Świat

Czy Biden zamknie Guantanamo? To skomplikowane

Protest w sprawie zamknięcia Guantanamo w czasach urzędowania Baracka Obamy, styczeń 2013 r. Protest w sprawie zamknięcia Guantanamo w czasach urzędowania Baracka Obamy, styczeń 2013 r. Saul Loeb / AFP / EAST NEWS
Dla krytyków Ameryki Guantanamo jest symbolem naruszania praw człowieka w walce z terroryzmem islamskim. Ekipa Bidena nie obiecuje jednak go zamknąć, oświadcza tylko, że zamierza „zmniejszyć populację przetrzymywanych”.

Administracja USA zwolniła pierwszego za kadencji Bidena więźnia z osławionego więzienia w amerykańskiej bazie Guantanamo na Kubie. 56-letni Abdul Latif Nasser został przewieziony do swego rodzinnego Maroka, gdzie osadzono go w areszcie i wszczęto dochodzenie, czy nie stanowi zagrożenia terrorystycznego, chociaż w Guantanamo nie postawiono mu formalnie takiego zarzutu. Jego zwolnienie komentuje się jako pierwszy krok do ewentualnego zamknięcia więzienia, będącego dla krytyków Ameryki symbolem naruszania praw człowieka w walce z terroryzmem islamskim po ataku Al-Kaidy 11 września 2001 r. Ekipa Bidena jednak tego nie obiecuje i oświadcza tylko, że zamierza „zmniejszyć populację przetrzymywanych” w Guantanamo, „pilnując jednocześnie bezpieczeństwa USA i ich sojuszników”.

Szczególny status Guantanamo

Więzienie utworzono w 2002 r., osadzając w nim głównie dżihadystów schwytanych w walkach z Al-Kaidą i talibami w Afganistanie po inwazji tego kraju w październiku poprzedniego roku. W szczytowym momencie znajdowało się tam ok. 700 więźniów (informacje na temat dokładnej liczby są sprzeczne). Przetrzymywano ich bezterminowo, bez formalnego oskarżenia, jako enemy combatants, czyli bojowników wrogiej armii – jednak nie na prawach jeńców wojennych, co wymagałoby postępowania zgodnego z konwencją genewską.

Unikalny status prawny był pierwszym kontrowersyjnym posunięciem ówczesnej administracji prezydenta George′a W. Busha, krytykowanej za nieprzyznawanie więźniom normalnych praw, takich jak dostęp do adwokatów i kontakt z rodzinami (na co z czasem rząd się zgodził). Przetrzymywani podlegali wojskowemu systemowi sprawiedliwości – mieli być oskarżani przez wojskowych prokuratorów i sądzeni przez trybunały (tzw. komisje) wojskowe.

Czytaj też: Nie Gułag, po prostu Guantanamo

Ilu więźniów wróci do terroryzmu?

W praktyce zaledwie dwóch więźniów uznano za winnych i skazano za terroryzm. Po niemal 20 latach nie doszło nawet jeszcze do procesu pięciu zatrzymanych, oskarżonych o udział w zamachu 9/11. Administracja Busha zwolniła prawie 500 więźniów, których przetransferowano do krajów pochodzenia. Barack Obama na początku swej kadencji obiecywał zamknięcie Guantanamo w ciągu roku, ale obietnicy nie dotrzymał. Udało mu się przekazać do krajów pochodzenia lub krajów trzecich ok. 170 więźniów, ale na transfer reszty do więzień w USA nie zgodził się Kongres i władze stanów, w których planowano ich osadzić w areszcie. Argumentowano, że stanowią zbyt wielkie zagrożenie bezpieczeństwa, a krytycy Obamy wytykali mu, że niektórzy zwolnieni przez niego więźniowie podejmują znowu działalność terrorystyczną.

Według raportu dyrektora krajowego wywiadu USA z 2016 r. tylko ok. 12 proc. zwolnionych „podejrzewa się” o powrót do terroryzmu. Zwolniony tydzień temu Nasser oświadczył, że „żałuje” poprzedniej działalności (był szkolony w obozach Al-Kaidy i w szeregach talibów walczył z Amerykanami w Afganistanie). Jego adwokat powiedział, że jest niewinny. Zdaniem krytyków więzienia niektórzy z przetrzymywanych mogli się tam zradykalizować – byli podobno torturowani (rząd USA temu zaprzecza) i dopiero po zwolnieniu przystąpili do dżihadystów.

Trump wstrzymał proces opróżniania Guantanamo, twierdząc, że przetrzymywane tam osoby to jednostki niebezpieczne, i groził nawet umieszczeniem w więzieniu kolejnych muzułmańskich ekstremistów. Jedynym zwolnionym za jego rządów więźniem był Saudyjczyk, wysłany do swojego kraju, by odsiedzieć tam resztę wymierzonej kary. Obecnie w „Gitmo” – jak kolokwialnie bywa nazywane więzienie – przetrzymywanych jest jeszcze 39 więźniów. Federalny zarząd ds. ułaskawień uznał dziesięciu spośród nich za nadających się do transferu gdzie indziej, jedenastu postawiono zarzuty terroryzmu lub zbrodni wojennych, dwóch skazano za te przestępstwa, a reszta przetrzymywana jest bez formalnego oskarżenia.

Czytaj też: Skąd się bierze terroryzm i kim są zamachowcy?

Czy Biden zamknie Guantanamo?

Pytana o to, kiedy Biden zamknie Guantanamo, jego rzeczniczka Jan Psaki odpowiedziała, że prezydent ma taki zamiar, ale administracja nie jest w stanie podać żadnego harmonogramu ani ostatecznego terminu. Powściągliwość tę można zrozumieć, ponieważ procedury w „Gitmo” przedłużają się wskutek trudności logistycznych – niełatwo doprowadzić do procesu zgodnego z ustalonymi standardami prawnymi (obrona oskarżonych, transparentność itd.) w bazie wojskowej zarządzanej w warunkach zaostrzonych reguł bezpieczeństwa.

Istnieją też przeszkody polityczne – Psaki zaznaczyła, że „nawet prezydent nie może samodzielnie decydować” o zwolnieniach, bo wymaga to powiadomień i konsultacji z Kongresem. Grupa demokratycznych senatorów wezwała Bidena do szybkiego zamknięcia więzienia, ale republikanie w obu izbach Kongresu są temu przeciwni. Trwają także w opozycji do planów ewentualnego przeniesienia przetrzymywanych do więzień w USA i urządzania im tam procesów. Jak poprzednio podnosi się argument, że grozi to zamachami terrorystycznymi w celu uwolnienia dżihadystów.

Czytaj też: Co się stanie z Afganistanem? Mówi były ambasador RP w Kabulu

Kogo obchodzi Guantanamo

Oznacza to, że jeżeli Bidenowi nie uda się zamknąć Guantanamo w ciągu najbliższego półtora roku i demokraci przegrają w 2022 r. wybory do Kongresu, osławione więzienie może funkcjonować jeszcze bardzo długo. Usatysfakcjonuje to krytyków i nieprzyjaciół Ameryki, którzy porównywali je do nazistowskich obozów koncentracyjnych albo sowieckiego gułagu. Warto im więc przypomnieć, że niedługo po jego otwarciu, a więc w okresie natężonej paranoi antyterrorystycznej po 9/11, dwóch przetrzymywanych tam dżihadystów pochodzących z byłych republik ZSRR w Azji Środkowej błagało władze amerykańskie, aby nie odsyłały ich do krajów ojczystych, gdzie czekał ich zapewne gorszy los.

Także dlatego prawdopodobnie zwolnienie Nassera przemknęło w mediach w USA niemal niezauważone. W zamęcie nawracającej pandemii, posttrumpowych rozrachunków i politycznych przepychanek wokół inicjatyw Bidena sprawa Guantanamo mało kogo dziś naprawdę obchodzi.

Czytaj też: Jak Biden chce zmienić Amerykę

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną