Najlepsze zagraniczne książki 2019 roku
Autorskie podsumowanie roku w literaturze światowej.
Autorskie podsumowanie roku w literaturze światowej.
Szczegółowe wspomnienia z tamtych lat są wnikliwą kroniką zmieniającej się Polski.
Niektórzy gromadzą, katalogują, czasem zabierają do domu. Jeszcze inni z nich budują lub buduje ktoś inny, a oni na nich patrzą.
Ginczanka powróciła z impetem. Wraca od lat 90., ale od czasu wystawy w Muzeum Literatury (2016 r.) jest cały czas obecna – co rok pojawiają się kolejne książki o poetce z Równego.
Wieczny prezydent i brutalny reżim przewijają się w tych historiach, ale tylko wtedy, gdy to konieczne.
Nowy zbiór opowiadań Zadie Smith zaczyna się w Sopocie – to pewnie pokłosie wizyty pisarki na Festiwalu Literacki Sopot.
W swojej najnowszej powieści Hubert Klimko-Dobrzaniecki przedstawia kawał XX-wiecznej polskiej historii widzianej z perspektywy zwykłego bohatera.
To powieść jednocześnie genialna i dość okropna.
Cała książka jest próbą opowiedzenia swojego dzieciństwa, zrozumienia cieszyńskiej tradycji.
Te opowieści mają w sobie narracyjną dziarskość.
„Via Carpatia” to efekt kolejnej podróży Ziemowita Szczerka po Europie Środkowej.
To książka, która nie daje spokoju. Można ją połknąć w jeden wieczór, ale trudno potem przestać o niej myśleć.
Odwaga myślenia – tak najkrócej można by tę literaturę opisać.
Bułgaria jest jednocześnie wielka i nieistotna, a jej mieszkańcy sportretowani przez Siedlecką żyją w swoistej schizofrenii, goniąc często za kosmicznymi urojeniami.
Codzienność za murami szpitala psychiatrycznego eksplorują chętnie zwłaszcza filmowcy i twórcy horrorów, bo to miejsce niebudzące pozytywnych skojarzeń.
Teksty Barbary Sadurskiej, laureatki nagrody Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania, mogą zrazu wpędzić w poczucie konfuzji.
W swojej powieści Wojciech Nowicki zgłębia tajemnicę dromomanii, kompulsywnej potrzeby wędrowania.
Ta książka, uznawana za jedną z najbardziej pogodnych i figlarnych w dorobku Pereca, ukazała się w 1974 r., cztery lata przed monumentalnym dziełem „Życie. Instrukcja obsługi”.
Właściwie należałoby ten wywiad z Muńkiem Staszczykiem czytać od zamieszczonej na końcu informacji, że bohater leży w londyńskim szpitalu po wylewie.
Wspaniale zamykać książkę z poczuciem, że ta historia toczy się dalej. Czekałam na taką powieść.