Errata do Apokalipsy
Rzetelna wiedza o tym, czego się bać, to lekarstwo na strach przed globalną katastrofą – mówią Agata Kaźmierska i Wojciech Brzeziński, autorzy książki „Co to będzie? Krótki przewodnik po końcach świata”.
Rzetelna wiedza o tym, czego się bać, to lekarstwo na strach przed globalną katastrofą – mówią Agata Kaźmierska i Wojciech Brzeziński, autorzy książki „Co to będzie? Krótki przewodnik po końcach świata”.
O związkach między resztkami pożywienia a resztkami przyzwoitości opowiada psycholog dr Michał Misiak, który w ramach eksperymentu wcielił się w bezdomnego i prosił o jedzenie.
Nie jesteśmy tak silni jak np. neandertalczycy, nie potrafimy dużo podnieść, ale bez problemu możemy przemierzyć w ciągu dnia 20 km i nazajutrz zrobić to samo. Żaden inny naczelny nie dokona czegoś takiego – odpowiada Juan Luis Arsuaga, jeden z najwybitniejszych paleoantropologów Europy.
O Żydówce, która w czasie drugiej wojny, podając się za arystokratkę, ratowała Polaków, opowiadają Elizabeth B. White i Joanna Śliwa, autorki książki „Fałszywa hrabina”.
W świecie ludzi i zwierząt w statystykach przemocy zwykle dominują samce. W stosunkach między rodzeństwem reguła ta przestaje obowiązywać.
Potrzebujemy duszy lub umysłu bardziej niż kiedykolwiek, ale nie duszy w znaczeniu religijnym. Potrzebujemy ludzkiego ducha, któremu zawdzięczamy cudowne dzieła sztuki, genialne odkrycia naukowe, demokrację i odwagę – opowiada australijski historyk Paul Ham, autor książki „Dusza. Historia ludzkiego umysłu”.
Czy na tle innych ssaków w ludzkim spojrzeniu jest coś wyjątkowego? Odpowiadają dr hab. Dariusz Danel, dr hab. Sławomir Wacewicz i dr Juan Olvido Perea-García, badacze ewolucyjnej roli wyglądu oczu.
Niegdyś fake newsy podróżowały wzdłuż stacji pocztowych, dziś – po sieciach społecznościowych.
Elon Musk i Jeff Bezos do kolonizacji Marsa nie podchodzą poważnie – ostrzegają Kelly i Zach Weinersmithowie, autorzy książki „Miasto na Marsie”.
Ich współczesny krzywdzący wizerunek jest bardzo użyteczny dla osób, które czerpią wielkie zyski z technologii – mówi Brian Merchant, autor wydanej właśnie po polsku książki „Krew w maszynie”.
Co zrobić, żeby poczuć zadowolenie z życia? W razie poważnych wątpliwości – cokolwiek. Rozmowa z prof. Łukaszem Kaczmarkiem, psychologiem z UAM, specjalistą od pozytywnych emocji.
Jak patogeny wpływały na bieg historii i kształtowały cywilizacje, opowiada Jonathan Kennedy, socjolog z Queen Mary University of London, autor książki „Patogeneza”.
Wybory parlamentarne 2023 odbędą się 15 października. Oto pełne listy wyborcze wszystkich sześciu komitetów w podziale na okręgi. Jakie nazwiska znalazły się na listach Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Trzeciej Drogi, Bezpartyjnych Samorządowców, Konfederacji i PiS?
Wiedza naukowa tylko zwiększa podekscytowanie, wrażenie tajemniczości i podziw dla przyrody, mawiał genialny fizyk Richard Feynman. Autorzy „Polityki” i portalu pulsar polecają książki i aplikacje, które z pewnością pogłębią to odczucie.
Ważne są pytania etyczne: czy możemy normalnie funkcjonować, gdy mamy 476 więźniów politycznych i stale ich przybywa? Co wybieramy: gospodarkę czy ich życie? – mówi Stanisława Glinnik, Białorusinka, która prowadziła strajk głodowy w Warszawie, domagając się sankcji na Mińsk.
Kategorycznie domagamy się od policji zaprzestania działań ograniczających wolność mediów i możliwość pracy dziennikarzy – apeluje polskie środowisko dziennikarskie.
Znani projektanci samochodów przerzucają się na traktory. Współczesny ciągnik potrafi być prawdziwym cudem techniki. Niektóre można zobaczyć na blokadach dróg.
Zielona energia rozpala polskich polityków do czerwoności. Nic dziwnego – chodzi o konkretne pieniądze. Dla konkretnych ludzi.
Obraz imperium w oczach wybitnych współczesnych autorów brytyjskich nie jest peanem, ale też nie jest potępieniem w czambuł.
Rozstrzygnęliśmy 13 już ranking „Polityki” na najlepszych posłów i tych, którym wręczamy trójkąty ostrzegawcze, sygnał, że słabo sprawują mandat. Głosowali, jak zwykle, dziennikarze
Historia rozrywki w telewizji publicznej – od początku III RP do dziś – sama jest dość rozrywkowa. I pouczająca.
Politycy w okolicach Nowego Roku składają wiele obietnic. Trochę psujemy tę miłą atmosferę, przypominając niektórym, co już obiecywali. I naiwnie pytamy: dlaczego nie dotrzymali słowa?
Wspólnoty mieszkaniowe są na ogół kiepskimi kamienicznikami, zadbane domy stanowią rzadkość. Ustanawiają natomiast rekordy pieniactwa: każda sporna sprawa trafia do sądu.
Mamy lato pełne nietrafionych prognoz. Pogoda, chłodna i nieżyczliwa dla urlopowiczów, okazała się sprzyjająca dla rolników. Dla nich te pierwsze unijne żniwa zapowiadają się obficie. Siali i sadzili jesienią, jako grupa najbardziej niechętna integracji; plony zbierają w zupełnie nowej rzeczywistości. Nieoczekiwany wzrost cen mięsa narobił rolnikom apetytu. Wielu producentów liczyło, że już w tym roku ceny żywności będą u nas prawie takie jak w Niemczech. Pierwsi zawiedli się sadownicy. I to dramatycznie.
Niby wiadomo, że student groszem nie śmierdzi, żaden więc z niego klient. Ale choć dziś ci młodzi ludzie liczą każdą złotówkę, to za kilka lat będą zarabiać powyżej średniej. Takich klientów warto zanęcić za młodu.
Jan Rokita o głos-włos przed Józefem Oleksym wygrał nasz kolejny ranking najlepszych posłów, ułożony przez dziennikarzy, sprawozdawców parlamentarnych i politycznych czołowych mediów. Oto kto, kogo i za co typował.
Nie ma dziś lepszego patentu na skłócenie zgodnej rodziny niż odejście z tego świata bez testamentu. Toteż coraz więcej Polaków spisuje swoją ostatnią wolę – w nadziei, że uchroni to bliskich przed sądowymi przepychankami. Tyle że w sądach procesy spadkowe ciągną się latami, nawet jeśli zmarły testament spisał. Są to wojny zaciekłe i zawiłe. Tak jak zawiłe i nieprecyzyjne jest polskie prawo spadkowe.
Rolnicy się burzą i mają ku temu swoje powody. Trzeba jednak wreszcie powiedzieć prawdę o przyczynach tej sytuacji. Państwo, jak na swoje możliwości, dokłada do rolnictwa nawet zbyt dużo. Ale te pieniądze trafiają nie tyle do rolników, ile do ich energicznych reprezentantów – z PSL, SKL, a także Samoobrony. To oni ustalają reguły gry na rolniczym rynku, a następnie bez najmniejszych skrupułów czerpią z nich korzyści. Kiedy chłopi skarżą się, że żyje im się coraz gorzej, rosną majątki ich przedstawicieli.
Głowa boli od nadmiaru żywności. Kilka tygodni przed świetnie zapowiadającymi się żniwami magazyny zawalone są 4 mln ton zboża z poprzednich zbiorów, a młyny chętnie kupują tańsze ziarno z zagranicy. Nadmiar podaży zbija poniżej opłacalności ceny wieprzowiny, a w chlewikach nabierają ciała kolejne zastępy tuczników. Nie do wypicia jest rzeka mleka, a pracowite pszczoły narobiły miodu nieświadome, że cukru też mamy za dużo. Jednym słowem – klęska, kryzys, dopust boży. Ale recepty, jakie wymuszają na rządzie związki i partie chłopskie, gwarantują im wprawdzie wzrost popularności na wsi, jednak ich zastosowanie grozi jeszcze większym dramatem.
Była pracownica zaopatrzenia chciałaby zadać pytanie, co państwo ma z tego, że w 1994 r. oddało, nieomal za darmo, 87 hektarów gruntu akurat panu Tomaszowi Majowi, ogrodnikowi spod Radomia? Takiego drogiego gruntu, przy samej wylotówce u bram Warszawy. Otóż, jej zdaniem, państwo z tego nie ma nic. W Mysiadle od dawna nie hoduje się już pomidorów, zostało tylko trochę starych róż, natomiast bujnie rosną długi, których jest już co najmniej 150 mln zł.
Jest w Warszawie kilka miejsc, które uchodzą za osiedla władzy. Kiedy pytać polityków, dlaczego mieszkają obok siebie, każą naiwnie wierzyć w przypadek. Ot, wprowadzam się, a tu niespodzianka – kolega partyjny drzwi w drzwi. Prędzej czy później okazuje się, że przypadek polegał na tym, iż ktoś uwłaszczył się na służbowym mieszkaniu, że jakaś spółdzielnia przejęła grunt bez przetargu albo że inna wygrała przetarg, mimo że ofiarowała najniższą cenę, albo jeszcze inny dziwny zbieg okoliczności.
Stanowili doborową ekipę: były wiceminister przekształceń własnościowych, byli prezesi ZUS i PLL LOT, kilku młodych rekinów finansjery. Kupili dwie zadłużone fabryki. Przekształcili je w kilkanaście małych spółek. Cały majątek przenieśli do jednej z nich. Reszcie zostały tylko długi.
Bogaczami, jak na polskie warunki, są posłowie Platformy Obywatelskiej i SLD, średniakami – parlamentarzyści z UP, SKL, PSL i PiS. Parlamentarna biedota, z małymi wyjątkami, zasiada w ławach LPR i Samoobrony. Taki obraz Sejmu wyłania się z lektury 460 oświadczeń o stanie majątkowym posłów, dostępnych na internetowych stronach Sejmu www.sejm.gov.pl.
Rozmowa z dr Barbarą Fedyszak-Radziejowską, socjologiem z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.
Świat staje na krawędzi wojny, w budżecie pojawia się nagle wielomiliardowa dziura, odchodzi całe kierownictwo Ministerstwa Finansów, wybory parlamentarne wymiatają jednych, a wprowadzają innych – a złoty, nasza narodowa waluta, stoi jak skała w granicach między 4 a 4,30 za dolara, chociaż nikt nie interweniuje w jego obronie. Może właśnie dlatego.
Mamy za sobą chyba najdziwniejsze wybory współczesnej Europy. Czterech ugrupowań – z sześciu, które te wybory wygrały – nie było w poprzednim Sejmie. Za to partie rządzące nie zdobyły ani jednego mandatu. Co więcej: jeszcze nowy parlament się nie zebrał, a już zabrnął w ślepą uliczkę, bo nijak nie można utworzyć większości rządowej. Tak zadecydowali wyborcy, którzy kierowali się nie tylko wykoncypowaną taktyką, ale także emocjami, tęsknotą za odmianą i zwykłą ludzką przekorą. Co zatem powiedzieli wyborcy w niedzielę 23 września? Jaki jest Polaków portret powyborczy?
Każdy jest kowalem swego losu, ale kowadło należy do państwa. Nawet realizacja osobistych planów finansowych na pierwszy rok nowego tysiąclecia zależy nie tylko od nas, ale też od warunków
Stronnictwo Demokratyczne ma niecałe pół procenta miejsc w Sejmie. Partię reprezentuje dwóch posłów, a i to połowicznie, bo w ramach klubu Unii Wolności. Obaj demokraci złożyli dotąd 13 interpelacji oraz jedno zapytanie poselskie. I to jest całe oblicze polityczne stronnictwa, które kiedyś współtworzyło PRL, a potem, pod rękę z Lechem Wałęsą, brało udział w jej demontażu. Po tamtych latach pozostały gmachy i aparat partii, który nimi zarządza. Stronnictwo Demokratyczne to dzisiaj – rzec można – prężna i zasobna spółka z branży „handel i wynajem nieruchomości”.
Andrzej Lepper wyrósł w zeszłym tygodniu na przywódcę chłopskiej rebelii, zdominował scenę polityczną, rząd ustawił w narożniku i walił jak w bokserski worek, wyparł z czołówek gazet nawet prezydenta Clintona. Jak to możliwe, że jeden człowiek potrafił skutecznie sparaliżować kraj? I kim w istocie jest Lepper - czy zdolnym politykiem aspirującym do odgrywania ważnej roli w państwie, czy też groźną postacią z politycznego marginesu?
- Balcerowicz chodź do chłopa, bo dostaniesz kopa - uprzejmie zapraszali wicepremiera manifestujący 10 lipca w Warszawie rolnicy. Wicepremier nie wyszedł, co odebrano jako szczyt arogancji władzy i chamstwa rządzących (określenia używane przez liderów PSL). Protestujący zachęcani przez takiego herosa chłopskich protestów jak Andrzej Lepper uznali więc, że należy zablokować Warszawę. Balcerowiczowi zostawili kozę.