Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Rolnicy zablokują „brzuch Paryża”? To chrzest bojowy dla nowego premiera

Ok. 500 traktorów blokuje autostrady w pobliżu Paryża. Ok. 500 traktorów blokuje autostrady w pobliżu Paryża. Bertrand Guay / AFP / EAST NEWS
Francuscy rolnicy narzekają na spadek dochodów i zły los, a Francuzi mimo niewątpliwie utrudnień życia, jakie powoduje blokada dróg, raczej z nimi sympatyzują. Problem spada na prezydenta i nowego szefa rządu.

Protest rolników we Francji przybiera rozmiary prawdziwego kryzysu. Ok. 500 traktorów blokuje autostrady w pobliżu Paryża, co gorsza protestujący zapowiadają marsz w kierunku Rungis. To miasto na przedmieściach stolicy, które po przeniesieniu ze śródmieścia dawnych Hal, nazywanych „brzuchem Paryża”, uchodzi za największy na świecie targ świeżych produktów rolnych. Z pewnością utrudnienie dojazdu tam wpłynęłoby na zaopatrzenie całego Paryża. Nie dochodzi do starć protestujących ze zmobilizowanymi tysięcznymi siłami policji, jednak jeden z jej związkowych przedstawicieli zaapelował, by rząd użył jakiejś – jak to określił – „gaśnicy społecznej”, aby stłumić grożący Francji pożar niezadowolenia.

Dlaczego francuscy rolnicy protestują?

O co chodzi rolnikom? Po pierwsze, narzekają na spadek dochodów i zły los. Według badań stanowią grupę zawodową najbardziej dotkniętą biedą: 17 proc. rolników żyje w ubóstwie (według norm francuskich), a ten odsetek jest dwa razy wyższy niż średnia innych grup zawodowych. Media podają inne dramatyczne dane: statystycznie mamy wśród rolników we Francji dwa samobójstwa dziennie. Przedstawiciele związkowi mówią, że rolnicy nie są wysłuchiwani ani rozumiani, lecz pozostawieni własnemu losowi. Drugim ważnym powodem protestów jest nielojalna konkurencja rolników innych krajów, zwłaszcza spoza Unii Europejskiej, w tym ostatnio – Ukrainy, która jest rolniczą potęgą z oczywiście niższymi kosztami produkcji niż we Francji. Ten sam zarzut nierównych warunków dotyczy norm jakościowych. Rolnicy francuscy podają kilka rażących przykładów importowanych produktów rolnych zawierających substancje, których zastosowanie w produkcji we Francji jest zakazane. Narzekają też na inflację, spadek dochodów, np. związany z uchyleniem niższego opodatkowania sprzedaży GNR, paliwa rolniczego (innego koloru i składu chemicznego niż olej napędowy), i zbyt skomplikowane przepisy.

Wreszcie przedmiotem ataków jest polityka klimatyczna i modyfikacje wspólnej polityki rolnej. Protestujący uważają, że nie są w stanie sprostać ambitnym normom ochrony środowiska, dotyczy to zakazu stosowania pewnych substancji chemicznych jako środków ochrony roślin. Protestują też przeciw modyfikacjom wspólnej unijnej polityki rolnej. Nie podoba się im postulat pozostawiania 4 proc. gruntów odłogiem dla ograniczania produkcji i ratowania zanikającej różnorodności biologicznej. Chcą uczestniczyć w nowoczesności, ale nie chcą, by odbywała się ich kosztem.

Czytaj także: Koniec kuźni elit we Francji

Chrzest bojowy dla nowego premiera

Cały ten pasztet spada na i tak mało popularnego prezydenta Emmanuela Macrona i – co gorsza – na jego świeżo powołanego premiera Gabriela Attala, dla którego stanowi prawdziwy chrzest bojowy. Sytuacja jest dla Francji wysoce ambarasująca, gdyż już raz w zeszłym roku fala protestów (choć w innej sprawie) była tak wielka, iż trzeba było przesunąć zapowiadaną z pompą pierwszą wizytę we Francji nowo koronowanego króla Karola III (zamiast tego pojechał do Berlina). Teraz Francji grozi skaza na wizerunku w związku z szykowanymi w Paryżu igrzyskami olimpijskimi.

Choć cała produkcja rolna (razem z leśną i rybołówstwem) tworzy we Francji zaledwie 1,6 proc. Produktu Krajowego Brutto, to przydaje się jej we Francji szczególne znaczenie. Rolnictwo i rolnicy mają specjalne miejsce we francuskim imaginarium społecznym. Zdaniem przeciętnego Francuza rolnik i jego praca cieszą się powszechną sympatią. Biada prezydentowi, który – na przykład – nie złożyłby długiej wizyty na corocznych targach rolniczych i nie poklepał z miną znawcy jakiegoś zwierzęcia pokazywanego tam na wystawie. Francja jest dumna ze swej kuchni, którą wprowadziła na listę pozycji światowego niematerialnego dziedzictwa. Wszystko to sprawia, że Francuzi mimo niewątpliwych utrudnień życia, jakie powodują blokady dróg, raczej sympatyzują z rolnikami. Ci znów, by pozyskać sympatię, wywieszają na wiaduktach banery przypominające, że żywią kraj. Słowem rząd nie może pójść na proste przetrzymanie protestów, tak jak to robił przy tych przeciw reformie wieku emerytalnego.

Czytaj także: Francuska rewolta tiktokerów. Na ulicach walczą nastolatki, które urwały się wszystkim

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Wydania specjalne

Przybywa dzieci, które nie chcą żyć

O problemach psychicznych najmłodszych opowiada Lucyna Kicińska z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Joanna Cieśla
09.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną