Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Najazd ciężarówek na UE: nowa odsłona Konwoju Wolności

Konwój Wolności na przedmieściach Brukseli Konwój Wolności na przedmieściach Brukseli Daniel Beloumou Olomo / AFP / EAST NEWS
Trwająca trzeci tydzień blokada Ottawy inspiruje przeciwnych szczepieniom kierowców na świecie. Europejska odsłona protestu wzięła na cel Brukselę, grożąc paraliżem unijnych instytucji.

Choć w Konwoju trudno doszukać się strategii, przejrzystej struktury, spójnych postulatów i metod, to Kanadyjczykom trudno odmówić skuteczności. Kontrolę nad administracyjną stolicą kraju przejęli w styczniu i właściwie do teraz jej nie oddali. W dodatku dokonali tego w prosty sposób: blokując szlaki komunikacyjne. Demonstranci nie robią w zasadzie nic prócz pilnowania, żeby nikt nie przesunął ich ciężarówek. Sporadycznie wykrzykują jakieś hasła pod adresem rządu Justina Trudeau, odpalają race, ewentualnie budują groźnie wyglądające barykady z kanistrów z benzyną. A i o to coraz ciężej, bo policja, w obliczu okupacji raczej bezradna, próbuje wziąć ich na przeczekanie, wysuszając im baki. Benzyna jest szybko rekwirowana.

Mimo to blokada Ottawy rozlała się na inne miejsca. Konwój zablokował nawet Most Ambasadorski nad rzeką Detroit między USA i Kanadą. Warto dodać, że to najruchliwsze przejście graniczne na świecie, na jego przepustowości wisi wydajność gigantycznych obszarów przemysłowych po obu stronach. Nie obyło się bez aresztowań, przepychanek z policją, mandatów. Kierowcy ostatecznie ustąpili, od niedzieli most jest przejezdny.

Czytaj też: Zagubieni traperzy. Koniec świata białych mężczyzn

Konwój spieszy do Brukseli i Strasburga

Sama idea Konwoju jako metody wyrażania niezadowolenia zyskała popularność na świecie. Bliźniacze inicjatywy pojawiły się w Australii i Nowej Zelandii. O utworzeniu własnej karawany przeciw nakazowi szczepień marzą amerykańscy republikanie, a kapitał polityczny próbuje na tym zbić gubernator Florydy Ron DeSantis, młodsza i mniej kontrowersyjna kopia Donalda Trumpa.

Od poniedziałku powody do zmartwień mają też brukselscy urzędnicy. A pierwsze formacje demonstrujących kierowców pojawiły się w Europie już przed weekendem. W piątek przeciwnicy obowiązkowych szczepień na covid-19 próbowali blokować przedmieścia Paryża, zatrzymując ruch na drogach dojazdowych i utrudniając przedostanie się do centrum. Żadna ze stron nie była zainteresowana negocjacjami – w typowy dla francuskiej kultury protestu sposób szybko doszło do starć. Mundurowi rozdawali mandaty, użyli także gazu łzawiącego.

Czytaj też: Czy ruchy antyszczepionkowe należy skryminalizować?

Konfrontacje przeciągnęły się na weekend, a do konwoju dołączyły inne pojazdy. W niedzielę w internecie pojawiła się zapowiedź karawany kierującej się do Strasburga, gdzie mieści się m.in. jedna z siedzib Parlamentu Europejskiego. Wbrew pozorom w tym wypadku kierowcom nie chodziło o wyrażenie niezadowolenia – chcieli tylko spotkać się z deputowanymi zrzeszonymi głównie w prawicowych frakcjach Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (tu zasiadają reprezentanci PiS) oraz Ruchu na Rzecz Europy Wolności i Demokracji (w składzie są m.in. politycy Solidarnej Polski).

Posłuchaj: Pandemia pogłębiła podziały polityczne i pokoleniowe

Ciężarówki w samym środku Brukseli

Z Paryża główny kordon obrał kurs na Brukselę. Stolica Belgii i główna siedziba unijnych instytucji od wczesnych godzin w poniedziałek szykowała się na najazd ciężarówek. Zwiadowcy konwoju pojawili się tu już w niedzielę – ok. 60 pojazdów skierowano na dalekie przedmieścia, w okolice centrum wystawowego Brussels Expo, gdzie dozwolone są tzw. protesty statyczne, najczęściej korzystające z pojazdów. Wcześniej demonstrowali tam m.in. rolnicy na traktorach, niechętni unijnej polityce dopłat.

Przez noc liczba protestujących znacznie się zwiększyła. Tylko w okolicach Lille na północy Francji, przy granicy z Belgią, władze naliczyły ok. 1300 pojazdów kierujących się w stronę Brukseli. Problem z ewentualnym rozbrojeniem konwoju jest duży, bo jego potencjalnych uczestników trudno zidentyfikować. Trasa przez granicę z Belgią to jeden z najbardziej ruchliwych szlaków transportowych w Europie, tu także rozjeżdżają się po kontynencie ciężarówki z Wielkiej Brytanii. Wśród kierowców mogą być zarówno przeciwnicy szczepień, prawicowi radykałowie, przedstawiciele związków zawodowych, jak i zwykli dostawcy.

Władze Brukseli próbują się przygotować – o ile to w ogóle możliwe. Burmistrz Philippe Close zapewnia, że miasto może przyjąć wokół Expo nawet 10 tys. ciężarówek. Pod warunkiem że kierowcy rzeczywiście zgodzą się na statyczny protest. Policja próbuje ich wyławiać z ruchu autostradowego i kierować na przedmieścia. Możliwe jednak, że sporo z nich przejedzie przez policyjne sito i dostanie się do ścisłego centrum. Przepytywani przez reporterów „Guardiana” francuscy kierowcy zdradzają, że chcą „dobrać się do każdej unijnej instytucji, jedna po drugiej”. A żeby to zrobić, muszą wjechać do tzw. Dzielnicy Europejskiej, czyli w sam środek Brukseli.

Czytaj też: Zaszczepieni też chorują. Trzecia dawka jest niezbędna

Konwój Wolności. Czego chcą protestujący?

Co właściwie chcą osiągnąć? Podobnie jak w przypadku kanadyjskiego Konwoju Wolności – nie do końca wiadomo. Najwięcej w ich deklaracjach pojawia się postulatów antyszczepionkowych i populistycznych. Walczą z reżimem sanitarnym i obowiązkiem szczepień. „Oblężenie społeczeństwa”, „terror”, „zamach na wolność”, „psychoza” – takie hasła można wyczytać z transparentów, flag i napisów na ciężarówkach. Pełno jest też jednak osób, które chcą zwalczać „system” i „polityków”, nie definiując przy tym, co mają na myśli. W drodze do Brukseli są przedstawiciele prawicowych grup ekstremistycznych, samozwańczy anarchiści czy francuskie żółte kamizelki.

Tymczasem idea drogowej karawany jako formy protestu nie hamuje. Oprócz trwających w okupacyjnym klinczu z władzami Kanadyjczyków, zwierających szyki Amerykanów i wściekłych na Unię Europejczyków (tu w konwoju są m.in. Francuzi, Belgowie i Holendrzy) niezadowolenie klaksonami i oponami wyrażają mieszkańcy Chile. Tamtejsi kierowcy, choć nie wiadomo, czy bezpośrednio inspirowani wydarzeniami z Ottawy, od piątku blokują autostrady na północy kraju, protestując przeciw uchodźcom przybywającym z ogarniętej kryzysem Wenezueli. Wszystko wskazuje więc na to, że o kolejnych odsłonach walki o szeroko pojmowaną wolność będziemy przez najbliższe dni słyszeć jeszcze wiele razy.

Czytaj też: Jak leczy prawica. Brednie na temat specyfików na covid

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną