Świat

Trump szykuje się do wprowadzenia stanu wyjątkowego?

Donald Trump Donald Trump Shealah Craighead / Flickr CC by SA
Wysłanie policyjnych sił federalnych do miast i stanów rządzonych przez opozycję to złowrogi sygnał tego, co mogłoby nastąpić po wyborach 4 listopada, gdyby nie wygrał ich Trump.

Donald Trump wysyła agentów federalnych do tłumienia antyrasistowskich protestów w zarządzanych lokalnie miastach. To oczywista próba odzyskania słabnącego poparcia, „uwiarygodnianie się poprzez siłę”, potwierdzanie, że jest, jak zapowiadał, prezydentem „prawa i porządku”. Jego najnowsze konfrontacyjne posunięcie wywołuje też jednak komentarze, że może zapowiadać jeszcze bardziej dramatyczne wydarzenia bezpośrednio po wyborach.

Czytaj też: Kruche ego syna despoty. Bratanica diagnozuje Trumpa

Donald Trump na czele „prawa i porządku”

Zmilitaryzowani agenci federalnego departamentu bezpieczeństwa wewnętrznego (HSD) pojawili się najpierw w Portland w stanie Oregon, gdzie w środę wieczorem doszło do starć z demonstrantami. Akcja jest częścią tzw. operacji „Legend”, zakrojonej na cały kraj, zdaniem Trumpa odpowiadającej na „szokującą eksplozję strzelanin, zabijania, przemocy i morderstw”. Prezydent zapowiedział wysłanie agentów HSD także do Albuquerque, Kansas City, Chicago itd. W niektórych z nich od prawie dwóch miesięcy trwają protesty po zabójstwie czarnoskórego George′a Floyda, ale w innych, jak Chicago, głównym problemem jest wzrost pospolitej przestępczości. Łączy je jedno – burmistrzami są demokraci. Trump chce najwyraźniej pokazać, że politycy ci nie radzą sobie z „chaosem i anarchią”.

W Portland w nocy ze środy na czwartek policja użyła m.in. gazu łzawiącego. Ofiarą padł sam burmistrz Ted Wheeler, gdy spotkał się z demonstrantami i odpowiadał na ich pytania. Miasto stało się widownią scen rodem z filmowych dystopii przedstawiających tłumienie buntu przez autorytarnych władców Ameryki. Uzbrojeni agenci wyciągali z tłumu protestujących i wywozili ich w nieoznakowanych samochodach. Wheeler i burmistrzowie kilkunastu innych miast oświadczyli, że siły federalne przybyły bez ich wiedzy i zgody. Zapowiedzieli pozew przeciw prezydentowi.

Krytycy Trumpa przypominają, że HSD to ministerstwo utworzone do walki z terroryzmem, a nie tłumienia opozycji. Wheeler powiedział, że demonstracje w Portland stopniowo słabły, nie ma potrzeby wzmacniania sił policyjnych, a obecność zmilitaryzowanych agentów federalnych podsyca tylko napięcie i może prowadzić do eskalacji przemocy po obu stronach. Protesty antyrasistowskie mają wszędzie pokojowy charakter. W Portland odbył się w środę marsz kobiet w maskach antycovidowych przeciw policyjnej brutalności.

Czytaj też: Deklarował miłość do Trumpa, teraz chce być prezydentem

Nie tak się wygrywa wybory w USA

Trump twierdzi, że jego akcja przywróci bezpieczeństwo tam, gdzie demokraci na fali protestów domagają się cofnięcia lub zmniejszenia finansowania policji. Oskarża swego demokratycznego przeciwnika w wyborach Joego Bidena, że popiera podobne postulaty, będzie pobłażał przestępcom i doprowadzi do anarchii. Biały Dom przypomniał, że w Chicago doszło właśnie do kolejnej strzelaniny. Tymczasem były wiceprezydent wyraźnie odciął się od pomysłów odbierania funduszy policji i wzywa tylko do jej zreformowania, poprawy szkolenia itp., aby ukrócić rasizm i nadużywanie siły. Jako senator Biden był w latach 90. współsponsorem ustawy o walce z przestępczością, przewidującej m.in. zaostrzenie kar. Hasła „defund the police”, a nawet „obalenia policji”, głosi część działaczy ruchu Black Lives Matter, choć tłumaczą, że chodzi tylko o redukcję budżetów niektórych lokalnych departamentów policji, gdzie mnożą się rasistowskie incydenty, które należałoby rozwiązać, by powołać nowe.

Operacja „Legend” (nazwa upamiętnia czterolatka LeGenda Taliferro, który zginął we śnie, zastrzelony przypadkową kulą w walce gangów w Kansas City) wygląda na swoistą „nacjonalizację” osławionej akcji władz w Waszyngtonie pod koniec maja, kiedy policja federalna i wojsko rozpędziły za pomocą gazów łzawiących pokojowych demonstrantów pod Białym Domem. Spotkało się to z potępieniem zdecydowanej większości Amerykanów i przyczyniło do spadku notowań Trumpa. Dlatego można wątpić, czy prezydentowi, straszącemu „socjalizmem” demokratów i ich rzekomą tolerancją dla przestępczości, uda się tego rodzaju taktyką odwrócić spadkowy trend i wygrać walkę o reelekcję.

Czytaj też: Jakiej Ameryki chce Biden

Czy Trump ogłosi stan wyjątkowy?

Niewykluczone jednak, że zdoła on w ten sposób przekonać część wahających się, zatroskanych o bezpieczeństwo wyborców i zmniejszyć różnicę dzielącą go od Bidena. Przewiduje się, że jeśli ten ostatni wygra wybory nieznaczną różnicą głosów, Trump nie uzna tego wyniku i będzie robił wszystko, aby go zmienić.

Prawna droga w tym kierunku prowadzi przez sądy, ale komentatorzy w USA – jak David Graham w „The Atlantic” i Daniel W. Drezner w „Washington Post” – obawiają się, że jeśli legalna droga zawiedzie, prezydent spróbuje, korzystając np. z pretekstu pandemii i związanych z tym ewentualnych zakłóceń procedur wyborczych, środków nadzwyczajnych, choć sprzecznych z tradycjami Ameryki, takich jak wprowadzenie stanu wyjątkowego. Na razie konsekwentnie dąży do umocnienia władzy prezydenckiej kosztem Kongresu i sądów. Wysłanie policyjnych sił federalnych do miast i stanów rządzonych przez opozycję byłoby złowrogim sygnałem tego, co po 4 listopada może w USA nastąpić.

Czytaj też: Desperacja i bezwzględność. Trump traci popularność

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? – rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.

Joanna Cieśla
12.06.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną