Świat

Conte znów premierem, Salvini wykiwany

Giuseppe Conte Giuseppe Conte Forum
Po 10 dniach konsultacji z partyjnymi liderami prezydent Sergio Mattarella zaoferował Giuseppe Contemu powrót na stanowisko szefa rządu i stworzenie nowego gabinetu. Tym razem ma go wspierać Ruch 5 Gwiazd w koalicji z lewicą, a nie Ligą Matteo Salviniego.

Osiągnięte w czasie przedpołudniowego spotkania porozumienie między Mattarellą a Contem nie oznacza, że trwający od początku miesiąca kryzys został zażegnany. Wprawdzie, przynajmniej na razie, perspektywa rozwiązania parlamentu i przyspieszonych wyborów została oddalona, ale do pełnego ustalenia składu rządu i dopięcia poparcia dla nowej koalicji zostało jeszcze kilka kroków. I przed każdym z nich cała misterna konstrukcja może się z hukiem rozpaść.

Do wyborów we Włoszech parło wielu

Kiedy w ubiegłym tygodniu Giuseppe Conte składał na ręce prezydenta dymisję, formalnie kończąc 14-miesięczne wspólne rządy Ruchu 5 Gwiazd (M5S) i Ligi pod swoim przewodnictwem, wszystko wskazywało, że następnym elementem układanki będą wybory. Chciał ich przede wszystkim Salvini, dążący do samodzielnych rządów lub ewentualnej koalicji ze słabnącą Forza Italia Silvio Berlusconiego i planktonowymi ultraprawicowymi Braćmi Włoskimi. Chciała ich część liderów samego M5S, której nie podobała się uległość odchodzącego wicepremiera i lidera partii Luigiego Di Maio wobec pozostałych sił politycznych.

Na początku kryzysu chciała ich też główna partia opozycji – centrolewicowa Partia Demokratyczna. Jej sekretarz generalny Nicola Zingaretti wezwał nawet „wszystkie siły demokratyczne i liberalne” do walki z pełzającym radykalizmem Salviniego. Wszystko to miało rozstrzygnąć się przy urnach. Padały nawet daty – 20 lub 27 października. Oliwy do ognia dolewał sam Salvini, który zaraz po zapowiedzi dymisji przez Contego stanął na senackiej mównicy i rozpoczął festiwal obelg rzucanych we wszystkich kierunkach, zwłaszcza pod adresem Di Maio i M5S.

Czytaj także: Włochy dogadują się z Chinami. Co to znaczy dla Europy?

Rząd Conte-bis

W końcowym rozrachunku wygrała matematyka. Choć w świetle sondażowej hossy Ligi mało kto o tym pamiętał, to właśnie populiści z M5S byli w koalicji partią liczebniejszą. Ewentualny pakt z opozycją, przy założeniu partyjnej dyscypliny po obu stronach, mógł dać im większość potrzebną do uszycia nowego rządu z obecnego parlamentu, bez konieczności wcześniejszych wyborów. Trzeba się było tylko dogadać.

Przebieg negocjacji i rozmów z prezydentem Mattarellą pokazał przede wszystkim, że wbrew deklaracjom nikt niczego nie mógł być pewien. Dzisiejsza decyzja o utworzeniu rządu Conte-bis (tak nazywają go włoskie media) dowodzi, że wszyscy najważniejsi aktorzy przynajmniej kilka razy w ostatnich tygodniach kłamali.

Do nowej koalicji wchodzi Partia Demokratyczna, która jeszcze w piątek ustami liderów mówiła, że na drugą szansę dla Contego „nigdy się nie zgodzi”. Szczególnie zajadłym krytykiem tego rozwiązania był były premier i lider PD Matteo Renzi, który przy okazji negocjacji przemycał ideę własnego powrotu do polityki. Jego ewentualną obecność w nowym rządzie z kolei od razu oprotestował Ruch 5 Gwiazd, który Renziego obwiniał o doprowadzenie gospodarki i finansów do ruiny, a w kampanii budował pozycję właśnie na byciu antytezą dla odchodzącej wtedy od władzy Partii Demokratycznej. Dziś powrót Renziego nie wydaje się dla nikogo problemem.

Salvini też zmiękł

Stanowisko zmiękczał nawet Salvini, który zaledwie kilka dni po szarży na Ruch 5 Gwiazd stwierdził, że jest w stanie rozważyć… kolejny gabinet z populistami. Z tą różnicą, że tym razem to on miałby być premierem – kandydaturę na stanowisko szefa rządu zgłaszał zresztą od samego początku kryzysu. W całym chaosie spójną i konsekwentną pozycję zajmowały tylko partie radykalne. Bracia Włoscy chcieli wyborów cały czas i chcą ich nadal. Liderka partii Giorgia Meloni zapowiedziała wczoraj, że w dniu głosowania nad wotum zaufania dla rządu Conte-bis Bracia Włoscy wraz ze zwolennikami wyjdą na ulice, żeby zaprotestować przeciw „fasadowej demokracji” i „zabawie w zamienianie się stołkami” przez pozostałe partie.

Tymczasem porozumienie Partii Demokratycznej i M5S, choć 10 dni temu raczej nieprawdopodobne, stało się praktycznie faktem. Dziś rano prezydent Sergio Mattarella dał nowemu-staremu premierowi mandat do stworzenia rządu i zbudowania programu, który uzyska większość w parlamencie. Ceną za poparcie dla Contego okazały się bardzo daleko idące ustępstwa personalne. Według najnowszych informacji PD ma w nowym rządzie otrzymać większość kluczowych stanowisk.

Wicepremierem zostanie najpewniej Dario Franceschini, wiceszef Partii Demokratycznej i były minister w rządach kolejno Massimo D’Alemy, Matteo Renziego, Enrico Letty i Paolo Gentiloniego. Następcą Salviniego na stanowisku ministra spraw wewnętrznych, ważnym przede wszystkim ze względu na podlegające mu kwestie migrantów i obywatelstwa, zostanie inny polityk lewicy – Mario Morcone. Faworytem do teki ministra gospodarki jest Daniele Franco, wykształcony w Nowym Jorku ekonomista z przeszłością na stanowisku szefa departamentu budżetu i księgowości w ministerstwie finansów.

Nie dla wszystkich stanowisk są już aż tak wyraźni kandydaci – włoskie media spekulują, że spory wśród PD i M5S toczą się m.in. o ministerstwo spraw zagranicznych, które chcą zagarnąć populiści (choć Zingaretti naciska, żeby przejął je ekspremier Gentiloni). Ich rola w nowym rządzie będzie się zresztą różnić od poprzedniej. O ile niektórzy ministrowie, jak Alfonso Bonafede w resorcie sprawiedliwości, mogą zachować stanowiska, o tyle np. Luigi Di Maio z ministerstwa pracy przejść ma do resortu obrony narodowej.

Jaki będzie program nowego rządu

Trwają też dyskusje wokół programu nowego rządu. Conte chce powstrzymać wzrost podatku dochodowego, Partia Demokratyczna z kolei domaga się bardziej proeuropejskiej polityki zagranicznej. Obie partie zgadzają się, że zreformować należy system bezpieczeństwa wewnętrznego państwa, choć Di Maio i Zingaretti chcą to zrobić na kompletnie różne sposoby. „Poddany pod dyskusję” ma być też projekt tunelu dla kolei szybkiej prędkości na trasie Turyn–Lyon, który był ostateczną kością niezgody między Ligą a M5S. Nowa koalicja będzie zapewne dogrywać się w biegu, jej liderzy wolą nie ustalać wszystkiego pisemnie. Pokazuje to różnica w umowach koalicyjnych: zaproponowany kontrakt dla rządu Conte-bis ma dwie strony, poprzedni liczył aż 58.

Dziś po południu odbędą się rozmowy Contego z liderami partii, w których nowy-stary premier będzie przekonywał do poparcia jego gabinetu. Potem, najprawdopodobniej 9 września, parlament zagłosuje nad ewentualnym wotum zaufania. Sprzeciw już zapowiedzieli Bracia Włoscy, zrobił to też Salvini, największy przegrany kryzysu. Wprawdzie już – w transmisji na żywo na Facebooku – zapowiedział, że „przez kilka miesięcy będzie tworzył zdrową opozycję, a potem Liga wróci do wygrywania”, może się jednak okazać, że nie będzie miała czego wygrywać. Bo choć według najnowszych sondaży koalicję PD-M5S popiera tylko 21 proc. wyborców, to nie oni tym razem zadecydują o politycznej przyszłości Włoch.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną