Kraj

Jak będą wyglądały obchody ważnych rocznic

Jak będą wyglądały obchody ważnych rocznic

Obchody przynajmniej dwóch rocznic mogą zakończyć się skandalami dyplomatycznymi. Obchody przynajmniej dwóch rocznic mogą zakończyć się skandalami dyplomatycznymi. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Czeka nas rocznicowy maraton. Przed nami obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, 30-lecie III RP oraz 15-lecie polskiej obecności w Unii Europejskiej.

Z rocznicami już tak jest, że czy się tego chce, czy nie, to są. Przypadek sprawił, że to rząd Prawa i Sprawiedliwości organizował obchody stulecia polskiej niepodległości. Ale dopiero w tym roku czeka nas prawdziwy rocznicowy maraton. Przed nami obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, 30-lecie III RP oraz 15-lecie polskiej obecności w Unii Europejskiej.

Nie chcę wyjść na złośliwca i defetystę, ale absolutnie nic nie wskazuje na to, że resort kultury ma jakiś plan na uniknięcie serii wizerunkowych katastrof, które majaczą na horyzoncie. Wręcz przeciwnie, wicepremier Piotr Gliński zdaje się z maniackim uporem utrzymywać kurs swojego ministerialnego okrętu płynącego na góry lodowe. Dla jasności: to nie tak, że organizacja obchodów jakiejś ważnej rocznicy to łatwa sprawa. Po pierwsze, trudno do zadania podejść niesztampowo i uniknąć czegoś na kształt szkolnej akademii „ku czci”. Po drugie, rocznice często dzielą, zamiast łączyć, i to nie tylko w Polsce. Za przykład może posłużyć francuski 14 lipca albo amerykańskie święto dziękczynienia.

Trudno, żeby takie dni budziły entuzjazm starej francuskiej arystokracji czy potomków rdzennych mieszkańców. Ustanowienie święta i propaństwowej narracji wiąże się zawsze z jakimś kompromisem. Francuzi mogą dziś potępiać jakobiński terror rewolucji i jednocześnie czuć zadowolenie z demokratycznych zdobyczy, które ta przyniosła. To podejście, które niuansuje rzeczywistość. Nie próbuje ukrywać haniebnych wydarzeń, które stały się udziałem narodu, a jednocześnie pozwala czuć dumę z tego, kim się jest. Niestety, Piotr Gliński wielokrotnie już udowodnił, że pogardza jakimikolwiek niuansami. Oto co nas czeka w nadchodzącym roku.

Czytaj także: Dwa pytania nie do ministra Glińskiego

1. Rosjanie i Niemcy organicznie nienawidzą Polaków, uczcijmy to!

O obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny jak na razie wiadomo niewiele, ale z informacji, które mamy, można wysnuć pewne wnioski. Po pierwsze, za organizację obchodów będzie odpowiadał Karol Nawrocki, czyli dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. Nawrocki przejął władzę po Pawle Machcewiczu, którego krytykował za zbyt pacyfistyczny przekaz wystawy, niepasujący rzekomo do muzeum z wojną w nazwie.

Nowy dyrektor od razu wziął się za zmiany w ekspozycji. Najbardziej dojmującą była kasacja filmu, który można było zobaczyć, opuszczając wystawę. Za czasów dyrektora Machcewicza wychodzących z muzeum ludzi oddzielał mur, nad którym były wyświetlane symultanicznie dwa filmy. Jeden pokazywał życie na Zachodzie, a drugi za żelazną kurtyną. W latach 90. narracja w obu światach zaczynała się pokrywać, by ponownie się rozdzielić, pokazując kryzys uchodźczy i ofiary wojny na Ukrainie. Film zostawiał widza z jasnym przekazem – wojny na świecie wcale się nie skończyły.

Komunikat, że na świecie cierpią też inne nacje, musiał rozwścieczyć nową dyrekcję, która zastąpiła go filmem wyprodukowanym przez IPN „Niezwyciężeni”. Dowiadujemy się z niego, że mimo dwóch totalitaryzmów Polacy zachowali godność i wygrali z Niemcami i Rosjanami. W przekonaniu, że 80. rocznica wybuchu wojny będzie służyć wyłącznie bieżącej polityce i dokopaniu naszym sąsiadom, utwierdza minister Jarosław Sellin. Mówił, że nacisk zostanie położony na rolę sojuszu Ribbentrop-Mołotow. Należy się więc spodziewać: ostrych wypowiedzi strony rządowej na temat gazociągu Nord Stream 2, porównywania Angeli Merkel do Adolfa Hitlera, złożenia kwiatów na Westerplatte i może jakiegoś animowanego filmiku o wiecznej rosyjsko-niemieckiej przyjaźni ufundowanej na polskim nieszczęściu.

2. Mieliśmy wolne wybory, ale też papieża, który chodził po górach

W czerwcu czeka nas 30. rocznica pierwszych wolnych wyborów, a co za tym idzie: 30-lecie III RP. Wolnych? – zapytałby, czytając te słowa, minister Gliński. I dodał, że były to tylko częściowo wolne wybory, że Sejm był kontraktowy, że Magdalenka i że tak naprawdę wolne to były w 1992 r.

Niestety lata rządów liberałów i postkomunistów sprawiły, że to ta pierwsza data – 4 czerwca 1989 r. – kojarzy się Polakom z demokratyczną transformacją. Dlatego ministerstwo zamierza dokonać najambitniejszego połączenia w historii, które zawstydziłoby komiksowe superprodukcje Marvela. Do 30. rocznicy wyborów dołączy 40. rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Dzięki temu opowieść o obaleniu komuny zostanie spięta zgrabną klamrą. Papież swoimi słowami o „duchu zmieniającym oblicze ziemi” dał impuls do założenia Solidarności i wlał w serca rodaków otuchę.

Nie twierdzę, że to nieprawda. W sprawie ogromnego znaczenia pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski panuje konsensus wśród historyków reprezentujących wszystkie opcje polityczne. Martwię się jedynie o zachowanie stosownych proporcji między wydarzeniami. Tym bardziej że jak na razie ministerstwo informuje raczej o tym, jak zamierza uczcić rocznicę przyjazdu papieża.

A zrobi to z pompą. Czekają nas wystawy tematyczne w różnych miastach, koncerty fortepianowe (bo czemu nie?), billboardy i nowy film dokumentalny o papieżu (wyprodukowany przez TVP). Wisienką na torcie ma być koncert 2 czerwca na pl. Piłsudskiego, w którym „polscy artyści zaśpiewają utwory bliskie sercom Polaków [czyt. „Barkę”]. Z kolei w celu uczczenia pierwszych wolnych wyborów do S e n a t u ministerstwo planuje zorganizowanie spotkania wszystkich żyjących senatorów wszystkich kadencji. Już dziś należy zakładać, że dotrą wyłącznie ci utożsamiający się z PiS. W czerwcu należy się więc spodziewać: podkreślania znaczenia konkordatu, tramwajów z małymi watykańskimi flagami i filmów wspominających Jana Pawła II w telewizji publicznej.

3. 15-lecie Polski w UE, czyli sam PiS nie wie, co o tym wszystkim myśleć

Wypadająca 1 maja 15. rocznica polskiej akcesji do Unii Europejskiej jest dla rządu najbardziej kłopotliwa. To trzy tygodnie przed wyborami do europarlamentu, w związku z czym PiS będzie próbował balansować na granicy eurosceptycznej narracji, która jednocześnie nie będzie deklaracją jawnego wyjścia z UE. Dlatego nie należy spodziewać się absolutnie niczego poza atakami jednych polityków na drugich. Prawdopodobnie o jakieś uczczenie rocznicy zadba Komisja Europejska, i być może postara się o to kilka ośrodków, jak Lublin, który zamierza połączyć rocznicę 450-lecia Unii Lubelskiej z 15-leciem w UE, czym spróbuje zwrócić na siebie uwagę inwestorów.

Czytaj także: Dlaczego Joachim Brudziński startuje w eurowyborach?

Warto dodać, że obchody dwóch rocznic z powyższej listy mogą zakończyć się skandalami dyplomatycznymi, a w przypadku 80. rocznicy wybuchu II wojny jest to więcej niż prawdopodobne. Paradoksalnie polską dyplomację może uratować jej kiepska renoma, a konkretnie to, że liderzy europejskich państw wybiorą sobie na początku września inne zajęcie niż przyjazd nad polskie morze. Pewne jest, że jeszcze wiele wody będzie musiało upłynąć w Wiśle, nim zrozumiemy, że polityka historyczna może być forpocztą naszych działań dyplomatycznych.

Czytaj także: Jak PiS wykorzystuje w swoich rządach politykę historyczną

Reklama

Czytaj także

Świat

Miliard ludzi na świecie głoduje. Dlaczego? Bo jest okradanych przez nas – silniejszych i bogatszych

Rozmowa z Martínem Caparrósem, argentyńskim pisarzem, autorem zbioru reportaży „Głód”, o tym, dlaczego prawie miliard ludzi nie ma co jeść – mimo że żywności mamy aż za dużo.

Paulina Wilk
29.03.2016
Reklama