Świat

Rodzice ofiary czuli się jak w zasadzce. Tak wygląda empatia à la Trump

Rodzice Harry′ego Dunna Rodzice Harry′ego Dunna Forum
Tragiczny wypadek w Wielkiej Brytanii, spowodowany przez żonę amerykańskiego dyplomaty, jeszcze skomplikował niełatwe ostatnio stosunki między krajami. Zresztą z niemałym udziałem Donalda Trumpa.

Pod koniec sierpnia Anne Sacoolas, małżonka dyplomaty pracującego w amerykańskiej bazie lotniczej Croughton w Zjednoczonym Królestwie, zderzyła się swoim volvo z motocyklem prowadzonym przez 19-letniego Harry′ego Dunna. Młody mężczyzna zmarł następnego dnia w szpitalu. Kobieta, jak się okazało, omyłkowo wjechała na prawy pas, zapominając, że w Anglii obowiązuje ruch lewostronny. Zdaniem jej adwokatów sama wezwała pomoc. Z początku współpracowała z policją, ale zwolniona do domu, po trzech tygodniach wyjechała do USA, powołując się na immunitet dyplomatyczny.

Rodzice ofiary w Białym Domu

Wkrótce do USA przybyli rodzice Harry′ego, Charlotte Charles i Tim Dunn, domagając się powrotu Sacoolas do UK, gdzie powinna stanąć przed sądem. Na wstępny wniosek o ekstradycję władze amerykańskie się nie zgodziły. Na początku października rodzice ofiary zostali zaproszeni do Białego Domu. Poinformowano ich, że spotkają się z „wyższym przedstawicielem administracji”.

Powitał ich sam Trump. Prezydent, jak relacjonował adwokat rodziny, pocieszał ich i był bardzo miły. W pewnym momencie zapytał, czy nie chcieliby się spotkać z Sacoolas. Kiedy dostał odpowiedź twierdzącą, powiedział, że żona dyplomaty „już tutaj jest”, czeka za drzwiami i chciałaby się z nimi zobaczyć od razu. Charles i Dunn osłupieli i odparli, że spotkają się z nią, ale tylko w Wielkiej Brytanii, gdzie sprawczyni wypadku powinna zostać pociągnięta do odpowiedzialności.

W rozmowie z dziennikarzami powiedzieli, że czuli się jak „w zasadzce”. Zdaniem adwokata Trump chciał doprowadzić do szybkiego i spektakularnego „pojednania” Sacoolas z rodzicami zabitego przez nią mężczyzny, na co wskazywała obecność w Białym Domu dziennikarzy, fotoreporterów i kamer telewizyjnych, dla których przygotowywano melodramatyczną scenę. „Rodzina czuje, że została wykorzystana jak pionek w jakiejś szerszej politycznej grze” – oświadczyli jej rzecznicy. Trump tłumaczył, że zaaranżował próbę spotkania na prośbę brytyjskiego premiera Borisa Johnsona. Pytany o to rząd w Londynie odmówił komentarza.

Czytaj także: Trump ogłasza start w kampanii 2020

Dyplomatyczne skutki tragedii

Sprawa tragicznego wypadku i jego konsekwencji nie absorbuje w USA większej uwagi mediów, zajętych dramatycznymi wydarzeniami polityki krajowej (impeachment) i międzynarodowej (atak Turcji na Kurdów w Syrii). Nie komentuje się szerzej zachowania Trumpa, który nie pierwszy raz wykazał się brakiem taktu i wrażliwości. Wspomina się tylko o dyplomatycznych skutkach tragedii, gdyż mimo podkreślania przez oba kraje, że łączą je „specjalne stosunki”, między Londynem a Waszyngtonem dochodziło ostatnio do napięć. Wywoływały je problemy z zaproszeniem Trumpa do UK, protesty w Londynie przeciw niemu i ujawnienie poufnych notatek ambasadora Wielkiej Brytanii w USA Kima Darrocha, który administrację prezydenta nazwał „nieudolną”, a jego samego „pozbawionym pewności siebie”.

Immunitet chroniący Anne Sacoolas wynika z liczącej setki, jeśli nie tysiąclecia tradycji stosunków międzynarodowych. Jego formalną podstawą prawną jest Wiedeńska Konwencja o Stosunkach Dyplomatycznych podpisana w 1961 r. przez wszystkich członków ONZ z wyjątkiem Palau, Wysp Salomona i Południowego Sudanu. Poza dyplomatami chroni on ich najbliższe rodziny, tzn. współmałżonków i dzieci. Kraj, którego dyplomata (lub członek rodziny) jest podejrzany o popełnienie przestępstwa na terenie kraju go goszczącego, może immunitet uchylić. W praktyce zdarza się to rzadko.

USA korzystały z immunitetu wielokrotnie, także przy okazji powodowania śmiertelnych wypadków przez dyplomatów, jak w Pakistanie w latach 2011 i 2018. Z kolei presja amerykańska spowodowała uchylenie w 1997 r. przez Gruzję immunitetu dyplomacie z ambasady tego kraju, który jechał po pijanemu w Waszyngtonie i spowodował wypadek, zabijając 16-letnią kobietę. Został postawiony w USA przed sądem i skazany na kilka lat więzienia.

Rząd Wielkiej Brytanii argumentuje, że ponieważ Sacoolas wyjechała do USA, jej immunitet stracił aktualność. Wątpliwe jednak, czy amerykańskie władze dokonają ekstradycji. Nie ma informacji, jakoby żona dyplomaty spowodowała wypadek pod wpływem alkoholu.

Czytaj także: USA ograniczają swoją globalną rolę

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną