Nauka

Młodzi do dorosłych: żarty się skończyły! Nadchodzi zielona fala

Młodzi już pokazali, co potrafią, organizując pierwszy globalny strajk dla klimatu 15 marca. Młodzi już pokazali, co potrafią, organizując pierwszy globalny strajk dla klimatu 15 marca. Forum
Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, Szczyt Młodych w Nowym Jorku, szczyt sekretarza generalnego ONZ – to tylko kilka przykładów pokazujących, że zaczynamy nadawać właściwą rangę najważniejszym wyzwaniom przyszłości. Czyli katastrofie klimatycznej.

„Protest tysięcy miast”, czyli strajk dla klimatu organizowany przez młodzież na całym świecie, Szczyt Młodych w Nowym Jorku 21 września, który poprzedzi szczyt sekretarza generalnego ONZ zaplanowany na 23 września – to tylko kilka przykładów pokazujących, że najprawdopodobniej doświadczamy przełomu w społecznej świadomości i zaczynamy nadawać właściwą rangę najważniejszym wyzwaniom przyszłości. Należy do nich niewątpliwie nasilający się kryzys klimatyczny.

Efekt Grety Thunberg

Młodzi już pokazali, co potrafią, organizując pierwszy globalny strajk dla klimatu 15 marca. Wówczas na ulice miast na całym świecie wyszło 1,4 mln uczestników. W Polsce w akcji udział wzięła młodzież z około stu miast, nie tylko dużych metropolii, ale także mniejszych ośrodków, jak Ostróda czy Zamość.

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy wcześniej, w sierpniu ubiegłego roku, od samotnego strajku 15-letniej wówczas Szwedki Grety Thunberg. Nikt nie przypuszczał, że dziewczyna siedząca przed parlamentem z plakatem „strajk szkolny dla klimatu” w ciągu kilku tygodni stanie się ikoną nowego ruchu, a media będą mówić o „efekcie Grety Thunberg”.

Nastolatka zdążyła już spotkać się z papieżem, występowała w wielu parlamentach, przekonując dorosłych, że kryzys klimatyczny to sprawa dosłownie śmiertelnie poważna, podczas Światowego Forum Ekonomicznego łajała możnych tego świata za bezczynność, występowała w Katowicach podczas Szczytu Klimatycznego COP24. Oczywiście nie zabraknie jej w Nowym Jorku.

Czytaj także: Bogaci, wierzący, ci z prawicy... Oni najbardziej niszczą klimat?

Zielona też Unia Europejska

Młodzieżowy ruch strajkowy dla klimatu to niejedyny przejaw wzbierającej zielonej fali. Siły nabiera równie młoda wiekiem inicjatywa Extinction Rebellion zainicjowana w ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii. Jej aktywiści wsławili się blokadą Londynu i innych brytyjskich miast. Co ważniejsze, aktywizm szybko staje się źródłem energii politycznej, co jasno pokazały tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego. Na kilka miesięcy przed nimi komentatorzy zamartwiali się, że Europie grozi brunatna fala i wzrost siły skrajnej prawicy. Kolor brunatny przegrał jednak z zielonym, bo to właśnie zaskakująco dobre wyniki formacji ekologicznych we Francji, Finlandii, Holandii, Niemczech spowodowały, że radykalna prawica w nowym europarlamencie została zmarginalizowana i jednocześnie skończył się duopol chadeków i socjalistów. Zieloni stali się ważnym rozgrywającym, mimo że formalnie dysponują niespełna 10 proc. miejsc.

Efekty już widać po zapowiedziach i konkretnych decyzjach Ursuli von der Leyen, szefowej nowej Komisji Europejskiej. Sto pierwszych dni urzędowania ma podsumować projekt nowego zielonego ładu, kwestie ochrony klimatu i transformacji ekologicznej Europy stały się głównym priorytetem. Za jego realizację ma odpowiadać Frans Timmermans, pierwszy wiceprzewodniczący KE. Wiadomo, że nowe kierownictwo Unii zmierzać będzie do przyjęcia strategii transformacji krajów europejskich, by w 2050 r. UE osiągnęła neutralność klimatyczną.

Nic nie zatrzyma zielonej transformacji

Na razie przyjęcie tej strategii z konkretną datą jej realizacji zostało zablokowane przez Polskę i trzy inne państwa podczas ostatniego szczytu w czerwcu. To powoduje, że przedstawiciele wspólnoty nie będą mieli się czym pochwalić 23 września w Nowym Jorku, a bardzo by chcieli pokazać, że Europa nie rezygnuje z ambicji bycia liderem zielonej transformacji. Tak czy inaczej wydaje się, że procesu zmian już nic nie zatrzyma. Strategia zostanie przyjęta najpóźniej w przyszłym roku, wcześniej własne strategie ogłosi wiele państw. Finlandia już zapowiedziała, że chce osiągnąć neutralność klimatyczną w 2035 r., nad przyjęciem ustaw klimatycznych pracują Niemcy.

Nawet stanowisko Stanów Zjednoczonych, które najprawdopodobniej w listopadzie zaczną proces wychodzenia z porozumienia paryskiego, czyli globalnego porozumienia w sprawie ochrony klimatu przyjętego w 2015 r. w Paryżu podczas Szczytu Klimatycznego ONZ, nie zmieni zasadniczo sytuacji. Bo niezależnie od polityki rządu centralnego działania na rzecz zielonej transformacji podejmują miasta i stany, dołącza do nich coraz chętniej biznes, widząc w transformacji szansę na rozwojowy impuls.

Czytaj także: Polskie weto nie zatrzyma Unii w odchodzeniu od węgla

Za późno, by ocalić planetę?

To wszystko cieszy, ale niestety, kto nie ogranicza analizy do lektury doniesień politycznych i monitoruje informacje dostarczane przez naukowców, ten nie ma wielkiego powodu do radości. Owszem, świadomość społeczna się zmienia, wraz z nią zmienia się polityka – to wszystko dzieje się jednak zbyt wolno i w niewystarczającym stopniu, by sprostać celom jasno wskazanym przez uczonych. Do 2030 r. należy zredukować emisje gazów cieplarnianych o 45 proc. Do 2050 r. – osiągnąć neutralność klimatyczną nie tylko w Europie, ale na całym świecie. To wszystko, by zatrzymać wzrost temperatury atmosfery na poziomie 1,5 st. C w stosunku do okresu przedprzemysłowego.

Niby niewiele, ale dość przypomnieć, że na przełomie XVI i XVII w. wystarczyło, że Europę dotknęła zmiana temperatury o ok. 2 st. C (nastąpiło ochłodzenie), by wywołało to załamanie gospodarcze, a w konsekwencji upadek feudalizmu, cykl wojen i napięć, z których wyłoniła się zupełnie nowa rzeczywistość polityczna, społeczna i ekonomiczna. Jeśli nie przygotujemy się dziś w odpowiedni sposób, możemy spodziewać się nie mniejszych turbulencji niż przed czterema wiekami.

Wybitni naukowcy apelują: Sadźmy lasy!

Młodzi wiedzą, że zagrożenie jest realne

António Guterres, sekretarz generalny ONZ, ma świadomość, że ciągle jako ludzkość robimy za mało. Dlatego właśnie zwołał do Nowego Jorku szczyt pod swoimi auspicjami, który ma wspomóc rutynowy proces toczący się w ramach oenzetowskiej Konwencji Klimatycznej. Guterres chce zmobilizować do działania nie tylko polityków, ale wszystkie siły: przedsiębiorców, organizacje społeczne, samorządowców. Ze szczególną nadzieją patrzy na młodzież – dlatego także pod auspicjami ONZ 21 września odbędzie się Szczyt Młodych.

Rzeczywiście, wystarczy porozmawiać z aktywistami i aktywistkami Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. To przedstawiciele pierwszego chyba pokolenia, które ma świadomość, że jego przyszłość jest zagrożona, i to w jak najbardziej dosłownym, egzystencjalnym wymiarze. Ta świadomość powoduje, że z równą powagą jak zagrożenie traktuje to, co robi dziś, ostrzegając jednocześnie nas, dorosłych: żarty się skończyły.

Alarmujący raport IPCC: Rolnictwo i hodowla bydła rujnują naszą planetę

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną