Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1299. dzień wojny. Zapad 2025 i nie tylko. Jakie scenariusze ćwiczą rosyjskie i białoruskie wojska?

1299. dzień wojny. Zapad 2025 i nie tylko. Jakie scenariusze ćwiczą rosyjskie wojska?

Przeprawa wojsk przez rzekę Narew w ramach ćwiczeń Żelazny Obrońca 2025. Manewry te to odpowiedź na białorusko-rosyjskie ćwiczenia Zapad 2025. Nowogród, woj. podlaskie, 4 września 2025 r. Przeprawa wojsk przez rzekę Narew w ramach ćwiczeń Żelazny Obrońca 2025. Manewry te to odpowiedź na białorusko-rosyjskie ćwiczenia Zapad 2025. Nowogród, woj. podlaskie, 4 września 2025 r. Michal Kość / Forum
O tym, jak mogą wyglądać rzeczywiste działania bojowe potencjalnego agresora, sporo mówią nam scenariusze jego ćwiczeń wojskowych. Dlatego zawsze warto je dokładnie obserwować.

Ostatniej nocy ukraińskie drony ponownie zaatakowały cele w Rosji. Trafiono m.in. w rafinerię Baszneft-Nowoil w Ufie, czyli całkiem daleko od ukraińskich granic. To kolejna rafineria, która zapłonęła skutecznie, pożary w stylu Czechowic-Dziedzic (ta katastrofa przeszła u nas do historii najsłynniejszych pożarów PRL) są Rosjanom fundowane kilka razy w tygodniu. Owocuje to już wzrostem cen paliw w Rosji, co z kolei przekłada się na spowolnienie spadku inflacji. Niestety, jakimś cudem Rosjanie tę inflację opanowują, głównie poprzez utrzymywanie dość wysokich stóp procentowych, ale rosyjska gospodarka łatana na wszelkie możliwe sposoby w końcu musi osłabnąć. Do upadku pewnie jej daleko, ale Rosji nie stać przynajmniej na produkcję tak dużej ilości uzbrojenia, jak w „najlepszych” czasach ZSRR, kiedy to samych czołgów Rosjanie produkowali więcej, niż cała reszta świata razem wzięta.

Ponadto w obwodzie zaporoskim ukraińskie drony zniszczyły kolejną wyrzutnię z systemem kierowania ogniem 9K317M Buk M3. Nie są to tanie rzeczy.

Rosyjskie wojska kontynuują swoją powolną ofensywę. Od północy zbliżają się już do Kupiańska, ale nie weszły jeszcze do samego miasta. Niewielkie postępy Rosjanie poczynili także wokół Konstantiniwki, głównie od strony Czasiw Jaru, zdobyli też skrawek terenu pod Nowopawliwką. Front pozostaje jednak statyczny, przełomu brak.

Drony celowe czy przypadkowe

Po wtargnięciu rosyjskich dronów Gerber w przestrzeń powietrzną Polski (są doniesienia, że te zestrzelone były jednak geraniami z ładunkiem bojowym i że F-35A był w stanie rozróżnić jedne od drugich) Marco Rubio stwierdził, że choć drony te bez wątpienia były rosyjskie, to mógł to być przypadek. Cóż, specjaliści rozpoznali, że jeden z pokazanych dronów Gerbera, które spadły w Polsce, miał odbiornik nawigacji satelitarnej Tallysman produkcji irańskiej z anteną typu CRPA (Controlled Reception Pattern Antenna) odporną na zakłócenia. Takie odbiorniki typu GPS nie reagują na większość zakłóceń aktywnych, a zatem teoria o zakłóconych aparatach raczej upada.

Czytaj także: Drony spadają na wschodzie Polski. Czy to już jest Zapad? Rosja umie toczyć walkę bez wybuchów

Histeryczna reakcja na Zapad 2025

Przestrzeń informacyjna Rosji i Białorusi jest ściśle kontrolowana i nie pojawia się w niej nic, co władze tych państw chciałyby ukryć. Dlatego nasza wiedza o manewrach Zapad jest ograniczona, trzeba raczej szukać tego, o czym się nie mówi, niż tego, co zostało ujawnione.

Sam Aleksandr Łukaszenka wygłosił mowę, w której oskarżył „nieprzyjazne kraje”, w tym Polskę, kraje bałtyckie i Ukrainę, o histeryczną reakcję na Zapad 2025, choć charakter manewrów jest „wyłącznie defensywny”. Białoruś wykazała się wyjątkową „otwartością i spokojem”, wysyłając (rzekomo) zaproszenia dla obserwatorów i przenosząc ćwiczenia z obszarów przygranicznych w głąb kraju. Tymczasem Zachód eskaluje i odpowiada agresją.

Założyciel Telegramu Paweł Durow napisał z kolei na X w rozmowie z Elonem Muskiem, co sprawdził w sieci neuronowej Grok: „Żaden słowiański kraj nigdy nie najechał na Europę Zachodnią niesprowokowany, a przeciwieństwo zdarzyło się wiele razy”. Słodka manipulacja. Tak może uważać sztuczna inteligencja karmiona prorosyjską propagandą i fejkowymi informacjami, ale historycy dobrze wiedzą, kto odpowiada za agresję na Polskę 14 lutego 1919 r., powtórzoną 17 września 1939 r. Oczywiście zawsze znajdowały się wytłumaczenia, w pierwszym przypadku była to „ekspansja Piłsudskiego na wschód”, w drugim „ochrona ludności białoruskiej i ukraińskiej przed faszystowskimi Niemcami”. Tymi samymi, z którymi po zakończeniu sowieckiej agresji przeprowadzono wspólną defiladę w Brześciu, bo od paktu Ribbentrop-Mołotow oba państwa były sojusznikami. Niemcy w ten sojusz naprawdę uwierzyli, tymczasem został on zawarty tylko po to, by pchnąć ich na zachód, a kiedy wykrwawią się już w wojnie z Francją i Wielką Brytanią, armie Stalina miały wjechać i zrobić w Europie porządek. Nie wyszło, bo Niemcy wyprzedzili Rosjan w 1941 r. Podobne wytłumaczenie znaleziono w 2022 r. w Ukrainie: „niedopuszczenie do militaryzacji Ukrainy przez NATO”. Fakt, trzeba przyznać jedno: Rosja nigdy na nikogo nie napadła bez przygotowanego uprzednio pokrętnego wytłumaczenia.

Czytaj także: Zachód na celowniku Rosji. Zapad to agresywnie kreślone scenariusze. Mamy się bać

Gdyby ktoś chciał jednak na miejscu zobaczyć jak wygląda ćwiczenie Zapad 2025, przygotowano ostrzeżenie: aresztowanie polskiego zakonnika pod takim właśnie zarzutem. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że każdy dominikanin doskonale się zna na współczesnej technice bojowej, sztuce wojennej i w ogóle wojskowości, klasztory są pełne modeli czołgów i samolotów, a kioski w Polsce książek w stylu „169 taktyk działania piechoty siostry Anastazji”. Można o tym mówić z sarkazmem, ale ostrzeżenie poszło w świat: nie interesujcie się.

Nie tylko Zapad 2025

Poza samym ćwiczeniem Zapad 2025 prowadzonym na Białorusi i w zachodniej Rosji rozgrywane są różne dodatkowe epizody na znacznie większym terenie. Na przykład w Kirgizji rozgrywane są ćwiczenia dowódczo-sztabowe Rubież 2025 ze szkieletowym udziałem wojsk: zasadnicze działania rozgrywają się w sztabach i na mapach, ale poszczególne epizody są realnie ćwiczone przez niewielkie grupy żołnierzy reprezentujących znacznie większe formacje. Z kolei w Tadżykistanie rozegrano podobne ćwiczenie Nieruszimoje Bractwo 2025. Widać w tym silne zaktywizowanie Rosji w gronie sojuszniczym.

Ciekawym epizodem było ćwiczenie sojuszniczych sił Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (Organizacja Dogawora Koliektiwnoj Biezopasnosti – ODKB), czyli takiego NATO państw postsowieckich. Raczej po to, by je kontrolować, niż im pomagać. Chodzi o ćwiczenie Wzaimodiejstwieje (współdziałanie) 2025 na poligonach Łoswido i Liepelskij w obwodzie witebskim na Białorusi. Czyli dość daleko od granicy z państwami NATO. Ćwiczenie przewiduje sytuację kryzysową w jednym z państw ODKB oraz „bratnią pomoc” pozostałych państw. Zwróciło to naszą uwagę, bo w oficjalnych źródłach w ogóle nie określono, o jaką sytuację może chodzić: klęskę żywiołową czy może zagrożenie wojenne? Gdyby chodziło o katastrofy naturalne, to przypuszczalnie podano by to do publicznej wiadomości – bo jaki problem udzielić pomocy w przypadku powodzi czy wielkich pożarów? NATO też ćwiczy takie operacje (Military Operations Other Than War, MOOTW, czyli wojskowe operacje inne niż wojna). Mamy więc podejrzenia, że ćwiczony był scenariusz bardziej zbliżony do wydarzeń w Czechosłowacji w 1968 r. Wówczas w Pradze też doszło do „kryzysu” i konieczna była „bratnia pomoc”. Tak właśnie przeprowadzono operację Dunaj, w której wzięły udział m.in. wojska PRL. Może właśnie na ćwiczeniu Wzaimodiejstwieje 2025 ćwiczono scenariusz oparty na operacji Dunaj z 1968 r.? Na wypadek, gdyby jeszcze komuś, tak jak Armenii, przyszło do głowy wyłamać się z sojuszniczej jedności.

Zapad 2025: obrona i kontruderzenie

Według oficjalnego scenariusza w ramach Zapad 2025 ćwiczone są dwa główne epizody. Pierwszy to obrona, a drugi to przejście do kontruderzenia i działania zaczepne w głębi obrony przeciwnika. Miały być jeszcze inne epizody: szybki przerzut wojsk, a następnie wtargnięcie w głąb ugrupowania nieprzyjaciela na 30–40 km. Co ciekawe, po przełamaniu obrony w wyłom miały wejść wojska powietrzno-desantowe, działając w charakterze relatywnie lekkiej piechoty zmechanizowanej. Spadochroniarze na gąsienicach i na kołach mieli po wbiciu się za linię wroga unikać kontaktu bojowego i posuwać się w głąb na owe 30–40 km. Tam miały z zaskoczenia opanować obiekt łatwy do obrony i umocnić się w nim na tyle, by wytrwać w obronie jakieś 24–48 godz., do czasu nadejścia sił głównych. Te główne siły to komponent pancerno-zmechanizowany, który zostawia po drodze piechotę zmechanizowaną na likwidację ominiętych wcześniej punktów oporu, a czołgi pędzą wprost na odsiecz spadochroniarzom, wzmacniając obronę tak, by była już nie do pokonania. Po umocnieniu się na skrzydłach powstałego włamania i zebraniu sił ma nastąpić nowy „żabi skok” o kolejne 30–40 km. Dodatkowo ćwiczono przerzut wojsk, by takie włamania wykonywać z zaskoczenia na różnych kierunkach na froncie. Nie jest to szeroko opisywane, wspomniany opis znaleźliśmy na jednym z rosyjskich kanałów telegramowych, ale zwróciliśmy na to uwagę, bo Rosjanie podobnie dokonali włamania pod Dobropilią mniej więcej miesiąc temu.

Bardzo jesteśmy ciekawi, czy obrona też będzie ćwiczona. Dość krótki czas trwania manewrów może sugerować, że to tylko element zapisanego scenariusza. Niewiele zresztą o tej obronie napisano. I znów: gdyby nie było tu nic do ukrycia, pojawiłoby się więcej informacji, ale Rosjanom najwyraźniej nie zależy, by o ćwiczeniu szeroko opowiedzieć.

Czytaj także: Rosji kończy się czas, gromadzi potężne siły. Szykuje atak na Kijów?

Same manewry nie stanowią dla nas bezpośredniego zagrożenia. Istotne jest to, jakie elementy są na nich ćwiczone. Warto zwrócić uwagę, że to, co Rosjanom nie do końca wychodziło, szczególnie w pierwszym okresie wojny, czyli rozpoznanie i logistyka, zostało wydzielone w oddzielne epizody ćwiczebne: Poisk 2025 i Eszełon 2025. Warto zwrócić też uwagę, że mało się informuje o innych ćwiczeniach. Pokazano np. ćwiczenia ze startu rakiet Iskander (bez realnego odpalenia) przeprowadzonego z publicznej trasy szybkiego ruchu, którą zamknięto. Jak wskazywała tablica rejestracyjna, wyrzutnia należała do 152. Warszawskiej Brygady Rakietowej Gwardii z 11. Korpusu Armijnego z Królewca, który formalnie podlega Flocie Bałtyckiej. A samo ćwiczenie przeprowadzono na terenie obwodu królewieckiego, co też jest dość znaczące.

Ogólnie ćwiczenia można uznać za pokaz siły, który ma nas przekonać, że Rosja jest tak wielką potęgą militarną, że nie tylko pokona Ukrainę, ale i z państwami NATO sobie poradzi. Można zatem uznać, że wszelkie przygotowania obronne to pieniądze wyrzucone w błoto, bo jak Rosja zechce, to z każdym przeciwnikiem sobie poradzi. Prawda jest jednak taka, że połączony potencjał europejski całkowicie wystarczy do obrony przed Rosją. Nie wolno się tylko dać podzielić i zejść z obranej drogi wzmacniania własnej siły obronnej, a nie będzie źle.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną