Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Szczyt UE. Będzie embargo na ropę z Rosji. Jaka była cena Orbána?

Premier Węgier Viktor Orbán podczas szczytu UE. 30 maja 2022 r. Premier Węgier Viktor Orbán podczas szczytu UE. 30 maja 2022 r. Nicolas Maeterlinck / Forum
UE do końca roku obetnie o 90 proc. import ropy z Rosji. Orbán zgodził się na nowe sankcje w zamian za wyjątek dla rurociągu „Drużba” oraz obietnice ulg i inwestycji dla Węgier.

Minął blisko miesiąc, od kiedy szefowa KE Ursula von der Leyen przedstawiła projekt embarga na ropę, a potem zgłaszano kolejne propozycje porozumienia. W nocy Budapeszt w końcu powiedział „tak”.

Czytaj też: Na przelewy z Brukseli władza PiS jeszcze poczeka

Zależycie od Rosji, a to Rosja powinna zależeć od was

Jeszcze w poniedziałek przełomu nie było: słyszeliśmy, że ambasadorzy 27 krajów nie zdołali nic uzgodnić, a sankcje wymagają jednomyślności. Bruksela wierzyła jednak, że Orbán po prostu targuje się o „kwestie techniczne”. Polska dyplomacja przekonywała, że sprzeciw Budapesztu „ma charakter polityczny”, czyli wiąże się z relacjami węgiersko-rosyjskimi.

Jak zatem przebiegał nocny szczyt, na którym doszło do porozumienia?

Najnowszy projekt kompromisu, którym ambasadorzy zajmowali się w ostatni weekend, wprowadzał rozróżnienie między ropą z rurociągów (chodzi o „Drużbę”, której nie obejmowałyby sankcje) oraz resztą ropy i rosyjskich produktów rafineryjnych sprowadzaną tankowcami (miałyby zostać objęte embargiem mniej więcej od początku 2023). Wyjęcie „Drużby” spod sankcji było wielkim ustępstwem wobec Węgier i kryjących się za ich plecami Czech i Słowacji. Budapeszt jednak cały czas nie dawał zgody. Na ostatniej prostej Węgrzy nie zadowalali się także obietnicami finansowania przez UE inwestycji w infrastrukturę do sprowadzania ropy spoza Rosji. Ani nawet kilkuletnimi okresami przejściowymi dla nich, Pragi i Bratysławy (nie mając dostępu do morza, kompletnie uzależniły się od rosyjskiego surowca z rurociągu).

Jeszcze na początku szczytu w poniedziałkowy wieczór nastroje były pesymistyczne, o czym przekonywała sama von der Leyen. „Zależycie od Rosji, choć to Rosja powinna zależeć od was” – wzywał poprzez łącze telefoniczne prezydent Wołodymyr Zełenski. Sam Orbán tuż przed wejściem mówił: „Nie ma żadnej zgody. Nie ma kompromisu”. Oskarżył Komisję Europejską o złe przygotowanie projektu sankcji i obarczył ją ewentualną klęską szczytu.

Taktyka Orbána

W końcu w nocy doszło do jednomyślnej politycznej zgody (ma być jeszcze w tym tygodniu przełożona na szczegółowe rozporządzenia). Kilkugodzinne obrady przebiegały – jak słyszymy od osób znających brukselskie realia – bardzo spokojnie. Argumenty Budapesztu o ochronie bezpieczeństwa energetycznego miały spotkać się ze sporym zrozumieniem.

Embargo na razie nie obejmuje więc importu rosyjskiej ropy „Drużbą”, co ostatecznie było warunkiem sine qua non Węgier (Czech i Słowacji). To wcale nie jest dobra wiadomość dla Rosji, bo realnie wyjątek ten dotyczyć będzie tylko 10 proc. ropy, która płynie południową nitką „Drużby”. Import północną odnogą rurociągu ma zniknąć do końca 2022, gdyż Polska i Niemcy podtrzymują, że do tego czasu odejdą całkowicie od ropy z Rosji. Zapewniał o tym w nocy szef Rady Europejskiej Charles Michel: „Mamy deklaracje obu krajów w tej sprawie”.

Orbán przyjechał do Brukseli z jednym dużym postulatem dodatkowym: stworzenia mechanizmu kryzysowego na wypadek, gdyby biegnąca przez Ukrainę „Drużba” nagle przestała działać (np. wskutek działań wojennych; nieoficjalnie przestrzegali przed tym sami Ukraińcy, dziwiąc się wierze Węgrów, że rosyjska armia nie ostrzela rury). A także na wypadek, gdyby węgierskie rafinerie nie były gotowe na przestawienie się na ropę spoza Rosji. W takiej sytuacji Orbán chciał prawa do importu surowca także z tankowców i dostał zgodę, choć w zapisach po szczycie ten punkt brzmi bardzo ogólnie – pisze się o „środkach nadzwyczajnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa dostaw”.

Wyłączenie „Drużby” nie ma na razie żadnego ostatecznego terminu, po którym i ta część importu ropy będzie objęta embargiem. Bruksela liczy, że jej wyznaczenie to kwestia rozmów, które będą się toczyć w najbliższych miesiącach.

Co jeszcze ustalono? Embargo na ropę importowaną tankowcami wejdzie w życie przed końcem roku, a na produkty rafineryjne – w styczniu lub lutym 2023. Czechy dostały też półtoraroczny okres przejściowy na zakaz importu oleju napędowego produkowanego w Unii z ropy sprowadzanej „Drużbą” (czyli w praktyce z rafinerii na Słowacji). Reszta UE dostanie znacznie krótszy okres przejściowy na zakupy produktów rafineryjnych opartych na ropie z „Drużby”, która jest tańsza od surowca spoza Rosji. Mniejsze wyjątki sankcyjne uzyskali też Bułgarzy.

Czytaj też: Efekt Putina. UE chce się poważnie dozbroić

Koniec Wyszehradu w Brukseli?

Niemal publiczne wyszarpywanie unijnych funduszy i coraz większych wyjątków w zamian za zgodę na embargo to wielka różnica w porównaniu z poprzednimi pakietami sankcyjnymi. Przykładowo Irlandczycy bez protestów zgodzili się na bardzo dla nich kosztowne sankcje dla branży lotniczej.

„Na nas ciążył obowiązek przekonania partnerów z Grupy Wyszehradzkiej. I dziś znów solidarność i jedność zatriumfowały” – mówił po osiągnięciu porozumienia premier Mateusz Morawiecki. Według naszych rozmówców Polak spokojnie wysłuchiwał Węgra, ale nie można potwierdzić wersji o jakiejś szczególnej roli szefa polskiego rządu w przekonywania Orbána.

Przeciąganie liny w sprawie sankcji fatalnie wpływa bowiem na współpracę Grupy Wyszehradzkiej w Brukseli, a przede wszystkim na dotychczasowy sojusz polsko-węgierski na forum UE. Wysoki polski dyplomata mówił nam jeszcze w poniedziałek, że „nie ma już Wyszehradu w Brukseli”, i o niedopuszczalnych targach o ropę, gdy w Ukrainie przelewana jest krew.

Również z obrad ambasadorów płynęły przecieki o tak emocjonalnych wystąpieniach Polaka, jakich – jak to ujmuje jeden z naszych rozmówców – zwykle nie spotyka się u dyplomatów. Szczyty do niedawna były poprzedzane naradami Morawieckiego z premierami reszty Grupy Wyszehradzkiej, ale tego ostatnio nie było. Nie ma też (wcześniej regularnych) polsko-węgierskich konsultacji dyplomatów niższego szczebla.

Ostatecznie embargo na ropę z Rosji dałoby się wprowadzić też przez 26 krajów UE (bez Węgier). Bruksela nie chciała sięgać po to wyjście awaryjne.

Czytaj też: Nowe szaty tyrana. Co dziś przeraża Putina?

Cyryl i Kabajewa na „czarnej liście”

Nocne porozumienie oznacza, że wejdzie w życie cały szósty unijny pakiet sankcji wobec Rosji. Zapisano w nim także odłączenie od systemu SWIFT kolejnych trzech rosyjskich banków (w tym Sbierbanku kontrolującego 37 proc. rynku).

Do „czarnej listy” Rosjan z zakazem wjazdu i zamrożonym majątkiem na terenie Unii dopisani zostaną kolejni propagandyści, wojskowi, patriarcha Cyryl, który – jak głosi uzasadnienie – „przedstawiał rosyjskie działania wojskowe jako wojnę ze złem, zrównał je z duchowym oczyszczeniem Ukrainy i nie przestaje głosić, że terytorium Donbasu i innych obszarów należy do Świętej Rusi, dlatego należy je oczyścić z wrogów, jakimi są zwolennicy zachodnich dekadenckich wartości”. Oraz Alina Kabajewa, życiowa towarzyszka Władimira Putina, matka trojga ich dzieci.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

W hamaku i na leżaku. Wybraliśmy 12 książek na lato

Latem można nadrobić zaległości z całego roku, dlatego proponujemy starannie wybrany zestaw 12 gorących powieści, kryminałów i książek non-fiction z ostatnich miesięcy. Wciągających, poruszających, odkrywczych.

Jakub Demiańczuk, Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
02.07.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną