Świat

Covid-19 panoszy się w Rosji. „Wirus teraz kosi wszystkich”

Moskiewski szpital, gdzie leczeni są pacjenci z covid-19 Moskiewski szpital, gdzie leczeni są pacjenci z covid-19 Maxim Shemetov / Reuters / Forum
Koronawirus bije rekordy także w Rosji, chociaż politycy próbowali zaklinać rzeczywistość i przewidywali, że druga fala w magiczny sposób ominie ich kraj.

W piątek rosyjski sztab ds. walki z koronawirusem poinformował o 15 150 przypadkach nowych zakażeń – to największy, jak do tej pory, dobowy przyrost osób zakażonych SARS-CoV-2. Poprzedni rekord odnotowano w maju, kiedy w ciągu doby liczba nowych zakażeń wyniosła 11 656. Epicentrum epidemii znów stanowi Moskwa.

Mimo pobożnych życzeń władz, które jeszcze pod koniec sierpnia twierdziły lub przynajmniej wyrażały nadzieję, że druga fala koronawirusa nie nadejdzie, wirus SARS-CoV-2 bije w Rosji rekordy. Prezydent Władimir Putin mówił latem w wywiadzie dla telewizji „Rassija 24”: „Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się uniknąć drugiej fali i że Rosja oraz Europa poradzą sobie z tym problemem”. O wiele bardziej optymistyczny w swoich wypowiedziach był mer Moskwy Siergiej Sobianin, który stał się znany nie tylko całej Rosji, ale i światu, dzięki swojej działalności podczas pierwszej fali pandemii. Sobianin przekonywał w sierpniu, że druga fala koronawirusa jest mało prawdopodobna. „Druga fala oznacza, że ludzie po raz drugi są narażeni na zakażenie. Ani u nas, ani nigdzie na świecie nic takiego się nie dzieje”.

Do Putina tylko po teście na koronawirusa

Uspokojeni zapewnieniami władz i – co za tym idzie – zniesieniem obostrzeń Rosjanie zdawali się nie pamiętać przez kilka letnich miesięcy o koronawirusie. 60 proc. z nich wyjechało na urlopy, głównie w Rosji. Noszenie maseczek, trzymanie dystansu czy praca zdalna nie dla wszystkich były oczywiste, a w ostatnim przypadku – możliwe. Wyjątek stanowi Władimir Putin, który od wiosny stara się izolować w swoich licznych rezydencjach, wyłączając kilka koniecznych spotkań, np. z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką. Jak podkreślają jednak anonimowi informatorzy rosyjskiej redakcji BBC, by spotkać się z prezydentem Rosji, każdy zobowiązany jest poddać się dwutygodniowej kwarantannie w jednym z przeznaczonych na ten cel sanatoriów oraz przejść serię testów na koronawirusa.

Wraz ze wzrostem krzywej zachorowań rosyjskie władze wprowadziły częściowe ograniczenia, zwłaszcza w Moskwie. W pierwszym tygodniu października mer stolicy zobowiązał pracodawców do przeprowadzenia na tryb pracy zdalnej 30 proc. pracowników, spośród nich – wszystkie osoby powyżej 65. roku życia lub cierpiące na choroby przewlekłe. By kontrolować sytuację, władze Moskwy nałożyły na pracodawców obowiązek przekazywania danych osobowych osób pracujących zdalnie, mimo że – jak podkreślają prawnicy – jest to niezgodne z prawem. Uczniom i emerytom dezaktywowano karty miejskie, by utrudnić im przemieszczanie się.

Czytaj także: Hiszpania znów podnosi pandemiczny alarm

Napięta sytuacja w rosyjskich szkołach

W szkołach zarządzono dwutygodniową, nieplanowaną wcześniej przerwę – także w obwodach sachalińskim i uljanowskim. 18 października władze mają podjąć decyzję, czy uczniowie w Rosji wrócą do klas, czy przejdą na zdalny tryb nauczania. Oznacza to, że nie sprawdziły się nałożone na rosyjskie szkoły obostrzenia, takie jak sprawdzanie za pomocą kamer, czy dzieci i nauczyciele noszą maski, izolacja klas w salach, wypuszczanie uczniów w konkretnych godzinach, by uniemożliwić im kontakt z innymi dziećmi, a nawet mierzenie podopiecznym codziennie temperatury przez wychowawców klas. Z informacji opublikowanych przez Rospotrebnadzor, rosyjski odpowiednik sanepidu, wynika, że tylko w ciągu pierwszego tygodnia nauki koronawirusem zakaziło się ponad tysiąc nauczycieli.

Sytuacja w szkołach jest napięta. Do placówek w Moskwie 19 października wrócić mają uczniowie klas 1–5, starsze dzieci będą uczyć się zdalnie. Przez to, że wszystkie starsze osoby zmuszone zostały do wykonywania pracy zdalnie, nauczycieli w wieku senioralnym muszą zastąpić w szkołach studenci uniwersytetów pedagogicznych. Tę informację potwierdzili rektorzy Moskiewskiego Miejskiego Uniwersytetu Pedagogicznego oraz Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego. Wypowiadający się dla rosyjskich mediów studenci wprost mówią, że czują się potraktowani przez władze jak „mięso armatnie” i że boją się uczyć w szkołach w czasie pandemii. Nie mają jednak możliwości odmowy – niepodporządkowanie się poleceniom rektorów grozi skreśleniem z listy studentów.

Czytaj także: Czeski stan wyjątkowy: walka z wirusem i z czasem

Władze nie chcą dopuścić do kolejnego lockdownu

Mer Moskwy, pełniący jednocześnie funkcje przewodniczącego grupy roboczej przy radzie państwa ds. walki z koronawirusem, zapowiedział kolejne ograniczenia, które mają wejść w życie w poniedziałek. Od 19 października osoby odwiedzające nocne kluby, restauracje i inne miejsca rozrywki będą musiały zarejestrować swój numer telefonu w specjalnej aplikacji i otrzymać poprzez SMS przepustkę uprawniającą do wejścia. Jeśli którakolwiek z osób obecnych w tym samym lokalu otrzyma wynik pozytywny testu na koronawirusa, wszyscy pozostali goście zostaną o tym powiadomieni. Zmienić mają się również zasady wejść do instytucji kulturalnych. Od poniedziałku wpuszczane będą do nich tylko osoby okazujące bilet elektroniczny umożliwiający ich identyfikację.

Władze robią jednak wszystko, by nie dopuścić do kolejnego lockdownu. Prezydent Władimir Putin podczas wideokonferencji z gubernatorami podkreślił, że „bardzo nie chciałby”, by znów konieczne było wprowadzenie ograniczeń obowiązujących w Rosji wiosną.

Władysław Inoziemcew, ekonomista, dyrektor Centrum Badań Postindustrialnych w Moskwie, prognozuje przyszłość rosyjskiej pocovidowej gospodarki tak: „Sytuacja jest niepokojąca. Wiele przedsiębiorstw, którym udało się przetrwać pierwszą falę, zginie w drugiej. Czeka nas PKB na poziomie minus 8–10 proc.”.

W szpitalach brakuje miejsc

Jednocześnie medycy z całego kraju alarmują, że sytuacja w szpitalach jest krytyczna i że w niektórych regionach już brakuje miejsc. W większości szpitali nie przyjmuje się pacjentów z „lekkimi” objawami koronawirusa, czyli nawet z gorączką powyżej 39 st. i dusznościami. Na oddziały trafiają osoby, których stan określić można jako ciężki. Pozostali odsyłani są do domów. W Udmurcji, obwodzie rostowskim, samarskim czy baszkirskim wykorzystanych zostało „ponad 100 proc.” przygotowanych miejsc dla pacjentów z covid-19. Brakuje nie tylko łóżek, medycy podkreślają, że mierzą się także z poważnym problemem braku kadr. Leczący pacjentów zakażonych koronawirusem lekarze chorują, także ci młodzi. „Druga fala jest niebezpieczniejsza od pierwszej. Wielu moich młodych kolegów ze szpitali i przychodni choruje teraz na wirusowe zapalenie płuc. Wirus kosi teraz wszystkich” – mówił redakcji niezależnego portalu Meduza Aleksandr Marachowskij z Uljanowska.

Według raportu przygotowanego przez „Petersburską politykę” w wielu regionach Rosji, m.in. w Stawropolu, Tomsku, na Krymie czy w Udmurcji, liczba osób zakażonych jest znacznie wyższa niż wiosną.

Czytaj też: Co będzie dalej z pandemią? Słuchajmy modeli!

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną