Świat

Jacinda Ardern pokazuje światu, czym jest prawdziwe przywództwo

Jacinda Ardern Jacinda Ardern Jorge Silva / Forum
Zamach terrorystyczny w Christchurch był dla premier Nowej Zelandii Jacindy Ardern sporym wyzwaniem. Zachowała się wzorowo. Poziom jej empatii i stanowczość robią duże wrażenie na świecie.

W ostatnim czasie premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern została poddana wielkiej próbie. Zamach terrorystyczny, w którym 28-letni Australijczyk zamordował w dwóch meczetach w Christchurch w sumie 50 osób, a kolejnych 50 zranił, jest jednym z najkrwawszych w historii kraju, uchodzącym do tej pory za wyjątkowo bezpieczny.

Jacinda Ardern w obliczu kryzysu: ze współczuciem, ale i stanowczo

„Nową Zelandię ludzie wybierają dlatego, że jest bezpieczna, nie ma tu miejsca na nienawiść i rasizm. Reprezentujemy różnorodność, życzliwość, współczucie i oferujemy dom tym, którzy podzielają nasze wartości” – mówiła Jacinda Ardern. Dodając, że to nie jest kraj dla tych, którzy krzywdzą innych. Zapewniła też, że nigdy nie wypowie nazwiska terrorysty, bo chciał zyskać rozgłos, a ona się do tego nie przysłuży.

Premier zareagowała ze współczuciem, ale i stanowczością. Komunikowała się bardzo szybko, przekazując obywatelom tyle informacji, ile mogła. Pokazała, jak mówić, werbalizować szok i smutek. Nie dzieliła Nowozelandczyków na tubylców i przyjezdnych, nie mówiła o zamordowanych muzułmanach jako o odrębnej grupie społecznej. „To my” – powiedziała o zmarłych i rannych.

Roztoczyła też wizje lepszego świata – w kontrze do tego, co pokazał zabójca, który nie akceptuje go takim, jaki jest. Od pierwszych godzin po zamachu zwracały uwagę jej determinacja i spokój, ale też niezwykły poziom empatii i szacunku w kontakcie z bliskimi ofiar. Na spotkaniach z pogrążonymi w żałobie muzułmańskimi rodzinami miała na sobie czarny hidżab. Była smutna i autentyczna, a zarazem bardzo twarda.

Czytaj także: Skąd się bierze terroryzm i kim są zamachowcy?

Nowa Zelandia przed zmianami przepisów w dostępie do broni

Wkrótce po zamachu Ardern obiecała zaostrzyć przepisy związane z dostępem do broni. W Nowej Zelandii są one bardzo nieprecyzyjne. Ktoś, kto dostaje licencję na broń, może kupić większość jej rodzajów bez rejestracji. Policja nie wie dokładnie, ile sztuk broni jest w obiegu i kto je posiada. Ardern chciałaby wprowadzić zakaz sprzedaży wszystkich rodzajów karabinów półautomatycznych i szturmowych. I głośno o tym mówi, mimo że w mającej silne tradycje łowieckie Nowej Zelandii, już trzy razy (w 2005, 2012 i 2017 r.) próbowano zaostrzyć przepisy.

Ardern powtarza, że nie ma zgody na swobodny dostęp do broni. Apeluje też o kampanię przeciw prawicowej ideologii rasistowskiej. Odrzuca stwierdzenia, że to otwartość na imigrację i różnorodność napędza postawy rasistowskie. Jest zdeterminowana i walczy o jedność. Domaga się też podjęcia kroków prawnych przeciw mediom społecznościowym, które dopuściły, aby zabójca z Christchurch przez kilkanaście minut transmitował swój zamach na Facebooku, a kopie tego nagrania pojawiły się potem m.in. na Twitterze i YouTube.

Czytaj także: Coraz więcej przestępstw jest transmitowanych na Facebooku

Szczera i spontaniczna Jacinda Ardern

Władzę w Nowej Zelandii Ardern objęła we wrześniu 2017 r. Miała zaledwie 37 lat. Jest 40. premierem kraju, trzecią kobietą na tym stanowisku i najmłodszą osobą sprawującą urząd od 1856 r. Od razu znalazła się więc na świeczniku. Szczera, spontaniczna, z wielkim uśmiechem. Przewróciła końcówkę kampanii do góry nogami i niespodziewanie zapewniła zwycięstwo Partii Pracy. W dodatku trzy miesiące potem oświadczyła, że spodziewa się dziecka – jako pierwsza w historii urzędująca głowa państwa wzięła urlop macierzyński. Po sześciu tygodniach wróciła do pracy i stara się być w pełni dyspozycyjna.

Z powodu ciąży i porodu (co w całej historii zdarzyło się dwukrotnie, pierwszą polityczką z takim doświadczeniem była premier Pakistanu Benazir Bhutto) Jacinda budzi zachwyt i uwielbienie rodaków, którzy uważają, że przeciera szlaki innym kobietom. Ardern pokazuje, że ciąża nie jest chorobą ani przeszkodą w działaniu. Co prawda znaleźli się i krytycy twierdzący, że zachodząc w ciążę, „zdradziła” Nowozelandczyków i zachowała się nieodpowiedzialnie – kobieta w ciąży przecież jest „pod wpływem hormonów” i „nie zawsze myśli racjonalnie”. Skoro po porodzie szybko wróciła do pracy, to pewnie wciąż myśli o przewijaniu i karmieniu, co obniża jej skuteczność – twierdzą niektórzy.

Seksizm po nowozelandzku

Ardern wielokrotnie słuchała seksistowskich uwag. Stale obserwowano jej brzuch, rozmawiano o ciąży. Podczas wywiadów była chwalona za figurę i urodę, wypytywana o datę poczęcia, rzadko o politykę.

Radziła sobie z tym. W dodatku dzięki postawie jej i jej partnera Clarke′a Gayforda przegłosowano w Nowej Zelandii przepisy zezwalające ministrom czy premierowi zabierać dzieci i nianie w podróże służbowe i pokrywać związane z tym koszty z publicznych pieniędzy. Sama Jacinda we wrześniu 2018 r. wybrała się na posiedzenie ONZ w Nowym Jorku razem z trzymiesięczną córeczką i partnerem. Mała Neve Te Aroha Ardern Gayford dostała identyfikator z napisem „Pierwsze dziecko”.

Czytaj także: Nowa Zelandia przyciąga ludzi, którzy wiedzą, czego chcą

Postępowa socjaldemokratka, feministka

Jacinda Ardern urodziła się 26 lipca 1980 r. w Hamilton, jest córką policjanta i szkolnej administratorki. Ona i jej dwa lata starsza siostra dorastały w Morrinsville i Muruparze w mormońskiej rodzinie. Jacinda opuściła Kościół wiele lat później w proteście przeciwko wykluczaniu par homoseksualnych. Dziś mówi, że jest agnostyczką. Jako dziecko marzyła, żeby zostać policjantką. Ale w ankiecie w college′u pod hasłem „najbardziej prawdopodobne, że zostanie premierem” najwięcej uczniów wpisało właśnie jej nazwisko. Miała wtedy 19 lat.

Ardern ukończyła PR i politologię na Uniwersytecie Waikato w Hamilton. Do polityki wciągnęła ją ciotka Marie Ardern, działaczka Partii Pracy. Jacinda tworzyła jej młodzieżówkę. Po studiach była researcherką w kancelarii premier Helen Clark, doradzała też Tony′emu Blairowi. Od 2008 r. sama zasiada w parlamencie, a w sierpniu 2017 r., po rezygnacji Andrew Little′a, objęła rządy w Partii Pracy. Mówi o sobie, że jest postępową socjaldemokratką. Otwarcie głosi swoje poglądy. Jest feministką chodzącą na marsze kobiet i realizującą we własnym życiu model partnerskiego związku. Jeszcze jako posłanka głosowała za uznaniem prawnym małżeństw osób tej samej płci, a jako premier zdecydowała się na udział w Paradzie Równości.

Czytaj także: Nowa Zelandia chce… zakazać kotów

Jacinda Ardern, polityczka nowego typu

Popiera dekryminalizację aborcji i legalizację marihuany. Skupia się na inwestowaniu w zdrowie, edukację, mieszkalnictwo publiczne, działania na rzecz klimatu. To nowy typ polityczki, której poglądy splatają się z życiem. Jest klarowna i spójna. Chce np., żeby w 2050 r. Nowa Zelandia była krajem z gospodarką neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla, a jednocześnie, za pomocą Twittera i Facebooka, cały czas opowiada o ekologii, wraz z partnerem prowadzi ekologiczne gospodarstwo, przekonuje do wielorazowych pieluch, a jeśli korzysta z samochodu, to wybiera elektryczny.

Inspiruje i zaraża energią. Zachwyca nie tylko przywiązaniem do kraju i jego mieszkańców, ale też zwyczajnym życiem. Jest naturalna i bezpośrednia. A przy tym twardo stoi na ziemi i nie ma złudzeń, że ostateczna ocena jej rządów nie zależy od tego, co powie, napisze i pokaże w mediach społecznościowych, ale od tego, co osiągnie pod koniec kadencji.

Zobacz także: Jacinda Ardern ogłosiła ciążę w sposób nietypowy

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama