historia przyjaźni i sojuszu Polski i Stanów Zjednoczonych, które w tym roku będą obchodzić 250. rocznicę swego państwowego istnienia. Prezydent podkreślił przy tym wielkie znaczenie dla Polski „Sojuszu Północnoatlantyckiego pod przywództwem USA”, który, jak zaznaczył, „musi się rozwijać i umacniać”. Były to ważne słowa w kontekście niepokoju, jaki wzbudza odwracająca się od Europy i walcząca z Iranem Ameryka. Nawrocki pochwalił przy tym Donalda Trumpa za jego kampanię nacisków na kraje NATO, by zwiększyły nakłady na zbrojenia. Przypominając jednocześnie, że Polska przoduje w tym zakresie.

Szczególnie cenny był w przemówieniu passus na temat Rosji. Prezydent nie przebierał w słowach: nazwał ją agresorem w Ukrainie, zagrażającym także innym krajom Europy. Podkreślił przy tym, że twierdzenia liderów rosyjskiego reżimu, że bronią wartości konserwatywnych przed ofensywą liberałów, to „kłamstwo”, gdyż prawdziwy konserwatyzm szanuje niepodległość innych narodów. Wypowiedź Nawrockiego była skierowana do trumpistycznej prawicy z MAGA, mieniącej się obrończynią „chrześcijańskiego nacjonalizmu” przed bezbożnym, kosmopolitycznym globalizmem i uważającej Moskwę za swojego sojusznika w tym przedsięwzięciu.

Prezydent RP nie darował sobie jednak ataków na Unię Europejską jako rzekomą forpocztę lewicowego liberalizmu. Polityka Unii, zwłaszcza w dziedzinie energetyki i imigracji, mówił, „osłabia fundamenty Europy”. Krytyka UE, z którą rząd Donalda Tuska łączy nadzieje na wzmocnienie bezpieczeństwa Polski w związku ze słabnięciem zaangażowania USA w Europie, cieszy tylko Putina, bo pogłębia podział Zachodu.

Nic o Iranie i o zbrojeniach

W swym przemówieniu Nawrocki nie wspomniał też ani słowem o toczącej się wojnie USA i Izraela z Iranem. Jest to temat delikatny, gdyż rząd RP dał do zrozumienia, że nie uważa inwazji na Iran za „wojnę z konieczności” – jakie by nie były racje stojące za planami obalenia ludobójczego reżimu w Teheranie. I przypomina, że jej ekonomiczne implikacje, głównie zwyżka cen ropy naftowej, szkodzi gospodarce Polski, podobnie jak wielu innych krajów Europy. Na wojnę zdecydował się jednak Trump, więc jej krytyka godziłaby bezpośrednio w niego – prezydenta kraju, który jest naszym najważniejszym sojusznikiem.

Z drugiej strony od prezydenta RP można było oczekiwać przynajmniej apelu, by wojnę zakończyć jak najszybciej. Jest to obecnie temat najważniejszy dla Amerykanów, w tym tych z MAGA, z których wielu uznało inwazję na Iran za złamanie przez Trumpa obietnicy nierozpoczynania nowych wojen.

Nawrocki pominął też sprawę współpracy Polski i USA w zbrojeniach, chociaż tego samego dnia rano odwiedził zakłady Lockheed Martin, producenta samolotów F-35, które zakupiliśmy i które mają wkrótce zasilić nasze siły powietrzne. Kwestia zakupu broni w USA stała się kolejnym tematem kontrowersji w kontekście weta prezydenta wobec udziału Polski w SAFE, programie korzystnych pożyczek z UE na zakup broni. Obóz PiS demagogicznie i kłamliwie oskarża rząd Tuska, że zakupy te będą się odbywały kosztem kooperacji zbrojeniowej z Amerykanami.

Wystąpienie dla MAGA

Uczestnicy konferencji nagrodzili wystąpienie Nawrockiego gromkimi oklaskami na stojąco. To, co powiedział, najwyraźniej im się podobało. MAGA uwielbia komplementy i pochwały dla Trumpa. Podobać się też mogły ładne słowa o długoletniej historii przyjaźni polsko-amerykańskiej, od udziału Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego w wojnie Amerykanów o niepodległość po wspólną walkę i ofiary żołnierzy obu krajów w Iraku i Afganistanie. Przemówienie było dobrze napisane i odczytane przez prezydenta z pasją.

Jak jego słuchacze odebrali jednak fragmenty przypominające, na czym zależy Polsce w kontekście wojny w Ukrainie? Polsce zagrożonej przez zmierzającą do restauracji imperium Rosję? I jak odebrali jego sugestie, że chcemy utrzymania obecności wojskowej USA w Polsce i wszystkich innych krajach wschodniej flanki NATO? Temu w końcu służyły wypowiedzi prezydenta o kardynalnym znaczeniu sojuszu atlantyckiego.

W obecnej dramatycznej sytuacji każde wystąpienie prezydenta RP za granicą i przedstawienie przez niego argumentów o polskiej racji stanu jest potrzebne. Zwłaszcza w USA, na które najbardziej liczymy, ale dla których Polska nie jest krajem tak ważnym, jak zachodnioeuropejskie mocarstwa. Przemówienia Nawrockiego słuchali jednak tylko uczestnicy zjazdu CPAC i najprawdopodobniej widzowie jego transmisji na żywo nadawanej przez prawicowe, zdominowane przez MAGA media. A jest to audytorium w przeważającej większości wyznające ideologię America First, i to w wersji Trumpa i jego akolitów, dla których Europa nie jest najważniejszym regionem, zaś Rosja Putina nie jest postrzegana jako wróg, tylko potencjalny przyjaciel i teren ekspansji dla biznesu.

Bez Trumpa

Dla przekonywania Ameryki do polskiej racji stanu cenniejsze byłyby spotkania prezydenta RP z Donaldem Trumpem lub przynajmniej z jego najbliższymi współpracownikami odpowiedzialnymi za politykę obronną i międzynarodową. Trump jednak nie przyjechał na tegoroczną konferencję CPAC – po raz pierwszy od lat uznał, że nie warto – a jedynym członkiem jego gabinetu obecnym w Grapevine był R.F. Kennedy Jr., sekretarz departamentu zdrowia. Nie wiadomo nic o żadnych, choćby telefonicznych, rozmowach Nawrockiego z jakimkolwiek znaczącym dygnitarzem z Trumplandu.

Uczestnicy tegorocznego zjazdu CPAC to przeważnie mniej lub bardziej znani działacze amerykańskiej Partii Republikańskiej. Ruch konserwatywny w USA był do niedawna dość zróżnicowany, podzielony np. między konserwatystów fiskalnych i konserwatystów „kulturowych” (zakaz aborcji itp.). W kwestiach polityki zagranicznej zdominowany był przez „internacjonalistów” ze szkoły Ronalda Reagana, zwolenników zamorskich interwencji militarnych w strategicznym interesie USA. Dziś republikańska prawica jest zjednoczona pod sztandarem MAGA, czyli pod przywództwem Trumpa. Poparcie dla niego stało się miarą partyjnej lojalności i ideologicznej czystości.

A ideologia MAGA to nacjonalistyczny populizm, kwestionujący kanony tradycyjnego amerykańskiego konserwatyzmu, przede wszystkim w sprawach polityki międzynarodowej. Ciąży on ku izolacjonizmowi, chociaż posunięcia Trumpa w ostatnich miesiącach (Wenezuela, Iran) dowodzą, że prezydent chciałby nawiązać raczej do tradycji XIX-wiecznego imperializmu. Albo do izolacjonizmu America First z lat 30. ubiegłego stulecia – głoszącego potrzebę unikania konfrontacji z Trzecią Rzeszą i pozostawienia Europy na pastwę Hitlera. Bo dziś unika konfrontacji z Putinem i wydaje się gotowy oddać mu Europę Wschodnią.

Na zjeździe CPAC w Grapevine dominowali trumpiści takiego właśnie rodzaju, w tym jawni sympatycy Rosji jako kraju rządzonego przez reżim wcielający jakoby w życie zasady „chrześcijańskiego nacjonalizmu”. Podobni swoim światopoglądowym sojusznikom w Europie – zapatrzonym w Trumpa i nieznoszącym Unii Europejskiej prawicowym populistom we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech, na Węgrzech i w Polsce.

Państwowa czy prywatna?

W tej sytuacji można zadać pytanie o sens wizyty Nawrockiego i jego udziału w spędzie trumpistycznej prawicy. Podróż za ocean jest kosztowna dla polskiego podatnika. Czy przysłużyła się specjalnie polskiej racji stanu, czego można oczekiwać od prezydenta Rzeczypospolitej? Czy była podróżą państwową, czy raczej partyjno-polityczną? Wizytą będącą kolejnym etapem kampanii PiS i sprzymierzonego z nim prezydenta RP umacniania międzynarodówki nacjonalistycznej prawicy?

Jest to kampania sprzeczna z długofalowymi interesami Polski. Sprzeczna, bo jako kontra do polityki rządu, w gestii którego – wyłącznej – leży polska polityka zagraniczna, osłabia pozycję Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej. I cieszy tylko Władimira Putina, który przygotowuje już sobie w wyobraźni przyszłą ekipę sojuszników nad Wisłą.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Świat

Wet za wet. Wojna z Iranem zaczyna być droga. Ajatollahowie wcale jej nie przegrywają

Amerykanie szykują się do lądowej inwazji w pobliżu cieśniny Ormuz, Izraelczycy – w Libanie, Iran strzela na 4 tys. km, a wojna trwa już prawie miesiąc.

Łukasz Wójcik
24.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną