Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Wielki rozłam w europejskiej skrajnej prawicy. Skąd aż takie trzęsienie ziemi tuż przed wyborami?

Niemiecka radykalnie prawicowa AfD rozpoczyna kampanię przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Na zdjęciu europoseł Maximilian Krah. 27 kwietnia 2024 r. Niemiecka radykalnie prawicowa AfD rozpoczyna kampanię przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Na zdjęciu europoseł Maximilian Krah. 27 kwietnia 2024 r. Heiko Beckera / Forum
Liderzy radykalnych ugrupowań z Francji Marine Le Pen i Włoch Matteo Salvini poinformowali, że zrywają jakiekolwiek związki z niemiecką partią AfD. To skutek kontrowersyjnych wypowiedzi europosła Maximiliana Kraha, który próbował rehabilitować żołnierzy SS.

Informację jako pierwsi podali we wtorek wieczorem dziennikarze włoskiej gazety „La Repubblica”, w środę potwierdziły ją brukselskie biuro POLITICO oraz francuskie dzienniki „Le Monde” i „Libération”. Ta ostatnia publikacja cytuje dzisiaj Alexandre′a Loubeta, rzecznika sztabu Zjednoczenia Narodowego (RN), który poinformował, że bez względu na wyniki czerwcowych wyborów do Parlamentu Europejskiego partia nie będzie zasiadać w jednej frakcji – Tożsamość i Demokracja (ID) – z AfD.

Na ten sam krok zdecydował się włoski wicepremier, szef Ligi Matteo Salvini. Powodem jest wywiad, którego „La Repubblica” udzielił Maximilian Krah, europoseł z niemieckiego ugrupowania, główna twarz bieżącej kampanii wyborczej i jeden z najbardziej kontrowersyjnych europejskich polityków ostatnich lat.

Czytaj także: Wielki skandal w sercu Europy: politycy na pasku Rosjan. Tropy prowadzą też do Polski

W narracji Putina

W rozmowie z włoskim dziennikiem Krah stwierdził m.in., że „nie każdy, kto zakładał mundur SS, powinien być automatycznie uznawany za kryminalistę”. Argumentował, że „w SS był milion osób, a więc czy naprawdę powinniśmy wierzyć, że wszyscy byli złoczyńcami?”. Włoscy dziennikarze wypominali mu też, że w czasie swojej pracy w Parlamencie Europejskim ponad 50 razy wpuścił na teren tej instytucji Janusza N., polskiego obywatela podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Krah odpowiedział, że zwolnił już współpracownika odpowiedzialnego za wydawanie przepustek, samego Janusza N. natomiast nie zna, „widział go na oczy trzy, może cztery razy”. O jego działalności dla Kremla nie miał pojęcia, „uznał go za lobbystę, eksperta od Wschodu”.

Im więcej pytań padało w wywiadzie, tym rozmowa stawała się bardziej kuriozalna. Dziennikarze przytoczyli np. fakt, że Krah był przesłuchiwany przez FBI w Nowym Jorku, bo istnieją podejrzenia, że brał pieniądze od Olega Wołoszyna, prorosyjskiego lobbysty i aktywisty. Niemiecki polityk z rozbrajającą szczerością cytuje w odpowiedzi treści SMS-ów od Wołoszyna, w których ten pisze, że „problem płatności został rozwiązany”. Ale Krah rzekomo nie miał pojęcia, o jakie płatności mu chodziło. Coraz bardziej zszokowanych dziennikarzy informuje, że nigdy nie przyszło mu do głowy, żeby sprawę wyjaśnić.

Jakby tego było mało, w niedawnej rozmowie z brytyjskim „Financial Times” stwierdził, że Europa choruje w tej chwili na antychińską paranoję. Chińczyków nie trzeba się bać, tylko z nimi współpracować, a błędem jest uznawanie ich za wrogów. To stwierdzenie kontrowersyjne choćby w świetle tego, że niemieckie służby kilka tygodni temu aresztowały jego bliskiego współpracownika pod zarzutem szpiegowania na rzecz Chińskiej Republiki Ludowej.

Właściwie wszystko, co dotyczy Kraha, nosi znamiona mniej lub bardziej świadomych działań na szkodę Zjednoczonej Europy. Kilka miesięcy temu okazał się jedną z głównych twarzy portalu Voice of Europe, kremlowskiej operacji propagandowej prowadzonej przez prorosyjskich oligarchów w Pradze. Portal, próbujący uchodzić za obiektywne medium piszące o sprawach europejskich, był tubą kremlowskiego rewizjonizmu, a Maximilian Krah pozostawał jednym z najczęściej cytowanych tam polityków. Dwukrotnie udzielił redakcji długiego wywiadu, występował też na ich kanale na YouTube – chociaż twierdzi, że nigdy za współpracę nie wziął pieniędzy, nawet podróże do Pragi w celu realizacji wywiadów miał opłacać z własnej kieszeni.

Na każdym kroku bezkrytycznie głosi on jednak poglądy idealnie wpisujące się w narrację Putina. Twierdzi, że rosyjski przywódca „bardzo chciałby doprowadzić do końca wojny” z Ukrainą, starczy zapytać o to Recepa Erdoğana lub Xi Jinpinga. Kijów powinien zgodzić się natychmiast na negocjacje pokojowe, natomiast nieprawdą jest, że to Moskwa nieustannie narusza postanowienia porozumień mińskich z 2014 i 2015 r. Wreszcie, co zresztą powtórzył we wspomnianej rozmowie z „La Repubblica”, dzisiejsze interesy Rosji i Niemiec „są bardzo ze sobą zbieżne” – co jest stwierdzeniem tyleż kontrowersyjnym, co zapewne szczerym, bo Krah uważa, że Berlin i Moskwa powinny w tej chwili być bliskimi partnerami.

Czytaj także: Europosłanka z Łotwy, agentka Rosji? Nowy skandal w Unii cieszy tylko Kreml

Trzęsienie ziemi w skrajnej prawicy

Wyskok europosła AfD w kwestii rehabilitacji żołnierzy SS okazał się nie do przetrawienia dla Marine Le Pen i Matteo Salviniego – chociaż ta pierwsza twierdzi, że o rozwodzie z AfD myślała już dużo wcześniej. Swoim współpracownikom, jak pisze „Le Monde”, miała mówić od dawna, że niemieckie ugrupowanie jest coraz mocniej zdominowane przez radykalne frakcje, z którymi RN nie będzie w stanie współpracować.

Salvini podjął taką samą decyzję, choć jego uzasadnienie odnosi się bardziej do solidarności z francuskim ugrupowaniem niż jest wyrazem oburzenia słowami Kraha. Niemiec wydaje się jednak całkowicie niewzruszony ruchami pozostałych liderów, bo powiedział, że to strategiczny błąd. Jego zdaniem usunięcie AfD z frakcji Tożsamości i Demokracji w kolejnej kadencji może spowodować, że frakcja po prostu nie powstanie, bo jej członkom nie uda się spełnić kryterium posiadania deputowanych z co najmniej siedmiu różnych krajów członkowskich UE.

Kontrowersyjny Niemiec jest też na wojennej ścieżce z włoską premier Giorgią Meloni. Szefowa Braci Włochów sukcesywnie ociepla swój wizerunek na forum unijnym i zbliża się do Europejskiej Partii Ludowej. Wszystko dlatego, że Ursula von der Leyen może mieć trudność w zostaniu szefową Komisji Europejskiej na kolejną kadencję bez poparcia włoskiej liderki, więc koalicja Meloni z EPP jest coraz bardziej prawdopodobna. Zdaniem Kraha oznaczać to będzie odejście Braci Włochów z grona brukselskich konserwatystów, bo „Polacy z PiS nigdy nie zaakceptują głosowania na von der Leyen”, a partie Meloni i Kaczyńskiego (oraz Suwerenna Polska) zasiadają w jednej frakcji – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

Trzęsienie ziemi na europejskiej skrajnej prawicy na kilka tygodni przed wyborami do europarlamentu potwierdza tezę postawioną przez badaczy z Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych (ECFR) na przełomie lutego i marca. Opublikowali wtedy sondaż, z którego wynikało, że radykałowie na Starym Kontynencie są niesamowicie podzieleni, a główną osią sporu jest stosunek do Władimira Putina i popierania Kijowa w walce z rosyjską inwazją. Choć partie skrajne są krytyczne wobec masowej migracji, liberalizacji norm społecznych czy Zielonego Ładu, stanowiska w sprawie wojny mają krańcowo odmienne. Meloni jest jedną z najbardziej proukraińskich polityczek, lobbuje na rzecz Kijowa nawet w Białym Domu, wspierając przy tym stosunki euroatlantyckie. Z prorosyjskiej narracji szybko zrezygnowała też Le Pen, coraz ciszej o konieczności rozmów pokojowych mówi Salvini czy Santiago Abascal z hiszpańskiego Vox. Na przeciwległym biegunie jest natomiast Viktor Orbán, główny hamulcowy unijnych działań pomocowych dla Kijowa, czy właśnie AfD, której politykę zagraniczną firmuje głównie Maximilian Krah.

Z jednej strony to dobry sygnał dla liberałów i socjalistów, bo pokazuje, że skrajnej pawicy niełatwo będzie zbudować silny, jednolity front po wyborach. Z drugiej jednak trudno o jaśniejsze dowody na to, że w Europie bardzo wyraźnie i coraz skuteczniej działają rosyjscy agenci wpływu. Strona liberalna musi być gotowa na reakcję, w przeciwnym razie Putin bez problemu będzie osiągał tu swoje cele polityczne.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kultura

Janusz Rewiński: Misiek, Siara, „Gęba” nowej Polski. Nie uznawał półśrodków, a wszyscy go kochali

Dla wielu na zawsze pozostanie przede wszystkim Siarą z „Kilera”, lecz aktorskie kreacje Janusza Rewińskiego ułożyły się w symboliczną kronikę czasów: upadku komunizmu, bolączek transformacji ustrojowej, politycznych podziałów.

Jakub Demiańczuk
11.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną