Świat

Ameryka Południowa u progu migracyjnej katastrofy

Z powodu braku dokumentów wymaganych przez kolumbijskie służby imigracyjne Wenezuelczycy setkami przekraczają granicę z Kolumbią nielegalnie, często ryzykując życie w trakcie trudnej przeprawy. Z powodu braku dokumentów wymaganych przez kolumbijskie służby imigracyjne Wenezuelczycy setkami przekraczają granicę z Kolumbią nielegalnie, często ryzykując życie w trakcie trudnej przeprawy. Schneyder Mendoza / Forum
Chile i Brazylia zapowiedziały wystąpienie z paktu migracyjnego Narodów Zjednoczonych. Ich zdaniem umowa narusza suwerenność granic, a prawo do migracji „nie mieści się w katalogu praw człowieka”.

Dokument, określany mianem pierwszej międzynarodowej umowy regulującej kwestie migracyjne na świecie, podpisano w Marakeszu w obecności przedstawicieli ponad 160 krajów. Przyjęcie paktu wieńczy trwający od prawie dwóch lat proces negocjacyjny mający na celu stworzenie, przynajmniej w teorii, norm dotyczących przyjmowania i traktowania migrantów. W obliczu eskalacji problemu i kolejnych fal kryzysów uchodźczych w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Centralnej i Południowej kwestia migracji wybiła się na czoło listy priorytetów w ONZ. Jako jedną ze swoich najważniejszych płaszczyzn działania wskazała ją też Michelle Bachelet, była dwukrotna prezydent Chile, od września Wysoka Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka. Osiągnięcie konsensusu w tej kwestii okazało się znacznie trudniejsze, niż pierwotnie zakładano.

Pakt migracyjny ONZ nie podoba się już 20 państwom

Choć pakt nie jest wiążącym aktem prawa międzynarodowego, a jedynie mapą drogową zawierającą 23 generalne zasady postępowania wobec migrantów i wskazówki dla administracji państwowych, sprzeciw wobec dokumentu zgłosiło już prawie 20 państw. Już rok temu z negocjacji wycofały się Stany Zjednoczone, siedem miesięcy później ich śladem podążyły m.in. Węgry. Sprzeciw wyraziły również władze Austrii, Izraela, Szwajcarii, Czech, Słowacji i Polski. W wielu tych przypadkach odmowa podpisania paktu miała głównie wyraz symboliczny, bo poza USA i Węgrami żadne z tych państw nie znajduje się na migracyjnej linii frontu.

Zupełnie inaczej wygląda niestety sytuacja najnowszych krytyków paktu migracyjnego, czyli Chile i Brazylii. Ten pierwszy kraj odstąpił od negocjacji tuż przed przyjęciem dokumentu, drugi zapowiada wycofanie z umowy w styczniu, gdy władzę oficjalnie przejmie administracja prezydenta elekta Jaira Bolsonaro. Wyjście tych dwóch latynoamerykańskich państw z paktu jest niebezpieczne, bo oba stanowiły w ostatnich latach główne destynacje dla uchodźców z Wenezueli i przybyszów ze słabiej rozwiniętych krajów karaibskich. Odmowa uznania norm ONZ nie oznacza zamknięcia granic ani automatycznej odmowy prawa do azylu. Dość wyraźnie jednak wskazuje, w którą stronę podążać będzie polityka migracyjna Santiago i Brasilii i co może grozić uchodźcom w tych krajach.

Chile nie chce zachęcać do „bezprawnego przekraczania granic”

Uzasadniając decyzję o opuszczeniu negocjacji, szef chilijskiego MSW Rodrigo Ubilla powiedział, że Chile nie zamierza słuchać nikogo, kto z zewnątrz zamierza kształtować podejście kraju do imigrantów. „Nasze stanowisko w tej kwestii jest jasne od dawna. Dla nas prawo do migracji nie mieści się w katalogu praw człowieka i będziemy sami decydować o tym, kogo wpuścimy do kraju” – powiedział Ubilla, wzbudzając gwałtowne protesty opozycji i organizacji pozarządowych, na czele z latynoamerykańską sekcją Amnesty International. Sprzeciw wobec odmowy podpisania paktu przez Chile wyrazili także byli prezydenci kraju – wspomniana Bachelet i Ricardo Lagos. Oboje argumentowali, że migranci przyczynili się w ostatnich latach do wzrostu gospodarczego. W dodatku przez poprzednie dekady kraj bardzo pieczołowicie pielęgnował wizerunek skutecznego obrońcy praw człowieka, zbudowany na areszcie Augusto Pinocheta i procesach przywódców dyktatury wojskowej z lat 1973–90.

Obecny prawicowy rząd prezydenta Sebastiana Piñery, miliardera i obyczajowego konserwatysty, uczynił ograniczenie migracji jednym ze swoich głównych celów politycznych. Tylko w ostatnich latach do kraju przybyło, według oficjalnych danych, ponad 50 tys. Wenezuelczyków i prawie 100 tys. imigrantów z Haiti. Pokaźną grupę stanowią też przybysze z Peru, Boliwii i Kuby. Choć wśród nich dominują pracownicy niewykwalifikowani, często znajdują zatrudnienie w zawodach, których Chilijczycy wykonywać po prostu nie chcą. Niemniej Piñera dość stanowczo deklaruje chęć zaostrzenia zasad przyjmowania zarówno migrantów, jak i uchodźców politycznych. W oświadczeniu dla krajowej prasy udzielił pełnego poparcia dla słów ministra Ubilli, określając pakt migracyjny ONZ „dokumentem zachęcającym ludzi do bezprawnego przekraczania granic na całym świecie”.

Czytaj więcej: Karawana migrantów już podzieliła Amerykę

Bolsonaro nie wyklucza strzelania do nielegalnych imigrantów

Jeszcze ostrzej o treści paktu wypowiedział się Ernesto Araujo, przyszły minister spraw zagranicznych w rządzie Bolsonaro. Jego zdaniem deklaracja narusza suwerenność krajów sygnatariuszy i zapowiada ingerencję w ich własną politykę migracyjną. Araujo dodał, że migracja jest zjawiskiem pozytywnym tylko wtedy, kiedy jest zgodna z interesem narodowym danego państwa i nie zagraża spójności społecznej. A takie właśnie ryzyko mają stanowić przede wszystkim przedostający się na północny zachód Brazylii Wenezuelczycy. W ciągu ostatnich dwóch lat ten kraj opuściło ponad 1,5 mln uchodźców, a prognozy Organizacji Państw Amerykańskich wskazują, że na koniec 2019 r. liczba ta może się podwoić. Od 2015 r. podanie o azyl lub pozwolenie na pobyt stały w Brazylii złożyło 63 tys. Wenezuelczyków.

Czytaj także: Jair Bolsonaro przejdzie do historii jako najgorszy prezydent Brazylii?

Choć oficjalnie Jair Bolsonaro nie zamierza blokować im wstępu do kraju, ciężko wierzyć jego słowom. Stoją one w wyraźnej sprzeczności z jego wypowiedziami z czasów niedawnej kampanii wyborczej, kiedy zapowiadał znaczne ograniczenie migracji z północy i zachodu, czyniąc z migrantów głównych winowajców eskalacji przemocy na ulicach i wzrostu przestępczości zorganizowanej. W czasie jednego z wieców zapowiedział nawet, że jeśli zostanie prezydentem, nie wyklucza wydania dekretu zezwalającego służbom granicznym na otwieranie ognia do każdego, kto zdecyduje się na przekroczenie brazylijskiej granicy bez odpowiednich dokumentów lub w miejscu, w którym nie ma oficjalnego przejścia granicznego. Dodając do tego chęć znacznego ułatwienia dostępu do broni, poszerzenie zakresu kompetencji policji i innych służb mundurowych oraz mocno ksenofobiczny i rasistowski pogląd na kształt brazylijskiego społeczeństwa, trudno spodziewać się utrzymania stosunku państwa do migrantów w tym samym kształcie, jaki panuje w Brazylii obecnie.

Czytaj także: Samba na bombie. Jair Bolsonaro, czyli Brazylia ostro na prawo

Ameryka Środkowa i Południowa u progu migracyjnej katastrofy

Jeśli Chile i Brazylia zaostrzą swoją politykę migracyjną, kontynent może stanąć na granicy katastrofy. Prognozy na 2019 r. wskazują znaczący wzrost ruchu migracyjnego, nie tylko z Wenezueli, ale również z Boliwii, Ekwadoru i basenu Morza Karaibskiego. Sąsiadująca z Wenezuelą Kolumbia już teraz nie radzi sobie z utrzymaniem coraz liczniejszych obozów dla uchodźców, podobnie wygląda sytuacja na południowej granicy Meksyku, gdzie zbierają się przybysze z Ameryki Centralnej. Przeludnione obozy i setki tysięcy osób żyjących w zawieszeniu, bez perspektyw na przyszłość, mogą wywołać implozję i doprowadzić do przygranicznych konfliktów, zjawiska w regionie nieobecnego od dekad. Z takim problemem krajom Ameryki Południowej i Środkowej poradzić sobie będzie jeszcze trudniej.

Czytaj także: Wielka fala migrantów u bram Ameryki

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama