Recenzja książki: Agata Maksimowska, „Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi”
Birobidżan to reportersko-historyczny opis pewnej radzieckiej idei.
Birobidżan to reportersko-historyczny opis pewnej radzieckiej idei.
To komiks dla tych, których zasmuciły wieści o końcu serialu „Wikingowie”. Przesycona realizmem, brutalnością i zimnem trzytomowa opowieść o ludziach północy.
Autor sprytnie używa Gubernika jako nośnika idei historii alternatywnej – w jego ustach pytanie „co by było, gdyby historia potoczyła się inaczej?” nabiera zaskakującego znaczenia.
Powstał nie tyle zobiektywizowany wykład historii, ile autorska interpretacja, opowieść o władcach z krwi i kości, często idąca w poprzek utrwalonych poglądów.
Ta niezwykła plecionka, utkana przez Rudniańską, jest bardzo przekonująca.
Nienawistne słowa nie tylko same krzywdzą, ale też otwierają przestrzeń do czynów.
W pewnym sensie jest to powieść feministyczna, ale i demaskująca feminizm, w świecie nauki i kultury staje się on bowiem wygodnym, ułatwiającym awans i rozpoznawalność kluczem do kariery.
Ta książka to kolejny ważny przykład pokomplikowanej ontologii poezji.
To, co ciekawe w opowieści Libery, to połączenie okrucieństwa konkretnego czasu z fantastyczną groteską, która pokazuje, jak bardzo historia przypomina okrutną baśń.
Powieść koreańskiego kandydata do Nobla otwiera scena podróży ciężarówką.
Ta opowieść, wpisana w egzotyczne realia, ma walor uniwersalny.
Równoległe losy copywriterki i barmanki opowiada z biglem, historia ma tempo, napisana jest z poczuciem humoru i lekkością.
Szczytem kunsztu autorki jest pasjonujący rozdział poświęcony kreacjom na czerwonym dywanie, błyskotliwie wiążący je z opisem działania Hollywood.
Powieść jest absolutną klasyką, przetłumaczoną przez znawcę literatury japońskiej prof. Mikołaja Melanowicza.
Autor swobodnie porusza się w różnych stylach, potrafi budować skomplikowaną fabułę, bohaterów i dlatego warto czekać na jego kolejną powieść.
Oprócz autobiograficznej opowieści dostajemy również wiarę w przyszłość.
W zbiorze opowiadań Amerykanki Mirandy July odnajdziemy styl – bezkompromisowy, ostry, ciut wulgarny – znany z „Pierwszego bandziora”, jej debiutanckiej powieści.
Książka pozostawia czytelnika z gorzkim poczuciem, że poruszane przez poetę problemy, zwłaszcza uwagi o nacjonalizmie, wciąż pozostają aktualne.
Bohaterowie rysunków Kozy żyją na emocjonalnym wulkanie: wystarczy drobny impuls, by zaczęli kipieć gniewem i pluć jadem.
To literatura faktu ciążąca w stronę realizmu magicznego.