Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Pierwsza dymisja w gabinecie Trumpa. Nawet niektórzy republikanie mieli dość

Kristi Noem była poprzednio republikańską gubernatorką Południowej Dakoty, znaną dotąd głównie z podlizywania się Trumpowi, którego podobiznę, jak mówiła, należy dołączyć do popiersi czwórki najznamienitszych prezydentów na Górze Rushmore. Kristi Noem była poprzednio republikańską gubernatorką Południowej Dakoty, znaną dotąd głównie z podlizywania się Trumpowi, którego podobiznę, jak mówiła, należy dołączyć do popiersi czwórki najznamienitszych prezydentów na Górze Rushmore. Elizabeth Frantz / Forum
Kristi Noem, sekretarz amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), odpowiedzialnego m.in. za realizację programu aresztowań nielegalnych imigrantów, straciła stanowisko.

Jest to pierwsza dymisja członka gabinetu Donalda Trumpa, który w drugiej kadencji unika zwalniania swoich najmniej nawet kompetentnych ministrów. Noem jest w pewnym sensie spóźnionym kozłem ofiarnym, poświęconym przez prezydenta dla uspokojenia krytyków jego polityki imigracyjnej. Polityki, która miała mu przynieść największe sukcesy, ale pogrążyła go w oczach Amerykanów.

Czytaj też: Jak Stany zamykały się na emigrantów. Miało powstać „lepsze społeczeństwo”

Nawet republikanie mieli dość

Noem była poprzednio republikańską gubernatorką Południowej Dakoty, znaną głównie z podlizywania się Trumpowi, którego podobiznę, jak mówiła, należy dołączyć do popiersi czwórki najznamienitszych prezydentów na Górze Rushmore. W opublikowanej przez siebie książce ujawniła także, że zabiła swojego psa, bo był „agresywny” i zagryzł kurczaka.

Jako szefowa DHS miała nadzorować kampanię łapanek i deportacji nielegalnych imigrantów, której architektem był główny doradca Trumpa w Białym Domu Stephen Miller. A realizatorem „car granicy” Tom Homan. Chociaż administracja zapowiadała, że celem akcji jest wydalenie z USA imigrantów kryminalistów, prowadzący ją agenci ICE (federalnych służb celno-imigracyjnych), którym nakazano aresztować jak najwięcej osób bez prawa stałego pobytu i pracy, zatrzymują wszystkich wyglądających na obcokrajowców, zwłaszcza z Ameryki Łacińskiej. Skala tego polowania i brutalność działań ICE, nazywanej „amerykańskim gestapo”, wywołały masowe akcje protestu w amerykańskich miastach. A w Minneapolis doszło w styczniu do zabójstwa dwojga osób sprzeciwiających się ICE przez zamaskowanych i uzbrojonych po zęby agentów.

Reklama