Recenzja filmu: „Czwartkowy Klub Zbrodni”, reż. Chris Columbus
Wykalkulowany kryminał z gatunku cosy crime.
Wykalkulowany kryminał z gatunku cosy crime.
Pani Miecia, jej rodzina i pracownicy tworzą galerię fascynujących, barwnych postaci.
Jak bardzo przytłaczająca może być miłość? Millie i Tim (Alison Brie i Dave Franco, para także w prawdziwym życiu) będą mieli okazję się o tym przekonać.
Wbrew pozorom nie jest to spirytystyczny horror, lecz raczej przejmująco smutna, zimna opowieść o nieprzepracowanych traumach przeszłości i obezwładniającym poczuciu straty.
W latach 80. slapstickową komedią rządziło trio ZAZ (David i Jerry Zuckerowie oraz Jim Abrahams) odpowiedzialni m.in. za „Ściśle tajne” oraz cykl „Naga broń” i poprzedzający go serial „Police Squad”.
Żałoba, trauma, przemoc w rodzinie to tematy w horrorze powszednie.
Rodzina 12-letniej Bailey (Nykiya Adams) mogłaby się sprawdzić w roli patostreamerów.
Ironiczny kryminał retro to koronna konkurencja Juliusza Machulskiego. Mimo że akcja „Vinci 2” toczy się tu i teraz, sequel zatopiony jest w aurze nostalgii, posiada więc znamiona filmu osadzonego jakby w innej epoce.
Dyskretnie uduchowiony obraz sprawia, że swojsko brzmiące pojęcia – jak harmonia natury czy wyciszenie – nabierają zupełnie nowego wymiaru.
To miła odmiana, gdy mistrzowie horroru przypominają, że świat jest co prawda pełen cierpienia, ale także drobnych codziennych radości.
Mimo pozornej lekkości jest to film precyzyjnie przemyślany i stawia niekoniecznie proste pytania.
Wnikliwy, przeszywający lękiem dokument ogląda się z napięciem, które rzadko towarzyszy nawet kinu grozy.
Być może liczba kładzionych trupów na minutę w „Sojusznikach” komuś zaimponuje.
Pełna ciepłego humoru nowa komedia autora popularnej trylogii „Smak życia” to sentymentalna podróż w przeszłość w poszukiwaniu rodzinnych korzeni.
Film opiera się na sprawdzonej recepcie: odstawiony na boczny tor kowboj, bokser, zapaśnik i pilot dostaje w końcu drugą szansę, by zaspokoić ego i podążać za swoją pasją.
Historię Kopciuszka znamy doskonale: czy to w wersji Charlesa Perraulta, czy z disneyowskiej animacji, czy wreszcie z jednej z setek adaptacji mitu o biednej dziewczynie, która znajduje drogę do serca księcia.
Naczelnym tematem „28 lat później” jest odczłowieczanie obcego i lęk przed śmiercią.
„Wojna”, choć zrealizowana z biegłością, sprawia wrażenie zaledwie przypisu do większej opowieści.
Od czasu premiery pierwszego „Predatora” kino próbowało jakoś zagospodarować kosmicznego zabójcę, niestety zazwyczaj z dość mizernym skutkiem.
Intrygujący stroną wizualną, postapokaliptyczny antymusical emocjonalnie nie jest już tak satysfakcjonujący.