Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Batalia o Harvard. Trump próbuje go dewastować, skutki mogą być bardzo poważne

Zamknięta brama Harvarda, kwiecień 2025 r. Zamknięta brama Harvarda, kwiecień 2025 r. Charles Krupa / Associated Press / East News
Rękami Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego prezydent USA uderza w najbardziej prestiżową uczelnię w kraju. Ekipa Trumpa nie ukrywa, że to sygnał ostrzegawczy dla wszystkich uniwersytetów.

Napięcie wokół uczelni w Massachusetts narasta. Kristi Noem, szefowa Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która wybiera się na prawicową konferencję CPAC pod Rzeszowem, ogłosiła na X, że odbiera prawo certyfikacji osobom objętym programem dla studentów zagranicznych i wizytujących na Harvardzie. W praktyce oznacza to, że żaden obcokrajowiec nie będzie mógł rozpocząć ani dokończyć studiów na najstarszej uczelni w Stanach Zjednoczonych.

W piątek wieczorem polskiego czasu sąd rejonowy dla Bostonu tymczasowo zablokował tę decyzję, uznając ją za bezpodstawną. Zdaniem Allison Burroughs, powołanej jeszcze za Baracka Obamy, władzom federalnym nie udało się udowodnić, że na Harvardzie „dominują nastroje antyamerykańskie” oraz że „w 2024 r. szkolił aktywistów Chińskiej Partii Komunistycznej”.

Harvard na celowniku

Wycofanie prawa do certyfikacji oznaczałoby, że Harvard przestaje być instytucją, która poręcza za kandydatów lub studentów w procesie legalizacji ich pobytu w USA. Krótko mówiąc, nie może pośredniczyć w przyznawaniu wiz. Wniosek oczywiście złożyć można, ale zostanie odrzucony z urzędu, bo uczelnia nie jest już uznawana przez administrację prezydencką za podmiot „zachowujący się zgodnie z prawem”. Noem nie ukrywa, skąd ta decyzja – ekipa Trumpa uważa Harvard za wylęgarnię rebeliantów, którzy łamią prawo.

Trump zamroził uczelni 2,2 mld dol. w federalnych grantach i programach badawczych – oficjalnie za to, że „nie radziła sobie z antysemityzmem”. To listek figowy. Owszem, na kampusie po 7 października 2023 r.

Reklama