Atak na Iran: co trzeba wiedzieć we wtorek rano? Według Trumpa wojna potrwa tygodnie, irańskie drony uderzają w Dubaj
Amerykanie wzywają do ewakuacji
Departament Stanu USA ze względów bezpieczeństwa zalecił obywatelom amerykańskim niezwłoczne opuszczenie następujących krajów: Bahrajnu, Egiptu, Iraku, Izraela, Jordanii, Kuwejtu, Libanu, Omanu, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Syrii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Jemenu. Jednocześnie Departament Stanu wydał nakaz opuszczenia Kataru i Kuwejtu przez pracowników rządowych, którzy nie pełnią kluczowych funkcji. Decyzja zapadła po wcześniejszych alertach bezpieczeństwa dotyczących Jordanii, Bahrajnu i Iraku, w związku z eskalacją ataków Iranu i rosnącym zagrożeniem dla personelu dyplomatycznego.
Zarazem ambasada USA w Kuwejcie ogłosiła, że pozostaje zamknięta do odwołania z powodu „utrzymujących się napięć w regionie”. Placówka nie podała, kiedy może wznowić działalność. Ambasada USA w Jerozolimie poinformowała natomiast, że „nie jest obecnie w stanie ewakuować ani bezpośrednio pomóc Amerykanom w opuszczeniu Izraela”. Ambasador USA zalecił obywatelom amerykańskim, którzy chcą wyjechać z Izraela, aby kierowali się przez Egipt.
Zagrożenie inflacją
Izraelskie siły zbrojne poinformowały we wtorek, że prowadzą jednoczesne ataki na cele w Teheranie i Bejrucie. W porannym komunikacie podano, że izraelskie lotnictwo rozpoczęło precyzyjne uderzenia na obiekty wojskowe należące – jak określono – do irańskiego reżimu oraz do Hezbollahu. Nie ujawniono szczegółów dotyczących celów ani skali operacji.
Główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego, Philip Lane, ostrzegł w rozmowie z „Financial Times”, że przedłużająca się wojna na Bliskim Wschodzie oraz utrzymujące się zakłócenia w dostawach ropy i gazu mogłyby doprowadzić do silnego wzrostu inflacji i wyraźnego spowolnienia gospodarczego w strefie euro.
Omyłkowe zestrzelenie F-15
Obrona powietrzna Kuwejtu w poniedziałek omyłkowo zestrzeliła trzy amerykańskie myśliwce F‑15E (członkowie załóg zdołali się katapultować). Sojusznicy USA w Zatoce Perskiej ponownie stali się celami dla irańskich pocisków i dronów. Nad placówką USA w Kuwejcie widać było unoszące się kłęby dymu – ambasada nie skomentowała jednak tego incydentu. Głośne eksplozje odnotowano również między innymi w Dubaju oraz w stolicy Kataru Dosze. Katar, jeden z największych eksporterów skroplonego gazu ziemnego, wstrzymał jego produkcję, natomiast Arabia Saudyjska zamknęła swoją największą rafinerię po tym, jak szczątki zestrzelonych irańskich dronów wywołały w niej pożar. W zablokowanej przez Iran cieśninie Ormuz utknęło kilkadziesiąt tankowców, a na światowych giełdach rosną ceny ropy i gazu.
Irański dron uderzył również w brytyjską bazę Akrotiri na Cyprze – Londyn i Nikozja poinformowały, że szkody są ograniczone, a ofiar nie ma. „Nie braliśmy udziału w pierwszych atakach na Iran i nie dołączymy teraz do działań ofensywnych. Jednak w obliczu irańskiego ostrzału rakietowego i ataków dronów będziemy chronić naszych obywateli w regionie” – zapowiedział w poniedziałek w Izbie Gmin premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.
Czytaj także: Izrael znów się inspirował „Grą o tron”? Jak długo potrwa i do czego doprowadzi operacja w Iranie
Trump: Największa fala ataków jeszcze nie nadeszła
Prezydent Donald Trump powiedział w poniedziałkowej rozmowie telefonicznej z CNN, że amerykańskie wojsko „mocno uderza” w Iran, ale „największa fala” ataków dopiero nadchodzi. „Naprawdę ich miażdżymy. Uważam, że idzie nam bardzo dobrze. To potężna operacja. Mamy najlepszą armię na świecie i korzystamy z niej” – stwierdził Trump. Zapytany, jak długo może potrwać wojna, prezydent USA odparł: „Nie chcę, żeby trwała zbyt długo. Zawsze zakładałem, że to będą cztery tygodnie, a idzie nam lepiej, niż sądziłem”.
Na pytanie, czy Stany Zjednoczone robią coś więcej poza działaniami militarnymi, aby pomóc irańskiej opozycji przejąć kontrolę nad krajem, Trump odpowiedział: „Tak, działamy. Ale na razie chcemy, żeby wszyscy pozostali w domach. Na zewnątrz nie jest bezpiecznie. Jeszcze nawet nie zaczęliśmy uderzać naprawdę mocno. Ta największa fala jeszcze nie nadeszła. Nadciągnie wkrótce”.
Trump przyznał, że jego „największym zaskoczeniem” były dotychczas irańskie ataki odwetowe na państwa arabskie w regionie: Bahrajn, Jordanię, Kuwejt, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Czytaj także: Chamenei zabity, strach pozostał. Przed Iranem nie widać różowej przyszłości
Czerwony Półksiężyc: 555 ofiar w Iranie
Mimo śmierci najwyższego przywódcy Aliego Chameneiego oraz kilkudziesięciu innych wysokich rangą irańskich polityków i wojskowych teokratyczna dyktatura ajatollahów wciąż wydaje się mieć relatywnie stabilną kontrolę nad krajem. Eksperci wojskowi twierdzą, że amerykańskie i izraelskie ataki powietrzne bez wsparcia sił lądowych mogą nie wystarczyć, by obalić reżim. Tym bardziej że irańskie społeczeństwo jest podzielone, a naloty powodują ofiary również wśród cywilów – według irańskiego Czerwonego Półksiężyca miało zginąć już 555 osób.
„Zabijają dzieci, atakują szpitale. Czy to jest ta demokracja, którą Trump chce nam przynieść? Niewinni ludzie byli najpierw zabijani przez reżim, a teraz przez Izrael i Stany Zjednoczone” – mówił w rozmowie z Reutersem Morteza Sedighi, 52‑letni nauczyciel z Tebrizu w północno‑zachodnim Iranie.
Czytaj też: Strategia dekapitacji. Czy Moskwa i Pekin mogą się bać tego, co dzieje się w Iranie?
Hezbollah atakuje Izrael
W poniedziałek otworzył się nowy front wojny, gdy Hezbollah – jeden z głównych sojuszników Teheranu na Bliskim Wschodzie – wystrzelił pociski i drony w kierunku Izraela, który odpowiedział szeroko zakrojonymi nalotami, wymierzonymi w kontrolowane przez Hezbollah południowe przedmieścia Bejrutu. Libańska agencja NNA poinformowała, że wstępny bilans to 31 zabitych i 149 rannych. Izrael ogłosił przywódcę Hezbollahu, Naima Qassema, „celem do eliminacji”. Libański rząd w poniedziałek zakazał działalności wojskowej Hezbollahu na terenie swojego kraju.