Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Świat

Jerozolima w ogniu. Lecą rakiety i narasta nowa fala przemocy

W zamieszkach na Wzgórzu Świątynnym ucierpiało setki Palestyńczyków. W zamieszkach na Wzgórzu Świątynnym ucierpiało setki Palestyńczyków. Ahmad Gharabli / AFP / EAST NEWS
W zamieszkach na Wzgórzu Świątynnym ucierpiało setki Palestyńczyków. Wśród rannych są izraelscy policjanci, a nawet niemowlę. Ze Strefy Gazy znów lecą rakiety.

Dzień Jerozolimy upamiętnia przyłączenie do Izraela wschodniej części miasta wskutek wojny sześciodniowej. To tutaj znajduje się Ściana Płaczu, miejsce szczególne dla Żydów, a powyżej wznosi się Wzgórze Świątynne z meczetem Al-Aksa i Kopułą na Skale, miejsca symboliczne dla muzułmanów. Policja co roku stawiana jest na nogi, bo obie strony chcą w to święto zademonstrować, „czyja jest Jerozolima”. Co zwykle prowadzi do zamieszek.

Marsz w ramadan

Starcia były tym razem gwałtowniejsze niż zwykle. Muzułmanie zgromadzeni na Wzgórzu Świątynnym rzucali kamieniami w policjantów, ci zaś używali w odpowiedzi armatek wodnych i granatów hukowych. Media donosiły o setkach rannych Palestyńczyków, kilkunastu funkcjonariuszach, a nawet siedmiomiesięcznym niemowlęciu. Kulminacja nastąpiła po południu, kiedy ulicami Starego Miasta tradycyjnie przechodzi marsz izraelskich nacjonalistów.

W tym roku akurat wypada ramadan, Palestyńczycy poszczą, są głodni, spragnieni, zmęczeni, a przez to bardziej niespokojni. Trasa pochodu wiodła od Bramy Damasceńskiej przez muzułmańską dzielnicę Starego Miasta, chociaż służby, armia i Szin Bet opowiedziały się przeciw. Było jasne, że przepuszczenie nacjonalistów przez bramę, którą przekraczają zwykle muzułmanie, tylko podgrzeje nastroje. Miejsce jest na ogół pod szczególną ochroną policji, co Palestyńczycy przyjmują z wrogością. Z tego powodu niedawno usunięto stąd barierki.

10 maja doszło tu do starć, mimo że w ostatniej chwili premier Beniamin Netanjahu zdecydował o zmianie trasy marszu. Organizatorzy odwołali demonstrację, ale informacja nie dotarła do wszystkich. Część osób i tak szła do Ściany Płaczu.

Czytaj też: Ile czasu ma Izrael

Hamas stawia ultimatum

Palestyński Hamas zażądał wycofania izraelskich sił ze Wzgórza Świątynnego i dzielnicy Szejch Dżarra we wschodniej części miasta, jednego z ważnych punktów na mapie konfliktu. Dał drugiej stronie czas do godz. 18, nie dodając, co zrobi w przeciwnym wypadku. Kilka godzin wcześniej nad meczetem Al-Aksa powiewały flagi Hamasu, a w Szejch Dżarra pojawili się przedstawiciele skrajnie nacjonalistycznej izraelskiej partii Religijny Syjonizm Bezalel Smotricz i Itamar Ben-Gvir w otoczeniu zwolenników. Obaj politycy są członkami Knesetu, a ich obecność na pewno nie załagodziła atmosfery.

Na granicy z Gazą utrzymywany jest wysoki alert, z enklawy lecą rakiety. W sumie odpalono ich ponad 150, z czego siedem spadło w okolicy Jerozolimy, jednak znaczną część przechwycił system Żelazna Kopuła. Izrael szykuje się na uderzenia, otworzył schrony, policja ewakuuje ludność ze Starego Miasta. Armia zaczęła naloty na cele w Strefie Gazy.

Nienawiść i przemoc rozlewają się daleko poza Jerozolimę. Sytuacja utrzymuje się od 14 kwietnia, gdy rozpoczął się ramadan. Do gwałtownych starć dochodzi zwłaszcza w piątki, gdy muzułmanie zbierają się na modły.

Eksmisje, egzekucje, groźby

Spore emocje budzi sytuacja kilkunastu rodzin wygnanych z domów w dzielnicy Szejch Dżarra. Sąd Najwyższy dziś miał wydać wyrok, ale na wniosek prokuratora generalnego rozprawę odroczono o 30 dni. Sąd niższej instancji uznał roszczenia izraelskich osadników i zgodził się na eksmisję Palestyńczyków. Rząd Izraela próbował problem zbagatelizować i sprowadzić do zatargu o nieruchomości, a chodzi o coś więcej – o usuwanie arabskich obywateli i poszerzanie żydowskiej bazy w mieście, które chyba tylko teoretycznie ma być stolicą przyszłego państwa palestyńskiego.

Sprawa budzi zaniepokojenie Białego Domu, Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Watykanu, wywołała ostrą krytykę ze strony Jordanii i kilku państw Zatoki Perskiej. O tym, co się dzieje w Jerozolimie, ma dyskutować Rada Bezpieczeństwa ONZ. Odroczenie sprawy eksmisji odebrano powszechnie jako dowód ustąpienia pod międzynarodową presją. Optymizm może się jednak okazać przedwczesny – trzeba czekać na werdykt Sądu Najwyższego.

Kilka dni temu zabrał głos legendarny lider zbrojnego skrzydła Hamasu Muhammed Deif, grożąc, że Izrael zapłaci „wysoką cenę”, jeśli będzie wyrzucać Palestyńczyków z ich domów. Deif niezwykle rzadko wypowiada się publicznie, ostatnio zrobił to siedem lat temu. Chodzą słuchy, że jest sparaliżowany i przykuty do wózka, a mimo to pozostaje nieuchwytny. Ponoć niewiele osób wie, jak wygląda. Tym większe wrażenie musiało wywrzeć jego ostatnie wystąpienie.

Czytaj też: Izrael zmierza w kierunku państwa religijnego

Do starć dochodzi też na Zachodnim Brzegu, a ofiary znów są po obu stronach. W postrzałach giną młodzi, m.in. 19-letni izraelski student Jehuda Guetta czy 16-letnia Palestynka Said Odeh, która rzucała ponoć w funkcjonariuszy koktajlami Mołotowa. Do tragedii doszło przy punkcie kontrolnym nieopodal Betlejem – 60-letnią Fehmiję Hrub postrzelili żołnierze. Kobieta miała w ręku nóż, ale jak piszą Gideon Levy i Alex Levac z dziennika „Haarec”, nie planowała atakować funkcjonariuszy, lecz odebrać sobie życie. „To była egzekucja” – donoszą izraelscy reporterzy. Mundurowi zapewniali, że celowali w nogi, a strzelili w brzuch. Kobieta zmarła w szpitalu, od dawna była w złej formie, miała za sobą próbę samobójczą, a w związku z covidem splajtowały jej salony urody. Sprawę śmierci zakwalifikowano jako próbę zamachu terrorystycznego, tak też opisywały ją media.

Czytaj też: Na kogo może liczyć Palestyna?

Brakuje przywódców

Przywództwo też jest w kryzysie. Netanjahu jeszcze niedawno zapewnił muzułmańskich obywateli, że ich prawa na Wzgórzu Świątynnym będą respektowane. Ale wtedy zależało mu jeszcze na pozyskaniu poparcia Mansura Abbasa, szefa islamskiej partii Ra’am, która miała mu zapewnić poparcie w Knesecie.

Plany spaliły na panewce, więc Netanjahu nie jest już specjalnie skory do ustępstw. Świadczy o tym choćby zmieniona w ostatniej chwili trasa przemarszu w Jerozolimie. Premier czuje na plecach oddech opozycji, trwa montowanie koalicji, która może pozbawić go władzy. Ale teraz nawet jego polityczni oponenci żądają odpowiedzi na groźby Hamasu.

Tymczasem władze Autonomii Palestyńskiej i Hamasu dolewają oliwy do ognia, de facto mobilizując do protestów. Przywództwo jest skompromitowane i osłabione brakiem demokratycznej legitymacji. Prezydent Mahmud Abbas z ulgą odwołał zaplanowane na maj wybory parlamentarne i lipcowe wybory prezydenckie, tłumacząc, że to Izrael nie chce ich przeprowadzić we Wschodniej Jerozolimie. Ale to nieprawda – Izrael nie zajął takiego stanowiska. Jest jasne, że wybory znowu nie były Abbasowi na rękę i obawiał się, być może słusznie, że tak jak w 2006 r. wygrałby je Hamas.

W najbliższych godzinach i dniach sytuacja może się jeszcze zaostrzyć. Co oznacza tylko większy rozlew krwi.

Czytaj też: Dlaczego nie da się rozwiązać konfliktu izraelsko-palestyńskiego

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Arabowie szukają mistrzów

Siła nauki arabskiej w okresie klasycznym to otwartość na zmiany, ale też zwykła ciekawość świata.

Mateusz Wilk
06.05.2014
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną