Recenzja książki: Krystian Nowak, „Kebabistan. Rzecz o polskim daniu narodowym”
Nie jest to pierwsza książka-wariacja na temat kebaba i nie jest to książka, która wyjaśnia jego fenomen.
Nie jest to pierwsza książka-wariacja na temat kebaba i nie jest to książka, która wyjaśnia jego fenomen.
Końcowe zapiski, świadectwo pierwszych dni pandemii, stają się gorzką puentą pamiętnika, a zarazem krokiem w przyszłość naznaczoną niepewnością.
Warmia jest skalistą wyspą zawieszoną w powietrzu na sznurach wyplatanych z traw i wyschniętych zbóż” – zaczyna się jedna z części tej opowieści o Warmii.
Czytając o doktór Zofii Sadowskiej, trudno przegnać myśl o świeżej sprawie Margot czy o łamiącej seksualne tabu Michalinie Wisłockiej.
Taka mała forma czasem daje więcej do myślenia niż niejedna powieść.
Sztuka zawsze towarzyszyła realnemu życiu.
Świat książki bez Mroza na pewno byłby uboższy.
To, co wyróżnia Geissler, to forma, łącząca dziennikarski reportaż i literackie instrumentarium.
Jodełka dała się już poznać jako autorka kryminałów z pogłębionymi wątkami psychologicznymi i ciekawymi portretami kobiet.
Słyszymy głosy prawdziwych ludzi, którzy opowiadają o tym, co niewyobrażalne, i o czym trzeba wiedzieć.
Autor w swojej książce pokazuje jak wszyscy jesteśmy związani na poziomie globalnym, a zarazem jak nasze relacje stają się coraz bardziej szczątkowe, a nasze egzystencje – samotne.
Ta niepozorna książeczka w istocie jest klinicznym studium samonapędzającego się koszmaru.
Powieść jest rodzajem ballady, cała przeniknięta jest muzyką.
Książka Sommera jest fascynującą wędrówką po zakamarkach języka, autora zajmuje to, co robimy z językiem i co on robi z nami.
Remigiuszowi Mrozowi zdarzały się wycieczki w stronę innych niż kryminał gatunków literackich, teraz postanowił poeksperymentować z językiem.
Pierońsko dobra powieść.
Boni opowiada o utopijnym projekcie idealnego miasta położonego w Indiach – Auroville.
Chyba każdy, kto miał szczęście poznać zmarłą w ubiegłym roku Marię Iwaszkiewicz lub czytał kiedyś jej wspomnienia, przyzna, że jednym z najważniejszych dla niej słów było słowo pamięć.
Książka składa się ze wspomnień, migawek i wywiadów.
Marietta Czudakowa nazywana jest w Rosji „strażniczką Bułhakowa”, gdyż przez lata zajmowała się archiwum autora, Mistrza i Małgorzaty”, a ukoronowaniem jej pasji stała się ta, wydana w 1988 r. i uznawana za kanoniczną, biografia pisarza.