Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Cały świat poznał się na Braunie. Zagraniczne media oburzone, sieć się śmieje

Poseł Konfederacji Grzegorz Braun zgasił świece na chanukiji w Sejmie, 12 grudnia 2023 r. Poseł Konfederacji Grzegorz Braun zgasił świece na chanukiji w Sejmie, 12 grudnia 2023 r. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Poseł Konfederacji błyskawicznie trafił na czołówki serwisów, które zauważają, że to nie pierwszy antysemicki wyskok w jego karierze. W internecie mnożą się niestety wpisy, które próbują obrócić tę sprawę w niewinny żart.

„Ci, którzy biorą udział w satanistycznych praktykach, powinni się wstydzić” – amerykańskie wydanie „Newsweeka” cytuje Grzegorza Brauna, który zgasił w Sejmie menorę. Gazeta zauważa, że incydent wywołał natychmiastową reakcję nowo wybranego premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że takie wydarzenia „nie mogą nigdy się już powtórzyć”, a do krytyków Brauna dołączyli marszałek Szymon Hołownia, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i ambasador USA w Polsce Mark Brzeziński. Ten ostatni napisał na X (dawniej Twitter), że jego kraj jednoznacznie potępia wszelkie przejawy antysemityzmu.

Problem z posłem Braunem

Z kolei brytyjski „The Guardian” identyfikuje Brauna jako polityka „skrajnie prawicowego” i „prorosyjskiego”, który ma bogatą historię ataków na społeczność żydowską: publikował kłamliwe wpisy i wygłaszał przemówienia o rzekomym żydowskim spisku, który kontroluje polski rząd, nazywał też Żydów „wrogami narodu polskiego”. Rozgłos przyniósł mu incydent w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie, gdzie przerwał wykład znanego historyka Zagłady prof. Jana Grabowskiego, demolując przy okazji sprzęt nagłaśniający.

Reuters zauważa natomiast, że Braun jest uznawany za posła mocno problematycznego: w Sejmie przerywa wystąpienia, a po zgaszeniu świec wszedł na mównicę i zaprosił parlamentarzystów do „dysputy teologicznej”. Reuters pisze też o konsekwencjach, które już spotkały Brauna za jego haniebny czyn, na czele z zawieszeniem wynagrodzenia na trzy miesiące i diety poselskiej na pół roku. Agencja zauważa ponadto, że Braun opuścił salę sejmową, „ściskając dłonie skrajnie prawicowych parlamentarzystów”. Konfederacja, którą reprezentuje, miała być nowym głównym rozgrywającym w krajowej polityce, a mimo wyrazistej kampanii „opartej na kwestiach gospodarczych i krytyce zaangażowania Polski w pomoc Ukrainie” jej wynik okazał się znacznie słabszy od przewidywań i nawet podniesienie stanu posiadania z 11 do 18 posłów niewiele w tej percepcji zmienia.

Czytaj też: Braun poczyna sobie coraz śmielej. On harcuje, PiS pozwala

O wyczynie Brauna głośno na świecie

Szeroko przedstawia Brauna włoska centroprawicowa „Il Giornale”. Pisze o jego ideologicznych początkach, członkostwie w Pomarańczowej Alternatywie w latach 80., rozczarowaniu liderami „Solidarności” i zawsze obecnych w jego biografii teoriach spiskowych. Braun, wylicza gazeta, „jest jednym z tych ludzi polskiej prawicy, którzy wierzyli, że Lech Wałęsa był agentem KGB, a rząd nie mówił pełnej prawdy na temat katastrofy smoleńskiej”. W czasie pandemii był z kolei liderem ruchu antyszczepionkowego i protestował przeciwko wszelkim restrykcjom. „Il Giornale” notuje, że Braun sam siebie uważa za katolika tradycjonalistę, sprzeciwia się też jakimkolwiek formom pluralizmu religijnego.

W komentarzu do wydarzeń z Warszawy można też przeczytać o szerszym znaczeniu tego gestu w kontekście polskiej historii. „Il Giornale” stwierdza, że „w kraju, w którym pod okupacją nazistów powstały najgorsze obozy zagłady, głupi gest rzuca cień na wszystkich”. Nie tylko wskrzesza lęki związane z pogromami i kolaboracją z okupantem, ale i z antysyjonizmem z czasów komunizmu, kiedy Izrael „był uważany za wroga ludu”. I choć „nie jest on w żadnym stopniu reprezentatywny dla współczesnej Polski”, to gest Brauna rozszedł się już echem po świecie, wszędzie wywołując zasłużoną krytykę.

Hiszpański „El País” przypomina, że Braun wywodzi się z partii skrajnie prawicowej, konserwatywnej i katolickiej, a sam niejednokrotnie był posądzany o wspieranie linii Kremla. Gazeta zauważa, że zdarzenie zakłóciło ważny i podniosły dzień w polskim Sejmie. Z kolei europejska odsłona portalu „Politico” cytuje abp. Grzegorza Rysia, przewodniczącego komitetu episkopatu ds. dialogu z judaizmem, który wyraził wstyd zachowaniem Brauna i skierował przeprosiny „do całej społeczności żydowskiej w Polsce”.

Materiał wideo z zajścia w swojej wieczornej sekcji „No comment” opublikowała stacja Euronews. Krytyczne artykuły zamieściły jeszcze we wtorek brytyjskie media, w tym „The Telegraph”, Sky News czy „The Independent”. Wszystkie piszą o Braunie, ale też o problemach wizerunkowych, które mogą wyniknąć z tego antysemickiego incydentu w chwili, gdy z powodu zmiany władzy oczy Zachodu są zwrócone na Polskę częściej niż zwykle.

Czytaj też: Braun i Korwin-Mikke, ukryte twarze Konfederacji

Toporny antysemityzm

W wielu miejscach w internecie, poza mediami głównego nurtu, atak Brauna na menorę próbuje się jednak normalizować i obracać w żart. Bez trudu można już znaleźć memy, przeróbki wykonane z pomocą sztucznej inteligencji czy nawet fikcyjne zestawy klocków Lego poświęcone posłowi Konfederacji. Haniebny czyn jest wpisywany w ramy śmieszno-straszne, komediowe i antysystemowe zarazem, zapomina się o jego jawnie antysemickim charakterze. Za granicą gest ten bywa też mylnie łączony z konfliktem Izraela z Hamasem – ataki na menorę w czasie Chanuki zdarzyły się w kilku miejscach na świecie, na kampusie Yale doszło nawet do przepychanek między zwolennikami Palestyny i obrońcami świecznika. Ci pierwsi do zgaszenia i przykrycia świec użyli palestyńskiej flagi.

Tymczasem zachowanie Grzegorza Brauna nie ma nic wspólnego z globalną falą nienawiści do Żydów, która przelewa się teraz przez Europę. To antysemityzm prosty, wręcz toporny, rdzenny, zakorzeniony w nienawiści. Nie oznacza to, że ma mniejszą wagę, wręcz przeciwnie. Trudniej się będzie Polsce i Polakom od tych zachowań odkleić, nie mówiąc już o długiej liście żydowskich organizacji, głównie z USA, które domagają się ukarania Brauna. W dniu, w którym kraj wrócił na ścieżkę demokracji i praworządności, wszystkich przykrył bezsensowny, idiotyczny gest. Na chwilę obraz Polski za granicą zdominował chaos. Ani Polsce, ani Zachodowi to nie służy, cieszyć się może tylko Kreml.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Kaczyński się pozbierał, złapał cugle, zagrożenie nie minęło. Czy PiS jeszcze wróci do władzy?

Mamy już niezagrożoną demokrację, ze zwyczajowymi sporami i krytyką władzy, czy nadal obowiązuje stan nadzwyczajny? Trwa właśnie, zwłaszcza w mediach społecznościowych, debata na ten temat, a wynik wyborów samorządowych stał się ważnym argumentem.

Mariusz Janicki
09.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną