1513. dzień wojny. Czy Ukraina może odzyskać inicjatywę? Kijów jest lepszy tylko w jednym
Rakiety balistyczne oraz 13 dronów trafiły wczoraj w dziewięć miejsc w Ukrainie, a zestrzelone szczątki spadły w północnej, południowej, wschodniej i centralnej części kraju. Wołodymyr Zełenski oświadczył, że podczas ataków przeprowadzonych 14 i 15 kwietnia siły rosyjskie uderzyły w miasta Dniepr, Czerkasy, Charków, Krzywy Róg i Czernihów oraz w obwody doniecki i zaporoski. Zginęło pięć osób w Dnieprze, dziecko w Czerkasach oraz jedna osoba w obwodzie zaporoskim.
Dzisiejszej nocy atak powietrzny był jeszcze silniejszy. Obrona powietrzna wykryła i śledziła 659 dronów różnych typów, w tym Gerań, Gerbera oraz Italmas. Rosja wystrzeliła także 44 rakiety, w tym pociski balistyczne Iskander-M i S-400 (przeciwlotnicze użyte w trybie „ziemia-ziemia”) oraz manewrujące Ch-101 i Iskander-K. Zneutralizowano 636 dronów i 31 pocisków. Rosyjskie środki napadu powietrznego uderzyły w ok. 26 lokalizacji, powodując śmierć co najmniej 22 osób (w Kijowie zginęło 12-letnie dziecko) i raniąc ponad 130 osób.
Wielka Brytania poinformowała wczoraj, że w 2026 r. dostarczy Ukrainie swój największy w historii pakiet bezpilotowców – co najmniej 120 tys. sztuk różnych typów. W jego skład wejdą tysiące dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu, rozpoznawczych, transportowych i morskich.
Sytuacja na froncie jest stabilna. Materiał geolokalizacyjny opublikowany 28 marca wskazuje, że siły ukraińskie posunęły się naprzód w centralnej części miejscowości Zakitne (na północny wschód od Słowiańska). Nagranie z 13 kwietnia, zgeolokalizowane dzień później, pokazuje rosyjskie uderzenia w centrum Zakitnego, co wskazuje, że Ukraińcy utrzymywali tam swoje pozycje od 28 marca.
Materiały z 12 i 13 kwietnia wskazują, że siły ukraińskie poczyniły niewielkie postępy na wschód od Konstantynówki oraz na południe od niej, w południowej części Berestoka. ISW ocenia, że Rosjanie prawdopodobnie dokonali infiltracji wokół ukraińskich pozycji w południowym Berestoku. To drugie skrzydło najważniejszego rosyjskiego natarcia na Słowiańsk i Kramatorsk. Wygląda na to, że obecnie sytuacja jest tu pod pełną ukraińską kontrolą.
Po co komu inicjatywa?
Inicjatywa na różnych poziomach konfliktu jest jednym z fundamentów sztuki wojennej. Oznacza, że jedna strona narzuca tempo, miejsce i charakter walki, zmuszając przeciwnika do ciągłej reakcji i defensywy. Wybiera przy tym pola konfrontacji, gdzie ma przewagę. Strona aktywna zmusza przeciwnika do działania w stresie i pod presją czasu, co prowadzi do błędów w dowodzeniu i logistyce.
Na przykład Rosja, narzucając Ukrainie wojnę na wyniszczenie, ma świadomość, że ta dysponuje mniejszymi zasobami, zwłaszcza ludzkimi i mobilizacyjnymi, co w myśl rosyjskiej strategii ma doprowadzić do ich szybszego wyczerpania. Przeciwnik wybiera więc taki kierunek działania, w którym ma przewagę. Ale czy druga strona jest w stanie to zmienić?
To nie tylko kwestia siły, ale także pomysłowości. Strona dysponująca szerokimi zasobami ma większe możliwości użycia ich tam, gdzie uzna to za stosowne. Słabszy ma pod górkę, jego pole manewru jest ograniczone, ale sytuacja nie jest beznadziejna.
Powiązaną kwestią jest poszukiwanie środków ciężkości przeciwnika. Uderzenie w nie pomaga w sparaliżowaniu jego działań.
Popatrzmy na Amerykanów: postanowili poszukać środków ciężkości Iranu. Uderzyli w przywództwo, które tradycyjnie jest takim środkiem, ale Iran to przewidział. Zbudowano więc długi łańcuch sukcesji – zabije się jednych przywódców, ich funkcje przejmują kolejni.
W tej sytuacji uderzono w siłę militarną przeciwnika, ale okazało się, że Iran nie potrzebuje tradycyjnych sił militarnych, by stawiać Amerykanów w trudnej sytuacji, wywołując kryzys paliwowy, za który odpowiada ten, kto tę wojnę wszczął. I wtedy pojawiła się refleksja: co jest środkiem ciężkości Iranu? Bez czego państwo to nie jest w stanie funkcjonować przez dłuższy czas?
Irańską piętą achillesową jest gospodarka i możliwość uzyskiwania dochodów. Jak w nie uderzyć? Nie pozwolić Iranowi na sprzedaż ropy naftowej. Zablokowanie nie samej cieśniny Ormuz, ale ruchu tankowców do i z irańskich portów może prowadzić do sparaliżowania państwa i w końcu do buntu ludności.
Wydawało się, że amerykański atak nie da Iranowi w ogóle szans na przejęcie inicjatywy. Ale jednak zdołał to zrobić, atakując tanimi dronami obiekty w państwach nad Zatoką Perską oraz blokując Ormuz. To był klasyczny przykład przejęcia inicjatywy przez słabszego.
Teraz Amerykanie musieli reagować: organizować obronę przeciwlotniczą, zużywać kosztowne pociski Patriot, uganiać się w Iranie za wyrzutniami dronów i rakiet balistycznych. Dopiero pomysł z blokowaniem żeglugi z irańskich portów odwrócił sytuację.
Podobnie jest w Ukrainie. Obecnie na froncie inicjatywę mimo wszystko mają Rosjanie. Próba jej odzyskania przez natarcie ukraińskie w rejonie Hulajpola była częściowo udana, ale krótkotrwała, bo Ukraińcy nie są w stanie utrzymać takiego tempa działań zaczepnych. A Rosjanie niestety są, co pokazują od czterech lat.
Jak Ukraina może odzyskać inicjatywę?
Ukraina nie jest w stanie uzyskać inicjatywy na polu walki. Udało się to we wrześniu–listopadzie 2022 r., gdy „przegoniono” rosyjskie wojska i podjęto działania zaczepne w obwodzie chersońskim, zmuszając je do przerzutu sił na południe. Gdy przerzucono tam świeże jednostki, Ukraińcy uderzyli na północy, pod Bałakliją. To był przykład przejęcia inicjatywy operacyjno-strategicznej.
Dziś jest to niemożliwe. Mimo taktycznych sukcesów, gdy Ukraińcy na krótko i lokalnie przejmują inicjatywę, to Rosjanie rozdają karty. Decydują, gdzie, kiedy i z jaką siłą uderzą. Ukraińcy nie mają sił do poważniejszego natarcia – ledwie wystarcza ich na obsadzenie linii obronnych na długim froncie. Nie mają szans na zmuszanie Rosjan do ciągłego przerzutu sił, by ratować pękającą obronę.
Czy Ukraina może przejąć inicjatywę w wyścigu strat obu stron? Czy jest w stanie zadawać rosyjskim żołnierzom znacznie większe straty niż sama ponosi? Niestety – mimo wysiłków – nie. Prezydent Zełenski prezentuje co prawda duże liczby lądowych bezzałogowców, które mają zastąpić żołnierzy na wielu odcinkach frontu, ale do tego jeszcze daleko.
Roboty są coraz doskonalsze, ale brakuje im zwinności człowieka. Długo nie będą walczyć jak żołnierze i jeszcze przez lata nie będą w stanie kontrolować terenu. Trzeba jednak przyznać, że w powietrzu Ukraina zdobyła pewną przewagę nad Rosjanami. Jej drony działają bardzo skutecznie, osiągając lepsze efekty niż rosyjskie odpowiedniki. To jednak wciąż za mało, by przejąć inicjatywę w zadawaniu strat osobowych. Ukraińcy zabijają więcej Rosjan, ale to nadal nie wystarcza, by odebrać im zdolność do prowadzenia działań.
Jest jednak obszar, w którym Ukraińcy uzyskali przewagę, zadając Rosjanom realne straty i powodując bardzo poważne szkody. Chodzi o głębokie uderzenia dronami w infrastrukturę paliwową, co wywołuje rosnące zaniepokojenie rosyjskich przywódców. Ataki te w znacznym stopniu przyczyniają się do zapaści gospodarczej, przekładającej się na coraz gorszy poziom życia Rosjan. Bo mimo różnych romantycznych wyobrażeń to puste garnki pchają ludzi do walki z władzą, a nie potrzeba wolności. I tego rosyjska władza się boi.
Ludzie jeszcze wytrzymają, ale kierownictwo państwa jest coraz bardziej zaniepokojone i niezadowolone ze sposobu sprawowania władzy przez Władimira Putina. Próg reakcji elit Kremla jest niższy niż społeczeństwa – to one mogą przeciwstawić się własnemu prezydentowi. Zdaniem wielu Putin prowadzi Rosję do zguby, a oni nie chcą na to pozwolić. Tak jak Leonid Breżniew odsunął od władzy Nikitę Chruszczowa, zanim ten rozpętał III wojnę światową swoimi pomysłami.
Na to liczy Ukraina. W głębokich uderzeniach w rosyjską gospodarkę ma inicjatywę – to jej ataki dronowe przynoszą większe szkody niż rosyjskie uderzenia na obiekty w Ukrainie. Rozwijając produkcję dronów dalekiego zasięgu i ich systemów kierowania (przy zachowaniu kosztów umożliwiających masową produkcję), Ukraina może pogłębiać problemy Rosji wynikające z niszczenia rafinerii i składów paliw.
To pole, na którym Kijów może przejąć inicjatywę i doprowadzić Moskwę do ściany w kwestii finansowania wojny – albo do granicy wytrzymałości rosyjskich oligarchów i kremlowskich elit. Dlatego istnieje nadzieja na zwycięstwo, rozumiane jako zachowanie przez Ukrainę suwerenności i niezależności na kontrolowanych terenach.