Świat

Manifest Macrona. Prezydent Francji chce przemeblować Unię

Emmanuel Macron mocno pomógł w łamaniu brukselskiego tabu. Emmanuel Macron mocno pomógł w łamaniu brukselskiego tabu. European Council President / Flickr CC by 2.0
Emmanuel Macron wzywa UE do wyrwania się z impasu, który ma jej grozić utratą poparcia obywateli oraz spadkiem znaczenia Europy na świecie.

Emmanuelowi Macronowi nie brak ambicji, lecz wciąż nie ma dostatecznego poparcia w krajach i instytucjach Unii Europejskiej. Chce zacząć to zmieniać od eurowyborów.

Czytaj także: Największe niewiadome wyborów do Parlamentu Europejskiego

Co w manifeście Emmanuela Macrona

Manifest Emmanuela Macrona „Na rzecz europejskiego odrodzenia”, który opublikowano dziś we wszystkich krajach Unii Europejskiej, jest pomyślany jako start kolejnej ofensywy politycznej prezydenta Francji poprzez narzucenie tematyki w kampanii do Parlamentu Europejskiego (głównie we Francji, ale też w pozostałych krajach wspólnoty) i w czasie powyborczych rozgrywek w Unii.

Po niekrótkich wahaniach Macron – jak wskazują jego sojusznicy w Brukseli i Strasburgu – zdecydował, że jest gotów pilotować wielkie przemeblowanie w Parlamencie Europejskim, by już po wyborach stworzyć tam dużą centrową frakcję odważnych reformatorów. Miałaby przejąć chętne partie z obecnych frakcji liberałów, centroprawicy i centrolewicy. Podstawą programową miałyby być postulaty Macrona, które potwierdził dziś w swym manifeście.

Nowością apelu „Na rzecz europejskiego odrodzenia” jest – to stanowi bardzo „francuski” rys tego programu – pomysł stworzenia nowych instytucji, które powinny wdrażać reformy postulowane już wcześniej przez Macrona. To Europejska Agencja Ochrony Demokracji, która miałaby zajmować się ochroną wyborów (unijnych i krajowych) przed cyberprzestępczością i manipulacjami. Europejska Rada Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zajmująca się problemami strefy Schengen i migracji. A ponadto Europejski Bank Klimatyczny, Europejska Rada ds. Innowacji, a również Europejska Rada Bezpieczeństwa. Sposobem wdrażania reform miałaby się zająć Konferencja dla Europy z udziałem przedstawicieli krajów Unii, jej instytucji i społeczeństwa obywatelskiego. Takie debaty obywatelskie ostatnio sprawdzają się we Francji.

Kolejne „rady”, które bez podawania żadnych szczegółów postuluje Macron, dałoby się wpisać instytucjonalnie w obecną Radę UE, która zbiera się w różnych formatach tematycznych z udziałem np. szefów ministrów spraw wewnętrznych lub ministrów obrony ze wszystkich krajów Unii. Co ważne, dla Macrona nadal priorytetem jest utrzymanie bliskiej współpracy krajów Unii z pobrexitowym Londynem w kwestiach bezpieczeństwa i obrony. I dlatego Brytyjczycy mieliby być członkami nowej Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także sygnatariuszami ewentualnego „traktatu obrony i bezpieczeństwa”.

Czytaj także: Francuzom mija pierwsze zauroczenie Macronem

Macron pomaga łamać brukselskie tabu

Macron w swym manifeście powtarza, po części już realizowane w Unii, postulaty co do strefy Schengen – budowę silnej unijnej straży granicznej i wspólną politykę azylową, choć bez wdawania się detale co do toksycznej „solidarności” w przyjmowaniu uchodźców. Przypomina postulat „takiego samego wynagrodzenia w tym samym miejscu pracy” (co już uchwalono w zwalczanej przez Polskę reformie co do pracowników delegowanych w UE) oraz daleki od realizacji pomysł unijnej płacy minimalnej – nie chodzi o tę samą wysokość, lecz sam wymóg takiej płacy (z ewentualnym odniesieniem procentowym do średniej płacy w danym kraju).

Ponadto prezydent Francji znów apeluje o reformę polityki konkurencji UE i ochrony strategicznych gałęzi gospodarki. To pachnie protekcjonizmem pod hasłami obrony przed Chinami. Ale po niedawnym wecie Komisji Europejskiej wobec fuzji Siemensa i Alstomu (w sektorze kolejowym) do wezwań Paryża o zmianę reguł antymonopolowych dołączył Berlin.

Macron mocno pomógł w łamaniu brukselskiego tabu, które od dekad zakazywało instytucjom UE angażowania się w kwestie obronności. Na finiszu są prace legislacyjne nad Europejskim Funduszem Obronnym, który będzie z budżetu UE wspomagać unijny przemył obronny. Dlatego kwestie związane z obroną, bezpieczeństwem zewnętrznym brzmią w manifeście Macrona najbardziej obiecująco. Z drugiej strony ogromnym przemilczeniem jest temat reform strefy euro – kluczowy dla Francuza, ale uparcie rozwadniany przez Berlin. Otoczenie kanclerz Angeli Merkel przez lata narzekało, że nie ma we Francji silnego partnera do stanowczych reform wspólnej waluty. A kiedy wreszcie do Pałacu Elizejskiego wprowadził się Macron, okazało się, że za słaba na przekonywanie Niemców do śmiałych reform stała się Merkel. Francuz został sam.

To spore osamotnienie Macrona we wciąż niewygasłym zapale reformatorskim sprawia, że pokłada on teraz tak spore nadzieje w eurowyborach (i kieruje manifest do wyborców spoza Francji), a potem w kształtowaniu programu nowej Komisji Europejskiej, której kadencja powinna zacząć się tej jesieni. Część pomysłów Francuza, zwłaszcza w sferze socjalnej, budzi opory w wielu krajach Unii. Ale trzeba zgodzić się z Macronem, że trwanie w „pułapce status quo i zrezygnowania” bez odważnej dyskusji i bez gotowości do – wykuwanych nawet w mocnych sporach – decyzji o przyszłości Unii to zła odpowiedź na zagrożenia Europy i ze strony populizmu, i ze strony jej światowych konkurentów.

Czytaj także: Jak będzie wyglądał europarlament po wyborach? Są pierwsze sondaże

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama