Pierwsze przesłuchanie Nicolasa Maduro, oskarżonego przez rząd USA o narkoterroryzm, odbyło się w poniedziałek przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Maduro z żoną zostali porwani przez siły specjalne z rezydencji w Caracas w nocy z piątku na sobotę, przewiezieni do USA i osadzeni w nowojorskim więzieniu. Proces, którego daty rozpoczęcia jeszcze nie wyznaczono, może potrwać wiele miesięcy potrzebnych na przezwyciężenie przez aparat sprawiedliwości USA związanych ze sprawą prawnych komplikacji.
Czytaj też: USA porywają Maduro. Ta akcja przejdzie do historii operacji specjalnych. Trump zyskał. Kto stracił?
Maduro: „Zostałem porwany”
W sądzie Maduro zachowywał się wyzywająco. „Jestem prezydentem Wenezueli. Zostałem porwany”, powiedział. Na pytanie sędziego Alvina Hellersteina, czy przyznaje się do winy, odparł: „Nie, jestem niewinny”. I powtórzył: „Jestem przyzwoitym człowiekiem. Nadal jestem prezydentem mojego kraju”. A kiedy jeden z widzów na galerii powiedział mu po hiszpańsku, że „zapłaci za swoje przestępstwa”, ripostował, że odzyska wolność, choć jest na razie „jeńcem wojennym”. Za „niewinną” uważa się także jego żona Celia Flores.
Akt oskarżenia dla Maduro zawiera zarzuty współdziałania z kartelami w przemycie do USA tysięcy ton kokainy i innych narkotyków w ciągu ostatnich ponad 20 lat.