USA i Izrael uderzają w Iran. Netanjahu: wiele wskazuje, że najwyższy przywódca Iranu nie żyje. Znaleziono ciało
Jak dowiedziała się Agencja Reutera, to właśnie ajatollah Ali Chamenei i inni przedstawiciele władz Iranu byli celem pierwszej fazy amerykańskiego ataku – ochrzczonego przez Pentagon mianem „operacji Epicka Furia”. Według CNN prócz Najwyższego Przywódcy Iranu USA na cel wzięły także prezydenta Masuda Pezeszkiana, szefa sztabu sił zbrojnych Abdolrahima Musawiego, sekretarza Rady Obrony Alego Szamkaniego oraz sekretarza Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alego Laridżaniego.
Choć w swym telewizyjnym wystąpieniu Netanjahu nie przedstawił dowodów na śmierć Chameneia, media podają, że miał on widzieć zdjęcie jego zwłok. Wkrótce z różnych źródeł – izraelskiej armii, administracji USA, CIA – zaczęły spływać potwierdzenia, że ciało duchowego i politycznego przywódcy Iranu zostało odnalezione. Od wielu godzin było natomiast wiadomo, że rezydencja Chameneia została „całkowicie zniszczona”.
O tym, że w wyniku ataku na Iran zginęło wielu przedstawicieli irańskich władz, mówił także w telewizji ABC News prezydent USA Donald Trump. Wspomniał też, że ma przeczucie, że Ali Chamenei nie żyje.
Czytaj także: Zmiany ustroju nie da się przeprowadzić z powietrza. Nikt nie wie, czy Trump ma pomysł na Iran
Izrael i USA atakują Iran
„Prewencyjny” atak Izraela nastąpił w sobotę rano. „Rozpoczęliśmy go, by usunąć zagrożenia dla państwa izraelskiego” – powiedział minister obrony Israel Katz. Amerykańscy urzędnicy przekazali, że w ataku biorą udział także siły USA. „NYT” doniósł potem, że uderzeń jest znacznie więcej – z samolotów, które wystartowały z baz USA na Bliskim Wschodzie, oraz z co najmniej jednego lotniskowca w regionie.
Według doniesień z Iranu w sobotni poranek rakiety uderzyły przede wszystkim w stolicę tego kraju. W Teheranie zaatakowano blisko 30 obiektów, w tym budynki resortów wywiadu i obrony, biuro Najwyższego Przywódcy, Agencję Energii Atomowej Iranu oraz kompleks wojskowy Parchin. „Odgłosy eksplozji wstrząsnęły centrum. Z oddali widać kłęby gęstego dymu” – napisała irańska agencja informacyjna IRNA. Z kolei Reuters podał, że prezydent Iranu i najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei zostali ewakuowani do bezpiecznego miejsca, zginęło jednak zmarło kilku wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i polityków, w tym minister obrony Iranu Aziz Nasirzadeh i gen. Mohammad Pakpour.
Jak donoszą irańskie agencje, w izraelskich atakach trafiona została szkoła podstawowa dla dziewcząt w Minabie, na południu Iranu. Liczba ofiar śmiertelnych wynosi już tam 85 osób.
Iran od rana odcięty jest od internetu. Mieszkańcy Teheranu masowo próbują opuszczać miasto.
W Jerozolimie i w innych miejscach ogłoszono alarm rakietowy na wypadek ataku odwetowego. Armia Izraela zakazała organizowania w sobotę w Izraelu zgromadzeń, zamknięte są różne placówki publiczne, a także przestrzeń powietrzna nad całym krajem. W obawie przed irańskim atakiem także USA redukują swój personel i wydają ostrzeżenia – m.in. w ambasadzie w Katarze nakazano pracownikom zejście do schronów.
W swoim sobotnim wieczornym wystąpieniu Beniamin Netanjahu podkreślił, że atak USA i Izraela na Iran potrwa tak długo, jak będzie trzeba, a w następnych dniach zostaną zaatakowane tysiące kolejnych celów. Zwrócił się też z apelem do Irańczyków, aby wyszli na ulice i „dokończyli robotę”.
Czytaj także: Lew zaryczał. Izrael jest gotowy na wszystko, Iran się nie cofnie. „To pierwszy dzień nowej ery”
Operacja Epicka Furia, groźby Trumpa
Kilka godzin po rozpoczęciu ataku wystąpił prezydent USA Donald Trump, który potwierdził, że armia amerykańska bierze udział w operacji od początku. „Do członków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, do żołnierzy i sił policyjnych mówię dziś: musicie złożyć broń i uzyskacie pełną amnestię albo spodziewajcie się śmierci” – zwrócił się do ludzi służących reżimowi. Zapowiedział, że celem ataku jest „obrona narodu amerykańskiego poprzez eliminację bezpośrednich zagrożeń ze strony irańskiego reżimu”, a Iran nigdy nie może posiadać broni nuklearnej. „Zniszczymy ich rakiety, ich przemysł rakietowy. Unicestwimy ich marynarkę wojenną” – dodał Trump.
Prezydent USA zapewnił, że zrobił wszystko, by zminimalizować ryzyko dla amerykańskiego personelu i obywateli, ale przyznał, że „Amerykanie mogą zginąć, możemy ponieść ofiary”.
Czytaj także: Wojna z Iranem dzieli Amerykę. Trump jest wielkim ryzykantem. Obali reżim w Teheranie?
Odwet Iranu, eksplozje w krajach Zatoki Perskiej
Po izraelsko-amerykańskim ataku doszło do irańskiego odwetu. Nad Jerozolimą słychać wybuchy, najprawdopodobniej odgłosy działania obrony przeciwrakietowej (Procy Dawida, Żelaznej Kopuły i Systemu Arrow). Izraelska armia informowała o kolejnych irańskich pociskach lecących w stronę kraju.
Irańskie ataki zostały wymierzone także w amerykańskie bazy rozmieszczone w rejonie Zatoki Perskiej. Do głośnych eksplozji doszło w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich Abu Zabi, gdzie przechwycono prawdopodobnie dwa pociski, a szczątki jednego z nich spadły na dzielnicę mieszkalną. Jak podaj Al Jazeera, nie żyje co najmniej jedna osoba. Władze Emiratów oświadczyły, że atak Iranu to rażące naruszenie suwerenności narodowej oraz prawa międzynarodowego, i zastrzegły sobie prawo do odpowiedzi.
Eksplozje słychać było także w stolicy Kataru Dosze, tamtejszy resort obrony podał jednak, że wszystkie irańskie pociski zostały przechwycone. Atak na obiekty w Rijadzie potwierdziła Arabia Saudyjska. W Bahrajnie zaatakowana została kwatera główna Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych.
BREAKING: Iran targets U.S. base in Bahrain with missile attack. - Tasnim pic.twitter.com/Qnmv2UEaFu
— Open Source Intel (@Osint613) February 28, 2026
Iran wystrzelił także rakiety w kierunku Kuwejtu i Iraku, a być może również Omanu. Pocisk spadł także na jeden z hoteli w Dubaju.
Jak podała agencja Associated Press, wznowienie ataków na morskie szlaki handlowe na Morzu Czerwonym i na Izrael zapowiedzieli sprzyjający Iranowi jemeńscy rebelianci Huti.
O natychmiastowe zaprzestanie ataków i powrót „na ścieżkę politycznego i dyplomatycznego rozwiązania” zaapelował do wszystkich stron konfliktu MSZ Rosji.
Tusk i Nawrocki zareagowali
„Odebrałem meldunki MON i MSZ w związku z atakiem Izraela i USA na Iran. W tej chwili nasi obywatele, w tym personel polskiej ambasady w Teheranie, są bezpieczni, ale jesteśmy przygotowani na różne scenariusze. Jedność Polaków w kwestii bezpieczeństwa jest dziś szczególnie ważna” – oświadczył w sobotę rano premier Donald Tusk.
Odebrałem meldunki MON i MSZ w związku z atakiem Izraela i USA na Iran. W tej chwili nasi obywatele, w tym personel polskiej ambasady w Teheranie, są bezpieczni, ale jesteśmy przygotowani na różne scenariusze. Jedność Polaków w kwestii bezpieczeństwa jest dziś szczególnie ważna.
— Donald Tusk (@donaldtusk) February 28, 2026
„Jestem na bieżąco informowany o dzisiejszych atakach na cele w Iranie. Dzięki utrzymywanym kanałom sojuszniczym i koalicyjnym, mieliśmy świadomość podjęcia działań militarnych przez Izrael i USA" – napisał na platformie X prezydent Karol Nawrocki.
PLL LOT do 15 marca włącznie zawiesił połączenia do Tel Awiwu, a także zgodnie z rekomendacją Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego odwołał loty do Dubaju i Rijadu do 2 marca. Przestrzenie powietrzne wielu krajów Zatoki Perskiej zostały zamknięte dla ruchu lotniczego.
O co chodzi w tej wojnie
Od tygodni świat wstrzymywał oddech: czy dojdzie do kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie, czy toczące się rokowania – ostatnio w Genewie – doprowadzą do deeskalacji. „Wolałbym zrobić to pokojowo, ale mam do czynienia z bardzo trudnymi ludźmi” – mówił prezydent USA po ostatniej rundzie rozmów z Iranem. I w swoim stylu dodał, że ma do podjęcia „wielką decyzję”. „Oni chcą zawrzeć umowę, ale ja chcę umowy, która będzie znacząca. Wolałbym zrobić to pokojowo, ale mam do czynienia z bardzo trudnymi ludźmi. Chcę wam powiedzieć, że to bardzo niebezpieczni ludzie, bardzo trudni ludzie”.
Amerykanie zgromadzili w okolicach Iranu największe siły od inwazji na Irak w 2003 r. Na miejscu jest już jedna grupa lotniskowcowa (USS „Lincoln”), a do rejonu działań zbliża się druga (USS „Ford” – ten sam, który operował niedawno u wybrzeży Wenezueli).
Dodatkowo ok. 120 samolotów, w tym tankowce, co zdaniem ekspertów wskazuje na planowanie wielodniowych działań. W piątek rano Trump zapowiedział, że „daje Iranowi dziesięć dni, a potem mogą się dziać złe rzeczy”. Do tych słów nie warto się jednak przywiązywać, bo dwa dni przed czerwcowym atakiem prezydent USA też dawał Irańczykom dziesięć dni.
Wszystko to rozgrywa się jednocześnie z rozmowami, które obie strony – przez pośredników – prowadzą w Genewie. Jak pisał niedawno w „Polityce” Łukasz Wójciek, oczekiwania Amerykanów opierają się na trzech żądaniach. Po pierwsze, Iran ma zlikwidować swój program nuklearny. Po drugie, drastycznie ograniczyć swoje siły balistyczne, zdolne do przenoszenia broni jądrowej. I po trzecie, przeformułować całą swoją politykę regionalną, przede wszystkim zakończyć wsparcie dla różnych organizacji sojuszniczych w regionie, zwłaszcza dla Huti w Jemenie oraz dla Hezbollahu w Libanie.
„Irańczycy chyba wciąż nie wiedzą, o co Trumpowi chodzi. Zaczynając od końca, punkt trzeci uważają za pułapkę, tzn. wstrzymanie wsparcia dla sojuszniczych organizacji w regionie jest w zasadzie niemożliwe do zweryfikowania. Czy Irańczycy mieliby pokazać Amerykanom historię przelewów bankowych, aby udowodnić, że żadne pieniądze już nie płyną? Jak skontrolować przemyt broni, który z zasady był tajny? W drugą stronę: Amerykanie zawsze znajdą pretekst, aby uznać, że ten warunek nie został spełniony” – analizuje publicysta naszego tygodnika.
W Genewie najdalej udało się posunąć sprawę numer jeden, czyli program nuklearny. Irańczycy wciąż twierdzą, że rozwijali go tylko w celach cywilnych (elektrownie jądrowe). Jednocześnie wzbogacali uran do poziomu niepotrzebnego w energetyce, a blisko poziomu „bombowego”. Ale tu są w stanie pójść na ustępstwa. Mieli ponoć obiecać, że przekażą „bombowo” wzbogacony uran pod kontrolę państwu trzeciemu, czyli prawdopodobnie Rosji.
Wójcik: „Impas dotyczy przede wszystkim punktu drugiego, czyli pocisków balistycznych. O ile program nuklearny jest dopiero potencjalną bronią, o tyle wspomniane pociski są dziś jedyną realną pięścią reżimu. Mimo zniszczeń spowodowanych przez USA i Izrael podczas czerwcowych ataków Irańczycy wciąż mają ok. 2 tys. pocisków balistycznych, które mogą dolecieć do wszystkich celów w regionie niemających amerykańskiej czy izraelskiej obrony. Poza tym program balistyczny ma ogromny wymiar prestiżowy dla reżimu – to jedno z niewielu przedsięwzięć, które mu się udały przez ostatnie 46 lat”.