1472. dzień wojny. Torpedy wracają do gry? Rosjanie na Morzu Czarnym ich nie stosują
Polsko-ukraińska spółka joint venture PK MIL SA, utworzona przez Ponar Wadowice i ukraińskie Kramatorskie Zakłady Budowy Maszyn Ciężkich, przygotowuje się do uruchomienia produkcji kołowych samobieżnych armatohaubic 2S22 Bohdana, kal. 155 mm.
Najtrudniejszym elementem procesu produkcyjnego będzie linia technologiczna do wytwarzania luf ze specjalnej utwardzanej stali. Wymaga ona m.in. precyzyjnego wiercenia długiego, gwintowanego przewodu w stalowym bloku oraz późniejszego procesu utwardzania. Najpewniej z Ukrainy będą pochodziły także ciężkie kołowe podwozia KrAZ.
Produkcja w Polsce może jednak przynieść Ukrainie dodatkową korzyść. Sprzęt wytwarzany poza jej terytorium będzie można eksportować, na co ukraińskie przepisy nie pozwalają w przypadku ciężkiego uzbrojenia produkowanego w kraju. Dochody z eksportu mogłyby finansować zakupy amunicji i innego sprzętu dla sił zbrojnych.
Jak się okazało, Ukraina stała się jednym z najlepszych ekspertów w zwalczaniu tanich dronów, takich jak irańskie Shahedy. Wypracowała niedrogie sposoby masowego ich niszczenia – inaczej nie udźwignęłaby tego finansowo. Wiele państw – w tym USA oraz kraje znad Zatoki Perskiej – dopiero dziś mierzą się z problemem, z którym Ukraińcy walczą od lat.
Kremlowscy oficjele tymczasem krytykują Stany Zjednoczone za działania militarne przeciwko Iranowi. Wykorzystują eskalację na Bliskim Wschodzie, by przygotować grunt pod obarczenie USA winą za ewentualne fiasko rozmów pokojowych dotyczących Ukrainy. W tej wersji wydarzeń coraz częściej za przedłużanie wojny odpowiadać ma Donald Trump, a nie Wołodymyr Zełenski. Jedyną osobą, która – według rosyjskiej propagandy – w ogóle nie ponosi odpowiedzialności, pozostaje Władimir Putin.