„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kultura

„Prince Charming”. Gejowskie reality show uczy empatii bez łopatologii

Jacek Jelonek i Agnieszka Lal Jacek Jelonek i Agnieszka Lal mat. pr.
„Prince Charming” dla bohaterów ma być szansą na znalezienie partnera, ale też, co otwarcie deklarują, misją pokazania widzom, że LGBT to ludzie, nie ideologia.

Na Playerze zadebiutowało reality show „Prince Charming”. Polska edycja programu randkowego „Finding Prince Charming”, który jest z kolei wersją heteroseksualnego reality show „The Bachelor” (w rodzimej edycji „Kawaler do wzięcia”). O względy tytułowego księcia z bajki rywalizuje trzynastu mężczyzn. Mieszkają odcięci od świata w willi na południu Hiszpanii, czas spędzają głównie nad basenem, przed kamerą spowiadają się ze swoich uczuć, odczuć i refleksji oraz zdradzają widzom swoją taktykę na przyciągnięcie uwagi księcia.

W tej roli występuje model i piarowiec mody Jacek Jelonek. Wysiłki uczestników nagradza uśmiechem, możliwością posmarowania mu pleców kremem do opalania, rozmowy sam na sam i randkami. Komu odbierze krawat – ten odpada. „Według mnie nie jest to kontrowersyjny program. Polska już od dawna jest gotowa na tego typu projekty telewizyjne, jesteśmy bardzo różnorodnym narodem, w którym żyje wiele różnych grup społecznych” – komentowała na portalu Wirtualnemedia.pl Lidia Kazen, dyrektorka programowa TTV i Player.pl.

Czytaj też: Telewizja przetrwania

Rolnicy od dawna szukają żon

A jednak program pojawia się dopiero teraz. Pierwszą edycję „Kawalera do wzięcia” TVN zrealizował w 2003 r. Rolnicy szukają żon w TVP od siedmiu lat, nie ma już chyba stacji bez swojej wersji „Wyspy miłości”. A zadebiutować zdążyły też już m.in. reality show „40 kontra 20”, w którym o względy dwóch mężczyzn rywalizowały kobiety dojrzałe i młode (zgadnijcie, które znalazły uznanie królów tej imprezy), czy rodzima edycja „Magii nagości”, z mężczyznami i kobietami decydującymi, z kim umówią się na randkę, na podstawie nagich ciał kandydatów i kandydatek.

Reality show „Down the Road” oswaja z życiem i pragnieniami osób z zespołem Downa, w „To tylko kilka dni” celebryci na tytułowe kilka dni przejmowali obowiązki opiekunów (czyli głównie opiekunek) osób z niepełnosprawnościami. A na wiosnę przyszłego roku stacja TTV zapowiada premierę rodzimej wersji belgijskiego „Project Cupid”, którego bohaterami są osoby z niepełnosprawnościami i zaburzeniami psychicznymi poszukujące miłości. Prowadzący show organizują im randki, a widz śledzi rozwój tworzących się relacji.

Mówiąc inaczej – jednak trochę naszym nadawcom zajęło przeniesienie na rodzimy grunt formatu, który na świecie pojawił się w 2016 r. i doczekał kilku narodowych edycji. Może to ryzykowne pytanie, ale ciekawe, czy pisowskiej władzy tak udałaby się niedawna akcja szczucia na osoby LGBT, gdyby programy typu „Prince Charming” pojawiły się u nas wcześniej? Może wtedy „Hiacynt” w reż. Piotra Domalewskiego (od kilku dni do obejrzenia na Netflixie), kryminał z milicyjno-esbecką akcją zaszczuwania osób homoseksualnych w latach 80. w tle, byłby po prostu wersją kina historycznego? A nie dwugodzinną aluzją do współczesności, walącą po oczach zdaniami typu: „Trzeba wyjechać z tego kraju, bo tu się nic nie zmieni”.

Czytaj też: Najgłupsze telewizyjne formaty

Przed i po „Prince Charming”

Tak czy inaczej, nasz „Prince Charming” pojawia się w określonym kontekście politycznym i społecznym. Z jednej strony wywołuje podskórną obawę o dalsze, poprogramowe życie uczestników. Czy wyrazy wsparcia zrównoważą hejt, czy nie ucierpią, nie spotka ich (fizyczna) krzywda? Z drugiej – pytanie o szanse zmiany szkodliwych stereotypów, postrzegania osób nieheteronormatywnych. Czy tego typu programy w ogóle mają taką moc? Poprzeczka zawieszona jest jednocześnie nisko i wysoko. Nisko – bo to program typu bikini, a w tym przypadku slipki czy kąpielówki, reality. Z wakacyjnym klimatem i pięknymi ciałami nad basenem. Wysoko – bo jego bohaterowie automatycznie nie wzbudzają współczucia, przeciwnie, dobrze czują się ze swoją tożsamością. A „Polacy – żeby znów zacytować „Hiacynta” – nie lubią, jak inni Polacy są szczęśliwi”.

Producenci programu bohaterów szukali w mediach społecznościowych. Wyoutowanych gejów, dla których występ w „Prince Charming” będzie szansą na znalezienie partnera, pewnie też na zwiększenie „zasięgów” na profilach, ale także, co otwarcie deklarują, misją pokazania widzom, że LGBT to ludzie, nie ideologia.

Po dwóch odcinkach show można pochwalić za to, że tolerancji i empatii uczy bez łopatologii. 14 uczestników to 14 różnych poglądów na homoseksualność, na męskość, na związki, rodzinę itd. 14 różnych osobowości, dróg życiowych i doświadczeń, które czasem wchodzą ze sobą w dialog, który niekiedy kończy się spięciem.

Czytaj też: Nagość oburza Polaków

Widz skacze po kanałach. Czy doskoczy?

Jednopłciowość tych zmagań eliminuje to, co (przynajmniej mnie) odrzuca od oglądania randkowych programów, w których kobiety walczą o uczucia mężczyzn – element mizoginistyczny. To podskórne albo wyrażane wprost pragnienie, by kobiety wzięły się za łby, jeśli nie dosłownie (jak w rytualnych, powracających w kolejnych odcinkach walkach Krystle i Alexis o Blake′a w „Dynastii”), to przynajmniej w postaci poniżających kłótni, insynuacji itp.

Prowadząca Aggie – blogerka podróżnicza Agnieszka Lal, która zaczynała w „Rowerze Błażeja”, potem wyjechała do Stanów – jest tu też rodzajem terapeutki dla uczestników i pośrednio widzów. Nieźle radzi sobie z otwieraniem uczestników, docieraniem do tego, co stoi za ich postawami i poglądami, uzmysławianiem im konsekwencji wypowiedzianych słów, przenoszenia własnych bolesnych doświadczeń na innych.

W pamięci zostaje kilka momentów. Jak ten: na pytanie księcia, „jak zareagowałaby twoja matka, gdybyś mnie przyprowadził do domu”, jeden z uczestników odpowiedział, że taka sytuacja szybko się nie wydarzy, bo jego mama odsiaduje wyrok. Trafiła do więzienia, gdy miał 17 lat, od tego czasu radzi sobie sam, ale ma poczucie, że matka go wspiera.

Seria liczy 21 odcinków, dodawanych dwa razy w tygodniu, we wtorki i czwartki. Czy pojawi się na głównej antenie TVN, gdzie trafić na nią mógłby bardziej przypadkowy, skaczący pilotem po kanałach widz?

Czytaj też: Przeciętny Polak według stacji telewizyjnych

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Agnieszka Graff i Elżbieta Korolczuk dla „Polityki”: Prawica nauczyła się grać w gender

Rozmowa z Agnieszką Graff i Elżbietą Korolczuk o kobietach, które na ulicach pokazują nowy feminizm, i mężczyznach zakażonych ultrakonserwatyzmem.

Katarzyna Czarnecka
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną