Recenzja książki: Maciej Marcisz, „Znaki zodiaku”
Młodzi dorośli się zobaczą i znajdą trochę pokrzepienia. Coś im się chyba należy.
Młodzi dorośli się zobaczą i znajdą trochę pokrzepienia. Coś im się chyba należy.
‚‚Między lasem a wodą” to druga część trylogii opisującej wędrówkę Brytyjczyka Patricka Leigh Fermora przez Europę – od Hoek van Holland nad Morzem Północnym aż po Konstantynopol.
W kryminalnym cyklu Julii Łapińskiej historia jest zawsze kluczem do współczesności.
Nowe opowiadania Bożeny Keff, autorki głośnego „Utworu o matce i ojczyźnie”, mają różne bohaterki, ale z czasem myślimy o nich jak o jednej postaci czy zbiorowym portrecie.
Wójcik nas nie oszczędza. Zagęszcza opowieść, mnoży bohaterów, rozciąga wątki.
Pierwszy raz u Chmielarza tak wyraźnie wybrzmiewa wątek wyrzutów sumienia, których nie da się zagłuszyć.
Dobry temat na esej, ale całość, kolejne pączkujące wątki, sprawiają wrażenie połączonych na siłę.
Ostateczne rozwiązanie zagadki wyłania się z tego kalejdoskopu dopiero na ostatniej stronie.
Barys ma niewątpliwie łatwość pisania, ale wydaje się, że i potencjał na więcej.
Książka o potędze wyobraźni, słodko-gorzka, zaskakująca w finale, wciągająca czytelnika w pętlę czasu i przypadków.
Tak piszą najlepsi, nawet jeśli czasami się na swojej drodze potykają.
U Mortona człowiek jest owocem z czarną pestką.
Narrator „bryka” swobodnie, serwuje czytelnikom cliffhangery i prowadzi ich za rękę niczym grecki chór.
Marek Krajewski zapowiedział pożegnanie z serią o Eberhardzie Mocku, ale nie oznacza to, że literacko na dobre porzucił Wrocław.
W serii opowiadań amerykańskich pojawiła się kolejna ciekawa autorka – Nicole Krauss, która w Polsce była już wydawana, ale jest mniej znana, niż na to zasługuje. Teraz dostajemy jej zbiór opowiadań, z których każde jest właściwie mikropowieścią.
Czułe i poruszające wyznanie.
Powieść Kamińskiego pokazuje, że mimo wszystko warto walczyć o siebie. Nawet jeśli trzeba czekać 30 lat.
Mariusz Czubaj jest autoironiczny i oldskulowy w dobrym znaczeniu tego słowa.
Jeśli druga powieść jest sprawdzianem z umiejętności, to Nathan Hill zdał go śpiewająco. A przygrywają mu rockowe kapele, które w latach 90. były niszowe, zanim trafiły pod strzechy i do MTV.
Kiedy się czyta tę książkę, to tak jakby się czytało kilka książek naraz.