Świat

Zlecenie na Katię

Czy śmierć Kateryny Handziuk poruszy Ukrainę?

Kateryna Handziuk Kateryna Handziuk Arch. pryw.
Czy śmierć aktywistki z Chersonia Kateryny Handziuk rzeczywiście wstrząśnie ukraińską sceną polityczną, czy może będzie tylko jednym z elementów politycznej gry przed wyborami prezydenckimi?

Była lubiana i szanowana: tacy ludzie na odległej od centrum prowincji są na wagę złota. W Chersoniu mówi się, że wszyscy myślący proukraińsko przeciwnicy separatyzmów musieli znać Katerynę. Jej odejście wywołało pustkę, ale też rozzłościło i jeszcze bardziej zaktywizowało region. Na tyle, że do dymisji podał się sam prokurator generalny Ukrainy Jurij Łucenko.

Chersoń, miasto w cieniu Odessy, rzut beretem od Krymu

Chersoń to miasto na południu kraju. O ile Odessa jest znanym centrum turystycznym i gospodarczym, o tyle Chersoń żyje w jej cieniu. To blisko półmilionowe miasto poparło ukraińskie przemiany po majdanie 2014 r. Kateryna była jedną z osób, które chersoński majdan, utworzony dla poparcia wydarzeń w Kijowie, inspirowały i czynnie wspierały. Czasy były trudne, bo aneksja Krymu i wybuch separatyzmu na wschodzie mogły zaowocować także aneksją południa. Z Chersonia na Krym to właściwie przysłowiowy rzut beretem. Że tak się nie stało, to zasługa ludzi myślących podobnie jak Kateryna i jej osobiście. Tak się mówi w Chersoniu i w środowisku ukraińskich obrońców praw człowieka.

Czym zawiniła Kateryna Handziuk

Kateryna Handziuk miała 33 lata. Dobrze wykształcona, była członkinią rady obwodowej, deputowaną do rady miasta, doradczynią mera. Zajmowała się uchodźcami z Krymu po aneksji półwyspu, współpracowała z międzynarodowymi organizacjami zajmującymi się migracjami. Jej znajomi i przyjaciele wspominają, że była obdarzona wielkim sercem, umiejętnością krytycznego oglądu świata i bliskiej rzeczywistości oraz wypowiadania się z dystansem, ale też ironią. Nie pisała wielkich tekstów śledczych, ale krytykowała korupcję, działania lokalnej policji i prokuratury, tropiła stronników Moskwy.

Jeden z ostatnich jej tekstów to właśnie krytyka chersońskiego wymiaru sprawiedliwości za brak reakcji na śmiałe poczynania zwolenników separatyzmu i bezkarność, jaką się cieszą. To ją, entuzjastkę niepodległej Ukrainy, bulwersowało.

Czytaj także: Niepodległa Ukraina ma 27 lat. Ale czy są powody do świętowania?

Politycznie związała się kiedyś z Batkiwszczyną, partią Julii Tymoszenko. Ale jakiś czas temu szeregi Batkiwszczyny opuściła, żeby zamanifestować solidarność z merem Chersonia, którego z szeregów usunięto, jej zdaniem bezprawnie i bezzasadnie.

Kto wydał zlecenie na Katię

Nie był to pierwszy atak na aktywistów na Ukrainie w ostatnich czasach; takich przypadków odnotowano ponad 50. Ale atak na Katerynę jest najbardziej tragiczny: została oblana kwasem, oparzył 40 proc. jej ciała. W kijowskim szpitalu operowano ją kilkakrotnie, ale nie zdołano uratować. Zmarła, według ostatnich informacji, z powodu oderwania się skrzepu, który powstał po jednej z operacji. Spędziła w szpitalu trzy miesiące, zmarła z początkiem listopada.

Śmierć Handziuk poruszyła Ukraińcami i Ukrainą. W całym kraju protestowano, także przed siedzibą MSW i na placach wielu miast. Wszędzie pojawiały się plakaty z napisem „Zamordowano ją”. W internecie założono stronę „Kto wydał zlecenie na Katię”, obserwuje ją ponad 6 tys. ludzi. W Chersoniu na ulice wyszło kilkaset osób, powstał lokalny majdan, wyraz protestu wobec tego, co się wydarzyło, i wobec bezsilności policji oraz prokuratury.

Policja zatrzymała wprawdzie domniemanego sprawcę, ale szybko okazało się, że nie ma nic wspólnego ze zdarzeniem, chroni go żelazne alibi. Sama Katia zapewniła policję, że to nie on. Wtedy zatrzymano innych pięć osób, byłych ochotników Prawego Sektora, obrońców lotniska w Doniecku. Podobno przyznali się do napadu, ale nikt nie ma wątpliwości, że byli jedynie wykonawcami, a za zleceniem stoi ktoś inny, może związany z lokalną władzą, policją, prokuraturą, lub któryś z polityków wyższego szczebla.

Na Ukrainie jest dużo broni i ludzi zdolnych jej użyć

Pytanie, czy chciano zabić Katię, bo deptała po piętach skorumpowanym urzędnikom i komuś bardzo się naraziła, czy tylko ją zastraszyć – ją i innych aktywistów, tropiących nadużycia? Kiedyś prezydent Leonid Kuczma też zamierzał tylko zastraszyć i uciszyć dziennikarza Georgija Gongadzego krytykującego władzę. Ale ktoś zrozumiał polecenie dosłownie i Gongadze zginął. Czy z Katią było podobnie? Wiele na to wskazuje. Gdyby chciano ją zabić, nie byłoby problemu, na Ukrainie jest mnóstwo broni i ludzi, którzy nie wahają się jej użyć. Można zaryzykować stwierdzenie, że zastrzelenie kobiety było nawet łatwiejsze niż atak przy użyciu kwasu, z bliska, bardziej ryzykowny.

Czytaj także: Babczenko żyje. Zamach na dziennikarza sfingowany przez służby

Atak na Handziuk i krytyka władz

Śmierć Kateryny wywołała wielką krytykę ukraińskich władz, ministra spraw wewnętrznych Awakowa i prokuratora generalnego Łucenki. Żądano głów, bo przez trzy miesiące, jakie minęły od zdarzenia, śledczy ani służby nie znalazły zleceniodawcy zamachu. Nie znalazły, bo nie chciały znaleźć? Tak to wygląda. Prokuraturze zarzucono bezczynność. Ministrowi spraw wewnętrznych – zaniechanie reform, które zakończyły się na kosmetycznych zmianach, a w rzeczywistości nie odmieniły stanu policji, nawet zakonserwowały stare układy. W rezultacie dymisję złożył prokurator generalny, ale parlament nie przychylił się do jego prośby, a prezydent Petro Poroszenko nie mógł się do niej odnieść, bo przebywa za granicą. Minister Awakow milczy, czym wywołuje coraz ostrzejszą krytykę.

Aktywiści, którzy na własną rękę prowadzą śledztwo, ogłosili właśnie, że wiedzą, ile zapłacono za zlecenie, podają kwotę 5 tys. dol. Piszą na swej stronie o korumpowaniu policji i prokuratury i sugerują związki z politykami, w dodatku z partii prezydenta.

Sfrustrowani Ukraińcy, którzy doświadczyli wojny

Zatrzymani sprawcy milczą. Ale wiadomo, że przecież nie oni wymyślili atak. Choć to tragiczne, że właśnie oni go dokonali. To byli ochotnicy, pewnie nawet bohaterowie, jeśli walczyli na donieckim lotnisku, w centrum piekła. Poszli bronić ojczyzny, przez chwilę byli kimś ważnym, z bronią w ręku, panami życia i śmierci. Ale wrócili do domów i przeżyli rozczarowanie, ich poświęcenie przyniosło niewielki skutek, ich sytuacja niewiele różni się od tej przedwojennej. Państwo nie zajmuje się ich losem, a oni popadają w coraz większą frustrację. To efekt każdej wojny, tej również. Czy przyjęli zlecenie, bo potrzebowali pieniędzy, bo nie potrafili ułożyć sobie życia? Ten problem dotyczy wielkiej grupy młodych ludzi, okaleczonych, sfrustrowanych, dotkniętych przez wojnę. Ukraina będzie musiała się tym zmierzyć.

Czytaj także: Co się dzieje na Ukrainie tuż za frontem dziwnej wojny

Atak na Handziuk a wybory prezydenckie na Ukrainie

Czy sprawa śmierci Kateryny Handziuk stanie się tematem nabierającej rozpędu kampanii przed wyborami prezydenta kraju? Z pewnością Julia Tymoszenko, która szykuje się do walki o fotel, nie przepuści takiej okazji. Zaatakuje. Niewykrycie sprawców, zleceniodawców ataku na Katerynę Handziuk, będzie dla niej wymarzonym prezentem. Zanosi się też na rozgrywkę w obozie prezydenta Poroszenki.

Także aktywiści i przyjaciele nie pozwolą zapomnieć o tym, co się stało. Bo to cios w społeczeństwo obywatelskie. Mówią, że zrealizują testament Katii, która wiedziała, dokąd prowadzi trop.

Czytaj także: Ukraina zbliży się do UE czy zbrata z Rosją?

Reklama

Czytaj także

Historia

Rozmowa z Davidem Martelo, uczestnikiem rewolucji goździków

O portugalskiej rewolucji goździków sprzed 45 lat opowiada jej uczestnik David Martelo.

Krzysztof Kubiak, Tadeusz Zawadzki
23.04.2019
Reklama