Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Niektóre sprawy młodych Polek da się załatwić w 10 minut. 7 wyzwań dla rządu

Protest solidarnościowy w Krakowie z Joanna z Krakowa Protest solidarnościowy w Krakowie z Joanna z Krakowa Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Prawa osób w wieku reprodukcyjnym padły ofiarą władzy, która opierała się o katolickich fundamentalistów. Aby spłacić zaciągnięty nad urnami wyborczymi dług, rząd Tuska musi zająć się przywróceniem Polkom ich praw.

W cyklu analiz „Wyzwania po PiS” dziennikarze i publicyści „Polityki” opisują, co czeka nową demokratyczną koalicję w poszczególnych sferach życia publicznego i ministerstwach. Spis wszystkich odcinków znajdziecie Państwo na końcu artykułu.

1. Refundacja in vitro

Decyzja o finansowaniu in vitro z budżetu państwa to pierwsza jaskółka nowego rozdania światopoglądowego. Wyraźny sygnał o obraniu innego niż dotychczas kursu. Na początku wieku Polska była kolebką europejskiej medycyny wspomaganego rozrodu; było w miarę tanio, bardzo profesjonalnie i ze świetnymi wynikami.

Wpływ Kościoła, związane z tym i wprowadzane wbrew medycynie kolejne prawne ograniczenia wpłynęły na ten sektor na tyle źle, że Europejczycy z Czech, Niemiec czy Niderlandów przestali jeździć na in vitro do Białegostoku czy Warszawy. Ponad dekada na wstecznym kursie to w medycynie dystans nie do nadrobienia. Powrót do finansowania z budżetu klasycznych już procedur pozostaje dziś uznać za deklarację nowej wiary.

2. Koniec z receptą na pigułkę „dzień po”

Podobnie łatwo i szybko jak wprowadzenie finansowania in vitro – bo jednym rozporządzeniem ministry zdrowia Izabeli Leszczyny – można znieść kolejne polskie światopoglądowe kuriozum, czyli recepty na blokujące owulację tabletki „dzień po”. Polska jest jedynym krajem w UE, w którym ogranicza się dostęp do tej formy antykoncepcji, choć czas wzięcia tabletki ma tu zasadnicze znaczenie. W Unii, ale też w Stanach ów uznawany za bezpieczny lek można kupić w drogeriach właśnie po to, żeby było szybciej.

W Polsce, mimo że nowy rząd został już zaprzysiężony, a ministra zdrowia jest z partii, która zdjęcie blokad w dostępności tabletki miała w programie, recept wciąż nie zniesiono. To ogromnie ważna, wręcz symboliczna sprawa do załatwienia w dziesięć minut.

3. Znieczulenie przy porodach

Nieco więcej czasu zajmie ministrze zdrowia uporanie się z kolejną spuścizną fundamentalizmu, czyli brakiem znieczulenia okołoporodowego w szpitalach. W końcówce rządów PiS na mapie Polski odznaczyć można było wielkie białe plamy – powiaty, w których takiego znieczulenia nie zastosowano. Dlaczego? Odpowiedź jest złożona, ale rozwiązanie nie wydaje się skomplikowane.

4. Aborcja z przesłanki psychiatrycznej

W miarę łatwo i szybko da się również uświadomić dyrektorom szpitali i lekarzom, jakie dziś mamy w Polsce prawo. Na przykład że opinia jednego psychiatry jest wystarczającą podstawą do wykonania legalnej aborcji z paragrafu o ochronie zdrowia kobiety. Praktykę uświadamiania instytucji od miesięcy prowadziła prawniczka Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, a dziś sędzia Trybunału Stanu Kamila Ferenc. Dzięki działaniom fundacji również pisowskie Ministerstwo Zdrowia rozsyłało do szpitali stosowne dokumenty potwierdzające, że jest, jak jest. Ta duża zmiana nie zapobiegła bezsensownej śmierci kobiet. Ale też każda z ofiar stwarzała nowy powód, by przypominać dyrektorom, że za tę śmierć mogą odpowiedzieć karnie. Kilka postępowań wciąż toczy się w prokuraturach.

Na przekór wyznaniowej polityce prowadzonej przez rząd w ostatnich latach przybywało w Polsce szpitali, w których można było przeprowadzić legalną aborcję. Jakby nasycenie absurdem było już zbyt duże. Niedawno do listy miast, w których można uzyskać legalną aborcję, dopisano Lublin. Przez dekady twierdza katolickiego fundamentalizmu. Brak dostępu do badań prenatalnych, więzienie nastoletnich pacjentek, by nie mogły usunąć ciąży, karanie sądowne ich matek – to wszystko była Polska Lubelska Ultrakatolicka, której podstawy w ostatnich latach jednak kruszały.

Pod nowymi rządami mapa powiatów, w których aborcja jest dostępna, powinna się zapełniać: minister zdrowia to najlepsza osoba, która może uświadomić dyrektorom szpitali, na czym polega klauzula sumienia; że z pewnością nie dotyczy ona całych placówek, nawet obarczonych imieniem Jana Pawła.

Dość łatwo i szybko można uświadomić stan prawny funkcjonariuszom organów ścigania. Używanie na własną rękę i we własnym przypadku tabletek poronnych w Polsce nie podlega karze. Nie ma przestępstwa – nie ma śledztwa. Nie ma więc powodu, by przeglądać czyjeś paczki ani łamać tajemnicę korespondencji. Uświadomienie funkcjonariuszom, co jest, a co nie jest łamaniem prawa, powinno zabezpieczyć nas przed historiami podobnymi do przypadku Joanny z Krakowa.

5. Pora wykonać wyroki ETPC

Znacznie trudniejszym zadaniem będzie doprowadzenie do realizacji wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. A jest ich cała lista. Łącznie z symboliczną już sprawą Alicji Tysiąc; od wyroku zapadłego w 2007 r. mijają lata, a wyrok wciąż nie został zrealizowany. I może już nie będzie. Bo nawet gdyby w końcu wprowadzono ścieżkę odwoławczą od decyzji lekarza odmawiającego kobiecie aborcji, dekady życia w państwie poziemnym pozwoliły wypracować inne, skuteczniejsze mechanizmy. Jak np. listy z nazwiskami psychiatrów, którzy wystawiają pacjentkom dokumenty potrzebne do przerwania ciąży na podstawie oszacowania ryzyka kontynuowania ciąży dla ich zdrowia psychicznego.

Ciekawym przypadkiem w strasburskim serialu jest wyrok najnowszy: ETPC uznał właśnie, że decyzja Trybunału Julii Przyłębskiej, zakazująca każdej aborcji w Polsce ze względu na stan płodu, jest bezprawna. Między innymi dlatego, że nielegalny był sposób obsadzenia samego Trybunału. To szeroko otwiera drzwi, by unieważnić wyrok, który wywołał na ulice tysiące kobiet w Polsce.

Kiedyś jednak trzeba będzie wyjść z podziemia. Uporządkować przepisy, tak żeby nie było konieczne uciekanie się do sztuczek i forteli. – Dziś kluczowe wydaje się ujęcie w jednej, porządkującej ustawie kluczowych z perspektywy praw reprodukcyjnych kwestii – mówi adw. Monika Gąsiorowska, która prowadziła sprawę Alicji Tysiąc w Strasburgu. – Ważną, domagającą się rządowej uwagi kwestią jest zmiana bądź uszczegółowienie przepisów dotyczących klauzuli sumienia; uszczegółowienie zasad dostępu do badań prenatalnych, tak by każda kobieta w Polsce miała dostęp do badań; potraktowanie na nowo kwestii odpowiedzialności lekarzy za wprowadzanie w błąd pacjentek co do stanu ciąży. Kilka wyroków Trybunału w Strasburgu, wciąż niewykonanych, dotyczyło właśnie tej kwestii.

Ważne jest również zdjęcie absurdalnego rozwiązania, czyli odpowiedzialności karnej z lekarzy, którzy w prywatnych gabinetach przeprowadzają aborcje niezakazane prawem. Oraz wykreślenie z kodeksów zapisów o pomocnictwie; dziś, jak w głośnej sprawie Justyny Wydrzyńskiej, polskie sądy skazują kobiety za podzielenie się z potrzebującymi własnymi tabletkami poronnymi, choć własna aborcja nie jest przestępstwem, co więcej, w ogóle do niej nie doszło.

7. Liberalizacja prawa aborcyjnego

Najtrudniejsza może okazać się realizacja postulatu, o który najgłośniej upominano się na ulicach: liberalizacja prawa aborcyjnego. Choć już 70 proc. Polek i Polaków chce zmiany przepisów, nawet gdyby wszyscy posłowie koalicji zagłosowali „za”, prawdopodobieństwo, że wciąż urzędujący prezydent podpisze ustawę dopuszczającą przerywanie ciąży, jest znikome.

Być może na pełną przejrzystość przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Transrodzina

Kiedy ojciec znalazł w szufladzie jego biurka podkład, kontur i rozświetlacz, wybuchła awantura. Syn gej! Okazało się, że Piotrek to nie gej. Miał 19 lat, kiedy powiedział – najpierw ciotce – że jest trans.

Barbara Milne
25.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną