Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Inna „afera łóżkowa”. Skąd w Paryżu epidemia pluskiew?

Mathilde Panot, deputowana z ramienia lewicowego ugrupowania La France Insoumise, pokazuje pluskwę innym parlamentarzystom w Zgromadzeniu Narodowym, 3 października 2023 r. Mathilde Panot, deputowana z ramienia lewicowego ugrupowania La France Insoumise, pokazuje pluskwę innym parlamentarzystom w Zgromadzeniu Narodowym, 3 października 2023 r. Lafargue Raphael/ABACA / Abaca Press / Forum, PAP
Mieszkańcy stolicy Francji od kilku dni nie mogą spać spokojnie, bo miasto w masowych ilościach nawiedziły pluskwy. I choć w skończył się tam właśnie ikoniczny Tydzień Mody, wszyscy plotkują nie o strojach, ale bezpiecznych miejscach noclegowych.

Jeśli spojrzeć na nagłówki francuskich mediów w ostatnich dniach, można dojść do wniosku, że mieszkańcy kraju nad Sekwaną zmagają się z wydarzeniem niemal apokaliptycznym. Gazety piszą, że „nikt nie jest bezpieczny”, podają przykłady rodzin pospiesznie ewakuujących się z centrów dużych miast – nie tylko Paryża – na głęboką prowincję. Jest mowa o sztabie kryzysowym, ponadpartyjnej ustawie mającej zapobiegać podobnym kryzysom w przyszłości, ministerstwo zdrowia zapowiada z kolei przygotowanie specjalnego modelu statystycznego mającego „właściwie skwantyfikować” zjawisko i podsunąć możliwe rozwiązania, proporcjonalne do skali problemu. Do tego dochodzi jeszcze naruszona duma narodowa, bo „to wstyd na 10 miesięcy przed igrzyskami”, a przecież dopiero co zakończył się rozpoczęty 25 września paryski tydzień mody, Francja gości też teraz uczestników mistrzostw świata w rugby. Mieszkańcy panikują, politycy obrzucają się zarzutami o lata zaniechań, a na rynku pojawiają się już hochsztaplerzy oferujący remedium na problemy, oczywiście w cenach daleko odbiegających od rynkowych.

Czytaj także: Paryż żegna hulajnogi. Ale nie tylko o nie tu chodzi

Pluskwy w Paryżu. Realny kryzys czy histeria?

Coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się opisem inwazji kosmitów albo wstępem artykułu z początków pandemii koronawirusa, nie jest bynajmniej ani fikcją, ani tekstem wyciągniętym z archiwów. Francję naprawdę paraliżuje w ostatnich tygodniach kryzys sanitarny, tylko że nie wywołał go ani nowy wirus, ani obca cywilizacja – tylko dość już zapomniana pluskwa. Te małe insekty, niegdyś powszechne, zwłaszcza w uboższych gospodarstwach domowych w całej Europie, z pejzażu Starego Kontynentu zniknęły już w latach 60. wraz z podnoszącym się poziomem higieny i rosnącymi standardami życia, zwłaszcza mieszkalnictwa. Choć według statystyk podawanych przez dziennik „Le Monde” wciąż co dziesiąta rodzina we Francji miała z nimi do czynienia w swoim mieszkaniu w ciągu ostatnich pięciu lat, dawno nie były plagą. Aż do teraz, kiedy praktycznie przejęły kontrolę nad życiem publicznym na Sekwaną.

Nikt do końca nie wie, jaka naprawdę jest skala problemu. Niewykluczone zresztą, że pluskiew nie ma w tej chwili więcej niż w normalnych warunkach. Tyle że francuskie media społecznościowe wypełniły się w ostatnich dniach zdjęciami publikowanymi zwłaszcza przez turystów, uwieczniającymi insekty w hotelowych łóżkach, na ubraniach, w miejscach publicznych. Pluskwy rzeczywiście lubią gnieździć się w materacach, ale równie często znajdują schronienie w szafach, walizkach, kufrach na pościel, siedzeniach w komunikacji publicznej, a nawet w fotelach samochodowych czy lotniczych. Dlatego nie dziwi fakt, że znaleziono je na stołecznym lotnisku Charles de Gaulle, w pociągach co najmniej trzech linii francuskiego metra, w tamtejszych kinach. Dwie szkoły – w Lyonie i na obrzeżach Marsylii – zostały zamknięte na kilka dni z powodu wykrycia obecności pluskiew u uczniów, budynki są teraz dezynfekowane. Turyści publikują w mediach społecznościowych, że w metrze podróżują tylko na stojąco, niektórzy wręcz łapią insekty niczym dowody zbrodni, zanosząc je do władz miast ze skargami na stopień czystości w miejscach publicznych. Tyle tylko że nie sposób oszacować, czy to naprawdę kryzys sanitarny, czy tylko internetowa, samonapędzająca się histeria.

Czytaj też: Czy język francuski sprzyja dyskryminacji?

Pluskwy lubią podróżować

RATP, miejska spółka zarządzająca paryskim metrem, pluskiew nie znalazła. Clément Beaune, minister transportu, zapowiedział wprawdzie rozesłanie do operatorów transportu publicznego instrukcji, jak postępować z insektami w przypadku ich odnalezienia, ale też nie był w stanie potwierdzić rzekomo ogromnej skali zjawiska. Póki co pluskwy istnieją w dowodach anegdotycznych – jeden z kierowców metra pokazał zdjęcie swojego fotela z niespodziewanym gościem. Jessica Roy z „New York Timesa” opisała z kolei napiętą atmosferę na paryskim tygodniu mody, bo pluskwy pojawiły się nawet w niebotycznie drogich restauracjach z gwiazdką Michelina. „Te insekty to siła prawdziwie demokratyczna” – pisze Roy, dodając, że na modowych celebrytów i influencerów padł blady strach. Pluskwy bardzo łatwo przenieść ze sobą do domu, a pozbycie się ich bywa bardzo kosztowne. Przede wszystkim dlatego, że proces dezynfekcji domu, w którym się zalęgną, powtarzać trzeba kilkukrotnie. Jedna taka procedura może kosztować nawet ok. 800 euro, a wykonać ją trzeba z reguły 2–3 razy. Pluskwy kochają podróże, co zresztą widać w bieżącym kryzysie – według informacji amerykańskiej stacji CBS niektóre trafiły już do Maroka, prawdopodobnie na pokładzie promu z Marsylii. Skandal ma już więc wymiar międzynarodowy.

Jakie są jednak przyczyny tej plagi? Naukowcy, w tym cytowany przez „NYT” prof. Zachary DeVries z Kentucky University, wskazują na coraz większą odporność pluskiew na mające je eliminować środki chemiczne oraz natężenie ruchu turystycznego związane właśnie ze zbiegiem wielu imprez o globalnym znaczeniu. Lokalne media zrzucają winę na rosnącą gęstość zaludnienia we francuskich miastach oraz fakt, że pluskwy towarzyszą człowiekowi od zawsze. Pytanie o bezpieczeństwo sanitarne igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w 2024 r. wydaje się więc całkiem zasadne.

Sprawa wagi politycznej

Sprawa natychmiast nabrała charakteru politycznego. Mathilde Panot, deputowana z ramienia lewicowego ugrupowania La France Insoumise, oskarżyła prezydenta Emmanuela Macrona i obecny rząd o „lata zaniechań”, przez co dzisiaj Francja boryka się z tym wstydliwym problemem. Zażądała stworzenia narodowego planu zapobiegania plagom insektów, powołania krajowej służby dezynfekcyjnej oraz permanentnego wyodrębnienia środków z budżetu państwa na walkę z pluskwami. Inni przedstawiciele jej partii chcą też interwencji państwa w rynek dezynfekcji oraz ustalenia górnego limitu cen, bo w Paryżu i Lyonie już pojawili się naciągacze oferujący odkażanie za 3 tys. euro przy użyciu środków, które nie są skuteczną bronią przeciwko pluskwom. Z kolei Zjednoczenie Narodowe, skrajnie prawicowa partia Marine Le Pen, już buduje wokół kryzysu pluskwowego narrację antyimigrancką, przypisując winę za ich pojawienie się właśnie migrantom. Wszystkich pogodzić próbuje Renaissance, partia Macrona. Szef jej klubu parlamentarnego Sylvain Maillard zapowiedział powstanie ponadpartyjnego projektu ustawy przeciw insektom, która ma być poddana pod głosowanie najpóźniej w grudniu. Wezwał też skrajną prawicę i skrajną lewicę do współpracy ponad podziałami, zamiast używania pluskiew do doraźnych celów politycznych.

Brzmi to wszystko komicznie, ale problem jest jak najbardziej realny. Co więcej, pokazuje on dobitnie, że każdy temat jest dobry, by wywołać polityczny spór lub masową histerię w społeczeństwie. Nawet jeśli w ostatecznym rozrachunku okaże się, że pluskiew w Paryżu i całej Francji wcale nie ma teraz specjalnie więcej niż w poprzednich latach, mleko się już rozlało. I minie trochę czasu, zanim Francuzi znów będą mogli liczyć na spokojny sen.

Więcej na ten temat

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Pięć dziwactw polskiej polityki. To dlatego czeka nas zapewne dreszczowiec dekady

Nasza krajowa polityka, choć wydaje się na co dzień zwyczajna i banalna, ma jednak swoje wyraziste cechy, może i dziwactwa – w skali europejskiej i nie tylko. Te znaki szczególnie mocno się ujawniają i będą wpływać na kluczowe wydarzenia, także na wybory 9 czerwca i prezydenckie. Oto kilka z takich osobliwości.

Mariusz Janicki
16.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną