Rynek

PiS zabetonuje KNF? Kolejny przyczółek upadłej władzy, będą mogli doić i psuć

Siedziba Komisji Nadzoru Finansowego w Warszawie. Czy KNF będzie kolejną instytucją, nad którą PiS zachowa kontrolę mimo utraty władzy? Siedziba Komisji Nadzoru Finansowego w Warszawie. Czy KNF będzie kolejną instytucją, nad którą PiS zachowa kontrolę mimo utraty władzy? Forum
Jeżeli rząd PiS nie odejdzie do 23 listopada, to premier Mateusz Morawiecki będzie miał potężny wpływ na cały sektor finansowy przez kolejne pięć lat. To on będzie mógł mianować kolejnego szefa Komisji Nadzoru Finansowego.

KNF sprawuje nadzór nad bankami, ubezpieczycielami, systemami emerytalnymi, jednym słowem – nad całym rynkiem finansowym. Pilnuje zarówno interesów klientów, jak i samych instytucji i ich prawidłowego funkcjonowania. Perturbacje w bankach, np. upadłość któregoś, grożą bowiem potężnymi kłopotami całej gospodarce. Mogą spowodować domino bankructw, więc obowiązkiem KNF jest do tego nie dopuścić. Zorientować się w problemach wcześniej i im zaradzić, zanim rynek się zorientuje.

Dlatego KNF ma wgląd w papiery instytucji finansowych oraz narzędzia, żeby przed kłopotami uciec. A nawet – żeby klienci z tych kłopotów nie zdawali sobie sprawy. To wielka władza. Komisji obawiają się nawet zarządy potężnych banków.

Czytaj także: Tracimy kontrolę, kasą rządzi Kaczyński. Marek Belka o gospodarczych minach po PiS

KNF może więcej niż rząd

Jeśli chodzi o finanse, to KNF może więcej niż rząd. Ten ostatni wnioskuje do Sejmu, jeśli chce nałożyć podatki, ale już Komisja może dołożyć swoje. Jeśli uzna, że zyskiem banku nie powinni podzielić się akcjonariusze, ale sporą jego część trzeba odłożyć, bo nadchodzą gorsze czasy, zarząd musi to zrobić. Jeśli KNF uzna, że społeczeństwo nazbyt beztrosko zaciąga pożyczki, może nakazać bankom zaostrzenie warunków ich przyznawania, np. wydając stosowną rekomendację.

Gdy uzna, że zarząd ubezpieczyciela albo banku popełnia rażące błędy, jest nie tylko w stanie wpłynąć na jego odwołanie, ale nawet postraszyć odebraniem prawa funkcjonowania. Krótko mówiąc: KNF może naprawdę dużo.

Ta potężna władza ma jednak sens jedynie wtedy, gdy zostanie użyta dla dobra rynku i klientów. W przeciwnym razie grozi destrukcją państwa.

KNF powinna być zatem jak żona Cezara – nieskazitelna. Osoby, które nią kierują, muszą mieć najwyższe kompetencje, w przeciwnym razie ściągną kłopoty na nas wszystkich. W żadnym razie nie mogą to być ludzie uwikłani w politykę. Do kompetencji KNF należy przecież zgoda, aby prezesi, wskazani przez instytucje finansowe, mogli pełnić swoje funkcje. W domyśle – to komisja decyduje, czy mają wystarczające kompetencje, aby robić to dobrze. To jednak oznacza, że jej członkowie muszą umieć to ocenić. I chcieć zrobić to uczciwie.

Jeśli szef KNF zawdzięczać będzie swoje stanowisko jakiejkolwiek partii, staje się od niej zależny. Sam, obsadzony z politycznego nadania, będzie obsadzał stanowiska również osobami wskazanymi przez partię. Przez ostatnie osiem lat byliśmy świadkami, jak o władzę nad bankami przepychali się premier z wicepremierem, a o dobrze płatne stanowiska w bankowości walczyli ministrowie, którzy o finansach nie mieli zielonego pojęcia. Członkami rad nadzorczych największych polskich banków zostawali ludzie, którym można było polecić wybór wskazanej osoby na prezesa.

Czytaj także: 8 lat PiS. Gospodarka hamuje, PKB maleje – według rządu nigdy nie było lepiej

Przyczółek upadłej władzy

Ludzie władzy chcieli mieć ją także nad bankami. Także po to, o czym szeroko donosiły media, by dawały atrakcyjne kredyty osobom lub firmom, które przeznaczą je na przedsięwzięcia niecelowe z punktu widzenia państwa, ale służące partii rządzącej. Łatwo wymienić przykłady kredytów, które potem nigdy nie zostały spłacone. Dobrze płatne stanowiska w PZU dzielili między swoich nie tylko politycy PiS, ale także Kancelaria Prezydenta. Może dlatego teraz zwleka z wyznaczeniem lidera opozycji jako nowego premiera?

Prezesami i członkami rad nadzorczych instytucji finansowych były osoby niemające pojęcia o swojej robocie. O ich mianowaniu decydowała czasem Nowogrodzka, czasem decyzje zapadały niżej. Prawie nigdy nie były merytoryczne. Komisja Nadzoru Finansowego milczała.

Jeśli teraz KNF miałaby się stać finansowym przyczółkiem nawet nie tyle partii, która straci władzę, ale jej byłego premiera, jego wpływ na obsadzanie stanowisk czy nawet udzielanie kredytów wskazanym osobom lub firmom byłby niesłychanie groźny. Przesadzam?

Kiedy SKOK-i udawały banki i robiły, co chciały, PiS było w opozycji. Wtedy próbował wszystkiego, żeby spółdzielczych kas nie objęła nadzorem KNF. Kiedy w końcu do tego doszło i na jaw zaczęły wychodzić liczne przekręty, m.in. w kasie w Wołominie, do akcji wkroczyli bandyci, mafia. Wiceprezes KNF Wojciech Kwaśniak został przez nieznanych sprawców dotkliwie pobity. Dostał wyraźny sygnał – wara od kas.

Nazwiska prezesa KNF, kiedyś mianowanego już przez PiS, dzisiaj się nie wymawia – to Marek Ch. W państwie uchodzącym za cywilizowane oczekiwał od prywatnego bankiera Leszka Czarneckiego wielomilionowej łapówki, w przeciwnym razie ten miał stracić swój bank. Minęło kilka lat, Marek Ch. ciągle nie został osądzony, ale Czarnecki bank stracił. Nie dowiedzieliśmy się również, dla kogo ta łapówka.

Po korupcyjnej propozycji nagranej przez bankiera obaj panowie udali się do prezesa NBP. Nikt do tej pory nie wyjaśnił, w jakim celu. Władza do tego nie dopuściła.

Czy można mieć zaufanie do Komisji Nadzoru Finansowego, skoro politycy obsadzają w fotelu jej szefa osoby, których nazwisko pisze się inicjałem? Komisji, która pozwoliła na wybuch tzw. afery GetBack, w efekcie czego wiele osób straciło swoje pieniądze? Właściciele firmy zaprzyjaźnieni byli z władzą, GetBack sponsorował ważne dla niej imprezy, KNF tego, co się dzieje w firmie, nie widziała.

KNF, podobnie jak Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i kilka innych ważnych dla państwa instytucji, musi znów funkcjonować zgodnie z prawem, a nie interesem aktualnej władzy. Jeśli prezydent, patrząc jak jego środowisko „doi ojczyznę” bezkarnie, nadal będzie na to pozwalał, w KNF mogą się dziać rzeczy jeszcze bardziej wołające o pomstę do nieba niż do tej pory. Bo będą już szły na konto nowej władzy.

Miażdżący raport NIK: PiS ma ogromny lewy budżet. Od 30 lat nie było tak źle

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Żyjmy Lepiej

Nie dla psa czekolada. Jak karmić, żeby nasz pupil nie tył i nie chorował

Prof. dr hab. Piotr Ostaszewski o tym, jak powinien jeść pies, żeby nie tył i nie chorował.

Anna Dobrowolska
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną