Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Sensacyjna rewizja w rezydencji Trumpa. Robi się gorąco

Agenci FBI dokonali w poniedziałek przeszukania rezydencji Donalda Trumpa w Mar-a-Lago na Florydzie. Agenci FBI dokonali w poniedziałek przeszukania rezydencji Donalda Trumpa w Mar-a-Lago na Florydzie. Rich Graessle / Zuma Press / Forum
Rewizja w Mar-a-Lago nie przesądza jeszcze, czy dojdzie do postawienia Donaldowi Trumpowi kryminalnych zarzutów. Coraz więcej ekspertów skłania się jednak do przewidywań, że zostanie formalnie oskarżony.

Agenci FBI w poniedziałek przeszukali rezydencję Donalda Trumpa w Mar-a-Lago na Florydzie i zabrali stamtąd tajne dokumenty z czasów jego kadencji, które należało przekazać do Archiwów Państwowych. Ta sensacyjna rewizja to sygnał eskalacji dochodzeń prowadzonych przez departament sprawiedliwości w sprawie zabiegów, by po przegranych w 2020 r. wyborach nie dopuścić do przejęcia władzy przez Joe Bidena i prób ukrycia tych działań.

Niezapowiedziana wizyta FBI

Trumpa nie było w Mar-a-Lago, kiedy agenci tam przyszli; przebywał w Nowym Jorku i w pisemnym oświadczeniu zawiadomił media o wydarzeniu. Poskarżył się w nim, że „włamano się nawet do mojego sejfu”, i oświadczył, że przeszukanie to dowód, że jest obiektem politycznego prześladowania. Wtórują mu członkowie rodziny i politycy Partii Republikańskiej. Senator Marco Rubio porównał akcję FBI do metod reżimów komunistycznych. Potępił ją także lider republikańskiej mniejszości w Izbie Reprezentantów Kevin McCarthy.

Eksperci w amerykańskich stacjach telewizyjnych wyjaśniają, że aby agenci FBI mogli wejść z niezapowiedzianą wizytą do prywatnego domu i go przeszukać, muszą mieć nakaz. Sędzia wydaje go tylko wtedy, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie – na podstawie materialnych dowodów – że doszło do popełnienia przestępstwa. Akcja w Mar-a-Lago jest elementem śledztwa w sprawie ukrywania przez Trumpa działań zmierzających do utrzymania się przy władzy mimo przegranych wyborów. Działania te są przedmiotem osobnego dochodzenia.

Trump przekazał w tym roku do Archiwów Państwowych 15 pudeł z dokumentami, które naruszając prawo, zabrał z Białego Domu. Najwidoczniej nie oddał wszystkich – wyjaśniają prawnicy. Nakaz przeszukania wydaje się w sytuacjach, kiedy podejrzany uporczywie odmawia współpracy ze śledczymi. Rewizja w Mar-a-Lago – podkreślają eksperci – nie przesądza jeszcze, czy dojdzie do postawienia Trumpowi kryminalnych zarzutów. W ostatnich tygodniach coraz więcej komentatorów skłania się jednak do przewidywań, że może zostać formalnie oskarżony. Decyzja należy do szefa departamentu sprawiedliwości i prokuratora generalnego Merricka Garlanda.

Czytaj też: Fani Trumpa zapowiadają, że to dopiero początek

Czy Donald Trump stanie przed sądem?

Byłoby to wydarzenie bez precedensu w historii USA. Żaden były prezydent nie został jeszcze oskarżony o przestępstwo kryminalne. Urzędujący przywódca ma immunitet – żeby postawić zarzuty i wytoczyć proces, trzeba najpierw usunąć go ze stanowiska, co wymaga procedury impeachmentu, czyli quasi-procesu w Kongresie. Trumpa poddano jej dwa razy: pod koniec 2019 r. i już po przegranych wyborach, na kilka dni przed opuszczeniem Białego Domu. W obu wypadkach republikanie nie dopuścili do uznania go winnym.

Niezależnie od śledztw prowadzonych przez departament sprawiedliwości swoje dochodzenie prowadzi specjalna komisja Izby Reprezentantów badająca kulisy sławetnego szturmu fanów Trumpa na Kapitol 6 stycznia 2021 r. Na wezwanie urzędującego wtedy prezydenta podburzony tłum nie chciał dopuścić do zatwierdzenia przez Kongres wyniku wygranych przez Bidena wyborów. W starciach z policją zginęło kilka osób. Komisja ds. 6 stycznia bada również wcześniejsze zabiegi Trumpa i jego najwierniejszych współpracowników, żeby nielegalnie zmienić rezultat wyborów na jego korzyść. Przesłuchiwani są jego najwyżsi urzędnicy Białego Domu, członkowie gabinetu i radcy prawni prezydenta. W najbliższych dniach ma zeznawać były sekretarz stanu w jego rządzie Mike Pompeo.

Niemal wszyscy dostarczają niezbitych dowodów, że Trump podżegał zwolenników do ataku na Kapitol, a kiedy tam wtargnęli, mimo wezwań większości jego współpracowników nie zrobił nic, by ich powstrzymać, zaapelować o zaprzestanie agresji i zapobiec rozlewowi krwi. Niezależnie od poczynań komisji Kongresu prokuratura w Georgii prowadzi śledztwo w sprawie zabiegów Trumpa, żeby sfałszować wyniki wyborów w tym stanie. Ówczesny prezydent wywierał presję na stanowego sekretarza stanu Brada Raffenspergera, by „znalazł” mu brakujące głosy. Raffensperger, choć republikanin, oparł się naciskom.

Czytaj też: Trump trzyma się mocno. Ma szansę wrócić do władzy?

Trump znów marzy o Białym Domu

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Trump jest nie tylko byłym prezydentem. Jest byłym prezydentem, który powtarza, że ukradziono mu zwycięstwo, i sugeruje, że będzie się ponownie ubiegał o najwyższy urząd. Po przeszukaniu w Mar-a-Lago pojawiły się przypuszczenia, że może to wkrótce oficjalnie ogłosić, licząc na to, że zabezpieczy go to przed ściganiem przez prokuratorów. Najbardziej chroni go jednak poparcie oddanych fanów ze skrajnej prawicy. Niektórzy grożą nawet rozpętaniem w Ameryce wojny domowej.

W Partii Republikańskiej Trump wciąż ma więcej zwolenników niż inni jej politycy z ambicjami dostania się do Białego Domu. Na niedawnej konferencji konserwatystów (Conservative Poltical Action Conference – CPAC) w Dallas w Teksasie w wewnętrznym sondażu, w którym pytano uczestników, kogo widzą w roli prezydenta, dostał najwięcej głosów – więcej niż gubernator Florydy Ron DeSantis. Ten ostatni jest popierany przez republikański establishment w Waszyngtonie, który obawia się, że „bagaż” Trumpa uniemożliwi mu wygranie w 2024 r., gdyby dostał partyjną nominację. Sondaże wskazują, że na pokonanie Bidena albo innego kandydata demokratów większe szanse mają inni republikańscy politycy, tacy właśnie jak DeSantis.

Czytaj też: Republikanie na pasku Trumpa

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Gdzie jest gotówka? W Polsce ubywa banknotów, z ulic znikają bankomaty

Jest kłopot z papierowymi pieniędzmi. Ubywa bankomatów, kurczy się też sieć oddziałów banków. W sklepach coraz trudniej zapłacić pieniędzmi. Większe transakcje w banknotach stają się podejrzane.

Cezary Kowanda
29.09.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną