Świat

„Książę Kościoła” oskarżony o malwersacje. Głośny proces w Watykanie

Kard. Angelo Becciu w latach 2011–18 był jednym z najwyższych urzędników Sekretariatu Stanu, a potem szefem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przygotowującej papieskie decyzje dotyczące nowych błogosławionych i świętych. Kard. Angelo Becciu w latach 2011–18 był jednym z najwyższych urzędników Sekretariatu Stanu, a potem szefem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przygotowującej papieskie decyzje dotyczące nowych błogosławionych i świętych. Guglielmo Mangiapane / Reuters / Forum
Kard. Becciu do niedawna wskazywał kandydatów na ołtarze, a teraz siedzi na watykańskiej ławie oskarżonych. To ogromny krok Franciszka w stronę oczyszczenia finansów Stolicy Apostolskiej.

We wtorek w jednym z pomieszczeń Muzeów Watykańskich, które zaadaptowano na aulę sądową, rozpoczął się proces kard. Angela Becciu, czterech innych pracowników Watykanu i pięciorga zewnętrznych konsultantów i menedżerów oskarżonych o defraudację, korupcję i oszustwa finansowe m.in. kosztem zarządzanego do niedawna przez watykański Sekretariat Stanu świętopietrza. Tak obecnie nazywa się fundusze przeznaczone na charytatywne wsparcie udzielane w imieniu samego papieża. Śledztwo, które watykańska prokuratura prowadziła przy wielkim wsparciu włoskich śledczych, skupiło się na opiewającej na 350 mln euro inwestycji Sekretariatu Stanu w luksusową nieruchomość w Londynie.

Kardynał Becciu przed sądem

Transakcja przyniosła Watykanowi wielkie straty, ale na prowizjach i innych szemranych zabiegach miała się wzbogacić część oskarżonych. Kard. Becciu najpierw znalazł się pod prokuratorską lupą dlatego, że do 2018 r. miał nadzór nad niektórymi inwestycjami Sekretariatu Stanu. Potem śledczy natrafili na sprawę kilkuset tysięcy euro kościelnych pieniędzy przelanych – jak twierdzą – bez żadnego wiarygodnego uzasadnienia na rachunki firmy rodzonego brata kardynała Antonina.

Kard. Becciu w latach 2011–18 był jednym z najwyższych urzędników Sekretariatu Stanu, a potem szefem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przygotowującej papieskie decyzje dotyczące nowych błogosławionych i świętych. Franciszek zmusił go do dymisji jesienią zeszłego roku, a ostatniej wiosny zreformował watykański kodeks karny tak, by kardynałowie – choć nadal za zgodą papieży – mogli być oskarżani, sądzeni oraz skazywani przez „zwykły” watykański wymiar sprawiedliwości złożony na ogół ze świeckich.

Wcześniej kardynałowie, nazywani „książętami Kościoła”, mogli być sądzeni wyłącznie przez papieży lub sformowane przez nich ad hoc trybunały złożone z innych kardynałów. Na wstępnym etapie procesu watykański „promotor sprawiedliwości”, czyli prokurator Gian Piero Milano, nie podał, o jaką karę będzie wnosić.

Czytaj też: Wyższe kary za zło. Franciszek zmienia prawo kanoniczne

Przekręty ze świętopietrzem

Silne wsparcie dla odrębnego „papieskiego” funduszu Sekretariatu Stanu, który stał się ofiarą domniemanych przekrętów, było jedną z bardzo nielicznych decyzji finansowych, które Jan Paweł I zdążył podjąć podczas swego rekordowo krótkiego pontyfikatu w 1978 r. Jeszcze jako wenecki patriarcha kard. Albino Luciani był bardzo krytyczny wobec Paula Casimira Marcinkusa, ówczesnego szefa watykańskiego banku IOR, który pod swym ulubionym hasłem „Kościołem nie zarządza się za pomocą zdrowasiek” ukrywał – jak się okazało – machinacje z brudnymi pieniędzmi m.in. od mafijnych inwestorów.

Kard. Luciani już jako Jan Paweł I zamierzał na początek wyjąć sporą część pieniędzy spod administracji IOR. A po latach również zarządzanie tym odrębnym funduszem najwidoczniej uległo dużej degeneracji. Wysłannicy Franciszka w kilka miesięcy po inauguracji jego pontyfikatu złożyli prośby o raporty z zarządzania m.in. świętopietrzem i usłyszeli chłodne: „zobaczymy, czy i jak odpowiedzieć”. Teraz przyszedł czas twardych rozliczeń.

Czytaj też: Były watykański dyplomata wzywa papieża do ustąpienia

Bezkarność „książąt Kościoła”

Przełomem w oczyszczaniu finansów watykańskich była decyzja Benedykta XVI, by poddawać reformowane przepisy o IOR i innych finansowych strukturach Stolicy Apostolskiej regularnemu audytowi ze strony Moneyval, czyli agencji Rady Europy odpowiedzialnej za walkę z praniem brudnych pieniędzy. Wiosną wysłannicy Moneyval zalecili Watykanowi, by kolejnym etapem zmian stało się usunięcie barier w prokuratorsko-sądowym rozliczaniu dostojników watykańskich z bezprawnych praktyk finansowych. Tak się stało z kard. Becciu.

Zmuszenie go do dymisji, w tym rezygnacji z prawa do udziału w przyszłym konklawe, było dla rzymskiej kurii jak bomba zrzucona na organizację, w której – przynajmniej w czasach nowożytnych – publicznie nie rozliczono żadnego „księcia Kościoła” za malwersacje, już nie wspominając o postawieniu go przed świeckim sądem.

Czytaj też: Nowa encyklika papieska trafia w czuły nerw

Malwersacje w Watykanie

Ostatnie lata przyniosły także inne, i to cięższe upadki kardynałów. Franciszek w 2015 r. zmusił zmarłego trzy lata później szkockiego kard. Keitha O’Briena do „rezygnacji z obowiązków i przywilejów” (lecz nie z samego tytułu) w związku z bardzo licznymi świadectwami o współżyciu z dorosłymi seminarzystami i księżmi. Natomiast amerykański kard. Theodor McCarrick wskutek zarzutów o molestowanie nieletnich i kleryków najpierw w 2018 r. zrzekł się godności kardynalskiej, a po kilku miesiącach papież wydalił go ze stanu duchownego.

Znanym adwersarzem Becciu w kurii rzymskiej był australijski kard. George Pell, który – mimo konserwatyzmu dalekiego od umiarkowanej linii obecnego papieża – został wybrany przez Franciszka na jednego z jego najbliższych współpracowników z zadaniem uporządkowania watykańskich finansów. Pell był ponoć dość zaawansowany w prześwietlaniu różnych mało przejrzystych funduszy i podfunduszy w Sekretariacie Stanu, gdzie wówczas Becciu był wielką szychą. W 2017 r. musiał opuścić Watykan, by stanąć przed australijskim sądem jako oskarżony o molestowanie nieletnich w dalekiej przeszłości. Odsiedział ponad rok w więzieniu, a w 2020 r. został jednogłośnie oczyszczony z zarzutów przez australijski sąd najwyższy w siedmioosobowym składzie.

Czytaj też: Watykanem wstrząsa ostra walka o władzę

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną